dla kobiet z wartościami

środa, czerwca 27, 2018

Szafa na lato: 10 słów o spódnicy „mini”

Lubisz nosić mini? Krótkie spódnice potrafią upiększać i dodawać wiele uroku, ale także potrafią krępować i kompromitować. Aby dobrze w nich wyglądać, trzeba znać kilka zasad dotyczących ich noszenia. Koniecznie przemyśl nasze wskazówki!

1. Aby „Mini” wyglądała na nas dobrze, musimy poświęcić chwilę czasu na odpowiednie dobranie fasonu oraz pozostałych elementów całej stylizacji. 

2. Nawet mini spódnice mają swoje długości. Są krótkie, ale to nie oznacza, że każda jest taka sama. Czasami to, jak w nich wyglądasz zależy właśnie od dobrania odpowiedniej długości. 

3. Jeśli masz nieco masywniejsze uda powinnaś wybierać modele sięgające przed kolana oraz rozkloszowane fasony.

4. Pamiętaj o odpowiedniej bieliźnie. Stanowczo zrezygnuj wtedy ze stringów. Zdecyduj się raczej na nieco bardziej zabudowane figi albo damskie bokserki.

5. Nie zestawiaj mini spódnicy ze zbyt dopasowanym topem. To zły wybór. Mini spódnica już i tak sporo pokazuje. Nie zakładaj więc do niej „góry”, która bardzo opina się na biuście lub ma za bardzo wycięty dekolt. Nie odsłaniaj brzucha. W tej stylizacji zrezygnuj z tego. Nie chcesz przecież wyglądać wulgarnie ani prezentować kiczu, ale elegancję.


6. Połącz mini z żakietem lub kurtką. Każda stylizacja stanie się bardziej elegancka, jeżeli wpleciesz do niej żakiet albo skórzaną lub jeansową kurtkę. Będziesz się także czuć bardziej komfortowo, gdy góra Twojego stroju będzie bardziej zabudowana.

7. Dobierz buty. Unikaj szpilek i butów, które przesadnie podkreślają twoje nogi, ale zdecydowanie wybierz eleganckie buty. Na pierwszym miejscu stawiaj na naturalność. Tutaj kryje się klucz do sukcesu. Możesz także dobrać obuwie w zależności od rodzaju stylizacji. Zastanów się czy ma być ona casualowa, sportowa czy elegancka.



8. Unikaj spódnicy mini wykonanej z materiału, który jest prześwitujący. Będziesz wyglądać w niej tak, jakbyś w ogóle nic nie włożyła na siebie. Zostaniesz źle odebrana, a nawet możesz skompromitować siebie w oczach innych. Nie doprowadzaj do tego, co może cię dużo kosztować. Warto też zauważyć, że zeszły z piedestału „miniówki”, które są bardzo obcisłe. Znacznie modniejsze są już egzemplarze z luźnych tkanin.

9. Spódnica mini nie może być zbyt krótka. Jeśli bielizna jest uwidoczniona, możesz być źle odebrana. Nie warto doprowadzać do sytuacji, kiedy bez większego podmuchu wiatru ktoś zobaczy twoją bieliznę. Aby mieć pewność, że długość spódnicy mini jest odpowiednia, najlepiej włóż ją w zaciszu domowym i przejrzyj się w lustrze. Będziesz mieć wtedy pewność, że nie popełnisz błędu.

10. Spódniczka mini zdecydowanie nie jest dla każdej z nas. Można raczej stwierdzić, że jest to produkt ekskluzywny – powinny nosić go tylko młode kobiety i tylko te o fantastycznych nogach.


Osiągnij zaplanowany efekt!
Bycie uwodzicielską nie oznacza, że innym się podobasz. Ale, wręcz przeciwnie, skromność jest doceniana przez innych. Jeśli nie doprowadzisz do sytuacji, w której będziesz wyglądać kiczowato, możesz oczekiwać więcej uprzejmości ze strony innych, a także życzliwości. Ludzie zauważą CIEBIE,  a nie jakąś część twojego ciała. Zadbaj o taki MAKSI efekt. 🙂


dr Anna Duda

środa, czerwca 20, 2018

Lew w klatce – o demonie gniewu i jego ukrytej wojnie

Na początek wyjaśnijmy sobie, co rozumiemy przez słowo gniew. W języku polskim słowo to odnosi się najpierw do przeżyć emocjonalnych. „Uczucia same w sobie nie są dobre ani złe. Nabierają one wartości moralnej w takiej mierze, w jakiej faktycznie zależą od rozumu i od woli” (KKK,1767).

Gniew może zatem oznaczać spontaniczną, a więc niezależną od świadomości i wolności, emocjonalną reakcję człowieka na błędne postępowanie innych ludzi lub na zło popełniane przez samego siebie. Słowo „gniew” może jednak oznaczać także świadomą postawę, czyli świadome i wolne odnoszenia się człowieka do innych ludzi lub do samego siebie. O tak rozumianym gniewie będziemy tutaj mówić i jako taki gniew zaliczany jest do grzechów głównych.

Przypomnijmy sobie, że w naszym cyklu próbujemy ukazać, w jaki sposób złe duchy wykorzystują nasze słabości natury. Nie mogą bowiem ingerować w nasze wnętrze, ale obserwują nas i „infekują” nasze myśli, przez co oddziaływają na wyobraźnię. A jak jest z gniewem? Czego „czepia” się demon gniewu?

Ewagriusz z Pontu wyjaśnia, że gniew rodzi się z nieprzebaczenia, jest wzburzeniem wobec konieczności znoszenia krzywd, ukrytą wojną, prowadzoną ze wszystkimi z powodu prawdziwych lub wyimaginowanych uraz, które nie zostały darowane i przebaczone.

Ojcowie Kościoła pokazują naturę i działanie demona gniewu za pomocą kilku obrazów:

Samotny dzik – na widok kogoś od razu wyszczerza kły i atakuje, jest osamotniony i każdy ruch odczytuje jako atak.

Lew w klatce – żyje w ciągłym niepokoju, dostrzega te więzy, widzi, że z jednej strony budzi przerażenie u innych, a z drugiej – czuje się bezradny i słaby.

Plemię żmijowe – ponieważ myśli płynące z gniewu pożerają nas od wewnątrz.


Po czym zaobserwować tę duchową chorobę?

1. Toczenie ukrytej wojny z innymi – nieprzebaczone urazy rosną w miarę upływu czasu i ujawniają się na zewnątrz w postaci podejrzeń, fałszywych świadectw, ataków gniewu i nienawiści. Taki człowiek potrafi przeklinać i znieważać innych, budzić sprzeczki i kłótnie.

2. Zemsta jako reakcja na domniemane lub prawdziwe krzywdy – postawą właściwą na jakąkolwiek krzywdę jest cierpliwość i darowanie urazów. Człowiek poddany duchowej chorobie gniewu reaguje odwrotnie – zemstą, odpłaca złem za zło, jest bezlitosny a skrucha wcale go nie zadowala.

3. Zamęt w życiu duchowym – stan choroby nie pozwala właściwe rozeznawać między dobrem a złem, zamiast być łagodnym człowiek staje się pamiętliwy, podejrzliwy, oskarża innych, chowa urazy, znieważa i obraża.

Co robić? Jaką terapię zaaplikować?

Jan Klimak nazywał demona gniewu ukrytym tyranem. „Gniew jako tyran niech będzie spętany więzami łagodności, bity przez cierpliwość, wleczony przez świętą miłość”.

Zatem zacznijmy terapię:

a. ćwiczenie się w łagodności i cierpliwości, które rodzą miłość, a ta prowadzi do przebaczenia;

b. milczenie – warg i myśli;

c. umiarkowany, spokojny śpiew – śpiew Słowa Bożego: Psalmów, fragmentów biblijnych, aż staną się modlitwą serca; Słowo Boże jest szczepionką na gniew;

d. przypominanie sobie codziennie przed snem: Gniewajcie się, a nie grzeszcie: niech nad waszym gniewem nie zachodzi słońce! (Ef 4, 26)



dr Anna Duda

Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej polecam:

Katechizm Kościoła Katolickiego
Marek Dziewieceki, Gniew oddala od miłości.
Jan Smołą, Klinika chorób duchowych.
Jean - Cloude Larchet, Terapia chorób duchowych.
Św. Mikołaj Serbski, Modlitwy nad jeziorem.

środa, czerwca 13, 2018

Padłeś? Powstań... Ćwicz!




Mnóstwo sprawdzianów w szkole, sesja na uczelni, obrona dyplomowa, dużo obowiązków w biurze, pracy… Przygniata Cię ogrom tego wszystkiego, jesteś przemęczony, zarywasz często nocki, dużo godzin spędzasz przy biurku bądź w innej pozycji (niekoniecznie zawsze korzystnej dla Twojego kręgosłupa). Co robić?





Gdy jesteśmy zmęczeni, a wiemy, że przed nami jeszcze sporo nauki / pracy, to najczęściej sięgamy po szybki zastrzyk energii – filiżankę kawy. A czy ona jest koniecznie dobra?

Ruch!!! Spróbuj… Wystarczy odrobina zapału, chęci i czasu. Pozwól sobie na 10 minut ćwiczeń „w międzyczasie”. Choć początkowo może Ci się to wydawać niewykonalne, to warto spróbować. Z myślą o sobie, dla swojego dobra. Regularna gimnastyka pozytywnie wpłynie na Twoją kondycję fizyczną i psychiczną, a w konsekwencji na efektywność Twojej nauki czy pracy.




Zalety gimnastyki:
pobudzenie ciała i umysłu,
poprawa nastroju za sprawą endorfin wydzielających się podczas aktywności fizycznej,
poprawa krążenia krwi,
rozciągnięcie przykurczonych mięśni na wskutek nieprawidłowej pozycji m.in. mięśni piersiowych, czy mięśni brzucha.





Oto propozycja ćwiczeń:



1. W pozycji siedzącej lub stojącej, pochylaj głowę na boki na przemian, w prawo i lewo oraz wykonaj skręty głowy (tak jakbyś chciał za czymś patrzeć w lewo i w prawo).

Dzięki takiemu ćwiczeniu rozciągniesz i rozluźnisz mięśnie boczne szyi. Działasz profilaktycznie na stawy kręgosłupa szyjnego, przeciwdziałając bólom promieniującym do stawów barkowych i ramion.

2. W pozycji siedzącej na krawędzi krzesła (postaraj zachować kąt prosty w stawach biodrowych i kolanowych) wykonaj skręty boczne tułowia (rotację). Przy skręcie w prawo lewą dłoń oprzyj o prawe kolano, a prawą dłonią złap za oparcie krzesła. Umożliwi Ci to efektywniej wykonać ćwiczenie. Skręt w lewo wykonujemy analogicznie do skrętu w prawo. 

Dzięki temu ćwiczeniu rozciągasz mięśnie klatki piersiowej, które są przykurczone.

3. W pozycji siedzącej wykonaj zgięcia boczne tułowia. Jak? To proste! Niech Twoje kończyny górne będą odwiedzone na boki do kąta 90° (tworząc literkę T wraz z tułowiem). W takiej pozycji naprzemiennie raz w lewo, raz w prawo dotykaj palcami u rąk podłogi. Staraj się zachowywać proste plecy.

4. Na wysokości kolana chwyć oburącz od spodu udo i przyciągnij je do klatki piersiowej. Staraj się nie pochylać do przodu, tylko bardziej skupić się na przyciąganiu kończyny dolnej.

W ten sposób rozciągniesz mięśnie uda.

5. W pozycji siedzącej opierając plecy o oparcie, spleć palce rąk z tyłu za głową. Podnoś oba ramiona do góry.

W ten sposób rozciągniesz mięśnie barków i mięśnie piersiowe. 

6.  A na koniec zadbaj o nadgarstki. Postaraj się łokcie oprzeć o tułów, biurko, bądź przeznaczony do tego element krzesła (zapobiegnie to dodatkowym i niepotrzebnym ruchom w stawach łokciowych). Wykonaj ruchy okrężne (w obie strony) oraz zgięcia dłoni.

*Dodatkowo możesz jednocześnie oburącz wykonać takie ćwiczenie dłoni:
Zaciśnięcie dłoni w pięść 
– „otwarcie” dłoni (tak aby palce były jak najbardziej oddalone od siebie)



Ważne:
- Dużo zależy od Twojej postawy jaką przyjmujesz najczęściej w ciągu dnia. Jeśli jest nieprawidłowa, to prowadzi ona do różnych dolegliwości i przykurczaniu bądź rozciąganiu mięśni.
- Pamiętaj, żeby ćwiczenia wykonywać dokładnie, solidnie.
- W pozycji wyprostowanej, kończyny górne skrzyżuj z tyłu za oparciem krzesła. Pozwoli Ci to porozciągać przykurczone mięśnie klatki piersiowej. 
- To jest ogólna propozycja ćwiczeń. Jednemu pomogą bardziej, drugiemu mniej. Każdy z nas jest inny. Ważne, żeby spojrzeć w jakiej pozycji najczęściej przebywam i dostosowywać ćwiczenia pod swoje potrzeby.


Powodzenia!!


Korzystałam z:
slideplayer.pl/slide/826884/
pixabay.com
z wiedzy zdobytej na uczelni.

Karolina Wtorek

środa, maja 23, 2018

Typy urody - Pani Jesień

Po krótkiej przerwie czas na przypomnienie o typach urody 😃

Dziś poznamy PANIĄ JESIEŃ!

Twoja skóra, oczy, włosy są o złotym odcieniu?

Może jesteś panią jesień?  SPRAWDŹ TO! 

Typowa uroda pani jesień charakteryzuje się karnacją 
o nieustannie  ciepłym zabarwieniu. 


KOLORY UBRAŃ 

Polecane kolory dla tego typu urody to wszelkie odcienie ziemi, natury. Istotna jest ich intensywność, a nie krzykliwość… Nie polecam wchodzić w kolory neonowe, jaskrawe…
Bardzo dobrze będzie prezentować się w odcieniach ciepłej czerwieni, bordowego czy pomarańczowego.
Unikaj czerni i bieli, te kolory nie podkreślają piękna Twojej urody.

Oto paleta kolorów dla Ciebie : 




MAKIJAŻ

Podkład, którego używasz nie powinien wyróżniać się na Twojej twarzy. Powinien wyglądać naturalnie. Możesz podkreślić delikatnie kości policzkowe.


Oczy
Kolor cieni powinien być złoty 
lub w podobnej barwie.
Zewnętrzny kącik oka można
pomalować cieniem w kolorze szarej ziemi. 
Warto zapamiętać zasadę, że jaśniejszy cień 
powinien być użyty do pomalowania wewnętrznego kącika.


Usta
Aby twój makijaż był pełny, 
nie zapomnij o odpowiednim 
dobraniu koloru pomadki.
Będziesz dobrze wyglądać
 w naturalnym kolorze- 
połączenie beżu z czerwienią.
 Pamiętaj, że kolory matowe sprawią,
że Twoje usta będą wyglądać 
optycznie na mniejsze,
zaś kolory błyszczące
 zadziałają powiększająco.









Przykładowy makijaż:


http://goldenrose.pl/olsniewajaca_w_wyjatkowy_dzien.html



Jesteś typem urody, do którego łatwo dobrać kolory - 
wystarczy spojrzeć na paletę kolorów podczas
 pory roku jaką jest piękna jesień!







UBRANIA

Idealnie pasuje do Ciebie boho styl - łączy kobiecość, wygodę i swobodę. Mnogość kolorów, lekkość tkanin, kwiatowe wzornictwo, drewniane i zamszowe wydatki - to jest to, co sprawi, że podkreślisz swoją urodę. 





oprac. Kamila Kruszyńska




wtorek, maja 15, 2018

Herbata nie byle jaka

Czytając artykuł "Wpadnij na herbatkę", dowiedzieliśmy się, skąd się bierze herbata i jakie znamy jej rodzaje. Dzisiaj chcemy się przyjrzeć dokładniej poszczególnym rodzajom herbaty.



Zacznijmy od herbaty najmniej poddanej procesowi fermentacji:

Herbaty białe

– do uzyskiwania jej, stosuje się najmłodsze liście i nierozwinięte jeszcze pączki liściowe pokryte białym, srebrnym puszkiem. Napar uzyskiwany z tych herbat jest delikatny o słomkowej barwie.
Wyróżnia się wyjątkową barwą naparu i ciekawymi właściwościami. Jest wyjątkowa również ze względu na proces produkcji, który wymaga pracy i zaangażowania. Jest najmniej przetworzoną herbatą, czyli powinniśmy pić ją częściej niż zieloną lub czarną. Zawiera najwięcej składników odżywczych, a przy tym smakuje delikatnie słodko. Posiada zbliżoną do innych rodzajów naparów ilość kofeiny.

Parzenie białej herbaty

Białą herbatę najlepiej przyrządzać w porcelanowym, ogrzanym czajniczku. Można ją zaparzać trzykrotnie w temperaturze 85-90°C przez około 5 minut. Tak przyrządzony napar będzie posiadał delikatnie słodki posmak. Warto wiedzieć, że w celu zachowania wszystkich dobroczynnych właściwości suszu, należy wydłużać każde kolejne parzenie o następne 30-60 sekund.
Należy również zwrócić uwagę na samo podgrzewanie wody, które jest znaczące dla zachowania odpowiedniego aromatu i smaku naparu. Wodę należy gotować do tzw. białego wrzenia, czyli nie wolno jej przegotować. Do tego celu najlepiej nadaje się woda źródlana, nie prosto z kranu.
White tea ma aż 47% polifenoli, przy czym zielona zaledwie 20%.

Biała herbata zalety:

  • działa orzeźwiająco i pobudzająco – zawiera prawie dwa razy więcej kofeiny niż zielona herbata i cztery razy więcej niż czarna
  • poprawia wygląd skóry – obfituje w antyoksydanty, dzięki czemu jest dobrym środkiem pielęgnacyjnym; opóźnia procesy starzenia się skóry
  • zapobiega nowotworom i chorobom sercowo-naczyniowym – biała herbata zawiera najwięcej ze wszystkich rodzajów herbat polifenoli, przez co wykazuje działanie antyoksydacyjne; pozwala pozbyć się nadmiaru wolnych rodników z organizmu
  • dobrze wpływa na serce –  picie samej herbaty nie sprawi, że ustrzeżemy się schorzeń kardiologicznych, ale w połączeniu z codzienną aktywnością fizyczną pozwoli utrzymać serce w dobrym stanie. Pomaga obniżyć ciśnienie krwi i reguluje poziom cholesterolu w organizmie.
  • działa antybakteryjnie i wspomaga organizm w walce z infekcjami
  • wykazuje pozytywny wpływ na organizm diabetyka – systematyczne picie białej herbaty pozwala uregulować poziom glukozy i insuliny we krwi oraz eliminuje uczucie pragnienia, które często daje się we znaki osobom chorującym na cukrzycę
  • zapobiega rozwojowi szkodliwych bakterii – wspiera zdrowie jamy ustnej
  • pomaga pozbyć się zbędnych kilogramów podczas stosowania diety odchudzającej


Wady picia białej herbaty:

Picie zbyt dużych ilości białej herbaty lub przygotowywanie zbyt mocnych naparów i przyjmowanie ich na pusty żołądek może przyczynić się do wzrostu ilości garbników w organizmie, które są bezpośrednią przyczyną podrażnień na błonie śluzowej. W dodatku obecne w herbacie polifenole w zbyt dużym stężeniu zaburzają jednak wchłanianie żelaza. Jak zawsze polecany jest we wszytkim  umiar! :)



Herbaty zielone 

– niefermentowane, których liście szybko podlegają więdnięciu, a następnie podgrzewaniu, aby zatrzymać proces utleniania. Liście zielonych herbat zachowują zielony kolor i właściwości świeżych liści herbacianych. Mają właściwości pro-zdrowotne i lecznicze, ale należy zachować umiar i zdrowy rozsądek w jej spożywaniu.

Zalety zielonej herbaty:

  • zmniejsza ryzyko nowotworów (skóry, płuc, żołądka, piersi, trzustki i jelita grubego)
  • wspomaga sprawność umysłową
  • poprawia wygląd skóry
  • przeciwdziała zapaleniu dziąseł i paradontozie
  • stymuluje krążenie
  • zapobiega chorobom serca i korzystnie wpływa na układ krążenia
  • zapobiega powstawaniu ognisk miażdżycy


Wady zielonej herbaty:

  • ma negatywny wpływ na rozwój płodu w czasie ciąży
  • zwiększa ryzyko anemii
  • przyczynia się do problemów żołądkowych
  • zostawia osad nazębny
  • wypłukuje wapno z organizmu
  • tworzy interakcje z lekami! Jeśli lubisz pić często herbatę to skonsultuj się z lekarzem, czy połączenie herbaty z lekami będzie miało dobry wpływ na Twoje zdrowie.


Warto wiedzieć, że parzona do 3 min. pobudza i orzeźwia, poprawia zdolności uczenia się i koncentrację.
Parzona dłużej działa odprężająco na ciało i redukuje stres oraz stabilizuje nastrój.

Działanie pobudzające herbata zawdzięcza obecności kofeiny, zwanej ze względu na pochodzenie – teiną. 
Pozostałe alkaloidy obecne w herbacie – teofilina i teobromina – działają moczopędnie, powodują rozszerzenie naczyń krwionośnych, ułatwiają oddychanie oraz akcję serca. 

Ktoś, kto parzy jednak herbatę zieloną wrzątkiem, otrzymuje bardzo szybkie sparzenie herbaty i bardzo mocne wydzielanie się garbników, stąd też herbata od razu mocno gorzknieje i staje się nieprzyjemnie cierpka w zależności również od gatunku.


Herbaty żółte 

– lekko fermentowane lecz w odmienny sposób – za pomocą specjalnego procesu powodującego pozbawienie „trawiastości” liścia. Rzadko spotykane herbaty, mające przydomek „cesarskich”.

Jak parzyć herbatę żółtą?
Generalnie parzenie żółtej herbaty przeprowadza się podobnie do zielonej. Napar przygotowujemy w standardowej proporcji 2-3 gramy suszu na około 120 ml. Temperatura parzenia wynosi 80-85°C. Czas parzenia to najczęściej 3 minuty, choć tutaj jak zawsze jest miejsce na prywatne preferencje. Herbata żółta nadaje się do wielokrotnego parzenia.
Do właściwości żółtej herbaty zaliczyć można przede wszystkim jej niewielką zawartość kofeiny, której ma poniżej 1% dzięki czemu pijana jest chętnie w godzinach wieczornych. Dzięki niewielkiej zawartości garbników działa tonizująco i odświeżająco. Poprawia również trawienie nie podrażniając żołądka. Podobnie jak herbata czerwona ma dowiedzione działanie oczyszczające. Potrafi wychwytywać toksyny i zbędne substancje z ciała, lecz w odróżnieniu od niej, nie jest tak odchudzająca, jej działanie jest łagodniejsze.



Katarzyna Boryń

czwartek, maja 10, 2018

Szafa na wiosnę: spódnica „maxi”




Czy nastał kolejny sezon dla maxi spódnic? Wracają jak echo. Zaistniały w latach 70-tych, potem 90-tych, za każdym razem w innej odsłonie, najpierw barwne, powiewne, potem dopasowane i ciężkie. Dzisiaj mogą nas inspirować, podobać się, urzekać zwiewnością, zwłaszcza na wiosnę…
Jak dobrze wykorzystać maxi styl? Kilka porad, zebranych z obserwacji, dyskusji i zasad elegancji, czyli umiejętności wyboru (eligere - z języka łacińskiego - oznacza wybierać).



„Barwny motyl”

– wzorzyste spódnice maxi, do tego zamszowa, lub skórzana kurtka i sandały. To wspomnienie czasu hippisów. Można tu bawić się kolorami, dopuszczalne są ostre kontrasty, a kropką nad „i” bywa kapelusz. Przepiękny strój na wiosenne festiwale, słoneczne spacery, na „majówkę” pod miastem. To typowy strój nieformalny, w którym możemy czuć się artystą i cieszyć swobodą. 


Jeśli lubisz taki styl pamiętaj o kilku zasadach:
  • jeśli jesteś niższego wzrostu wybierz spódnice o długości do kostki i zakładaj sandałki na koturnie lub wysokim obcasie,
  • jeśli jesteś wysoka sięgnij po spódnice do samej ziemi i dobierz sandały na płaskim obcasie,
  • górę stylizacji włóż pod spódnicę – optycznie nogi staną się dłuższe – to atut „maxi”,
  • odradzam stosowanie do stylizacji z długą spódnicą rozpinanych, oversizowych swetrów, kardiganów, żakietów z przedłużonym stanem 
  • moim zdaniem nie warto mieszać tego stylu ze sportowymi elementami jak trampki. Po co psuć ten zjawiskowy efekt?
  • spódnica maxi bardzo dobrze komponuje się z wyrazistą, wzorzystą biżuterią, a doskonałym dodatkiem jest kapelusz.






Maksymalizm lubi zasadę minimalizmu

To dziwne? Ale warto się tą zasadą kierować, jeśli spódnicę „maxi” chcesz wykorzystać w codziennych stylizacjach, na przykład do pracy. Nie są tu mile widziane duże wzorki, ostre barwy. W kwestii kolorów warto się tu trzymać zasady „trzech kolorów” i żadnych dodatków, ewentualnie takie delikatne.

Spódnice maxi najlepiej prezentuje się w jednolitych kolorach. Dobrze prezentują się pastelowe odcienie różu, mięta, błękit, pomarańcza lub zgaszone złoto.

Marszczone spódnice komponują się przede wszystkim z przylegającą i gładką górą – bluzką ze „skrzydełkami”, z rękawem 3/4 lub długim. „Maxi” dobrze wygląda w stylizacji, w której  góra przylega idealnie do ciała. Takie połączenie to ukłon dla dziewczęcego uroku i stylu klasycznego w modzie.




 „Maxi” jak i dla kogo?

Przede wszystkim „Jak?”, a to zależy dla kogo? 
Istnieje przekonanie, ze najlepiej wyglądają w spódnicach maxi jedynie wysokie kobiety. Tak, oczywiście, ale nie tylko!
  • jeśli masz figurę jabłka (wystający brzuszek) zakładaj spódnice maxi rozpoczynające się tuż pod biustem,
  • jeśli  twojej figurze brak zaznaczonej talii sięgnij po spódnicę, która rozpoczyna się na poziomie talii, a najlepiej jak ma dodatkowo szeroki pas,
  • jeśli masz szerokie  ramiona i wąskie biodra załóż spódnicę, która zaczyna się na poziomie bioder,
  • noś maxi spódnice, jeśli chcesz zamaskować pewne niedoskonałości: krzywe nogi, brzydkie kolana, masywne uda, zbyt rozbudowane łydki i obfite pośladki,
  • mogę z czystym sercem odradzić spódnicę „maxi” kobietom puszystych kształtów,
  • i kobietom „w biegu”, w „biznesie” - lepiej nie potykać się o spódnicę!




Mocny efekt

Długość maxi tworzy mocny efekt. Długie suknie i spódnice w zestawieniu z elegancką bluzką wyglądają bardzo wytwornie i należą do kanonu stylu wieczorowego. Ważna jest tu tkanina, ciężka, może być połyskliwa. I oczywiście w jednym kolorze! Pamiętaj zwróć uwagę na wyraziste dodatki.





Na koniec jeszcze coś, czym zaraziła mnie Audrey Hepburn – ubieraj się tak, by inni zapamiętali: jakie masz oczy i co z nich można wyczytać!





Audrey Hepburn: 
„Piękno kobiety nie przejawia się w ubraniach, które nosi, w jej figurze lub sposobie, w jaki układa sobie włosy. Piękno kobiety musi być widoczne w oczach, ponieważ są one drzwiami do jej serca”.







Anna Duda

poniedziałek, maja 07, 2018

Kobieta Biznesu

Sylwia Dobosz - Z wykształcenia humanistka, dodatkowo skończyła  studia podyplomowe z zakresu psychologii zarządzania zasobami ludzkimi a także studia MBA.
Prowadzi fanpage na facebooku  MentalTrading – Sylwia Dobosz  gdzie dzieli się aspektami związanymi z psychologią tradingu, a także zajmuje się mentoringiem i  tutoringiem traderów.  Zwolenniczka „100 % transakcji zgodnych z planem”, handluje głównie na kontraktach terminowych techniką inside bara.
Wraz z Anną Smolińską (KobietaInwestuje.pl) założyła fundację Kobiety i Finanse (kobietyifinanse.org). której celem jest pomoc kobietom w powiększaniu świadomości i edukacji finansowej.

1. Jak to być Kobietą Biznesu? I co przez to Pani rozumie?

Nie czuję się specjalnie kobietą Biznesu. Nazwałabym siebie raczej Kobietą Niezależną Finansowo. Uważam, że każda kobieta powinna być świadoma, czym jest pieniądz i jak pieniędzmi zarządzać. Minimum finansowe – każda z nas powinna widzieć, jak zarządzić przynajmniej swoimi finansami osobistymi. A dla tych Pań które chcą wiedzieć więcej na temat finansów, a szczególnie handlu na giełdzie (tradingu), zaczęłam w zeszłym roku pisać na Facebooku krótkie posty, w których właśnie poruszam tematy dla początkujących trejderek. 🙂
 

2. I jak Pani przeżywa swoją kobiecość w towarzystwie traderów, którymi są przede wszystkim mężczyźni?

Nie wiem, czy słowo „przeżywać” jest tu odpowiednim słowem. Jestem kobietą, akceptuję to i chcę się nią czuć. Na co dzień chętnie noszę sukienki, lubię obcasy i często maluję się czerwoną szminką🙂. Jednakże jeśli trzeba, to założę spodnie, ale tylko dla wygody, a nie po to, aby konkurować z mężczyznami.  Dla mnie bycie kobietą to pewność siebie i posiadanie własnego zdania,  moich własnych opinii i wartości.
 

3. Jak radzić sobie ze swoimi uczuciami w pracy? Ma Pani przecież doświadczenie pracy, która bardzo wpływa na własną uczuciowość i na swoje patrzenie na siebie. Jak nie dać się złapać myśleniu, że moje wyniki wpływają na moją wartość?

Uważam, że w każdej pracy należy oddzielić swoje ego od wykonywanego zawodu. Jeśli jesteśmy dobrze przygotowane do tego co robimy, i wiemy że dałyśmy z siebie wszystko, to powinniśmy być też świadome, że na pewne rzeczy po prostu nie mamy wpływu. U mnie dobre przygotowanie się do tradingu i wykorzystywanie w pracy odpowiednich narzędzi, pozwala mi na oddzielenie emocji od wyników transakcji. Nie mając wpływu na czynniki zewnętrzne, nie obarczam się winą za coś, co jest całkowicie poza moja kontrolą. Jeśli na danej transakcji nie zarobiłam,  to taka sytuacja nie ma wpływu na ocenę mojej własnej osoby - wiem, że przygotowałam się do handlu dobrze i zrobiłam wszystko zgodnie z moim planem.

4. Transakcje, które Pani wykonuje, wiążą się z dość wysoką dawką stresu, co wynika z codziennej presji i dążenia do osiągania zysku. Jak sobie Pani z tym radzi? Jak radzić sobie ze strachem? Jak nie bać się w życiu porażki?   

Przede wszystkim, moim celem jest bycie coraz lepszą traderką, wykonując transakcje zgodnie z planem. To jest mój podstawowy cel. Tak samo mówi Nial Fuller – guru PriceAction. Zanim wejdę w rynek, jestem dobrze przygotowana, sprawdzam czy potencjalna transakcja jest zgodna z planem i ryzykiem. Jeśli wszystko zostanie prawidłowo wykonane, to na strach nie ma tu miejsca. Każdy doświadczony trader wie, że strata jest integralną częścią tego zawodu, i musimy być przygotowani na to psychicznie. Trochę inaczej  jest  w życiu codziennym.  Jeśli obawiamy się czegoś – to dobrze zadać sobie pytanie: „Co się stanie jeśli tego nie zrobię?” Gdy uczciwie odpowiemy sobie na to pytanie, często okazuje się, że tym, co nas ogranicza, jesteśmy my sami. Nie bez powodu mówi się, że „strach ma wielkie oczy”. Jeśli już zidentyfikujemy, czego się boimy, należy nad tym pracować. Jeśli ktoś na przykład boi się publicznych występów, niech małymi kroczkami przygotowuje się do występu: najpierw mówi przed kolegami, potem przed mniejszą grupą zaprzyjaźnionych osób, aż w końcu swobodnie wystąpi przed olbrzymią audiencją!

Dziękuję Pani za rozmowę.

 

Rozmowę przeprowadziła Monika Filipek

sobota, kwietnia 28, 2018

Piękno jest w Twoich rękach!



Kochane i Piękne! 

Pokrzepione na duchu "Środ(k)owym umocnieniem", z filiżanką staranie dobranej, aromatycznej herbaty, ubrane gustownie, w dobrze dobraną spódniczkę, posmakujcie "Poematu o dzielnej niewieście" z Księgi Syracha, który wprowadzi nas w klimat twórczy! Dziś chcę podzielić się z Wami moim twórczym sposobem odpoczywania, który pomaga prześcignąć lenia, a także zadbać o piękno przestrzeni i otoczenia w którym żyję. Tam taram tam tam!!! Dział hand made uważam za otwarty!



POEMAT O DZIELNEJ NIEWIEŚCIE


Niewiastę dzielną któż znajdzie? 
Jej wartość przewyższa perły. 
Serce małżonka jej ufa, 
na zyskach mu nie zbywa; 
nie czyni mu źle, ale dobrze 
przez wszystkie dni jego życia.
O len się stara i wełnę, 
pracuje starannie rękami. 
Przepasuje mocą swe biodra, 
umacnia swoje ramiona. 
Już widzi pożytek ze swej pracy: 
jej lampa wśród nocy nie gaśnie. 
Wyciąga ręce po kądziel, 
jej palce chwytają wrzeciono. 
Otwiera dłoń ubogiemu, 
do nędzarza wyciąga swe ręce. 
Dla domu nie boi się śniegu, 
bo cały dom odziany na lata, 
sporządza sobie okrycia, 
jej szaty z bisioru i z purpury. 
Płótno wyrabia, sprzedaje, 
pasy dostarcza kupcowi. 
Strojem jej siła i godność, 
do dnia przyszłego się śmieje. 
Otwiera usta z mądrością, 
na języku jej miłe nauki. 
Bada bieg spraw domowych, 
nie jada chleba lenistwa.




Po tym przydługim wstępie zapraszam do podglądania! Na początek kwietniowy, tulipanowy kubek!



Najpierw musiałam zdobyć biały, niedrogi, chiński kubeczek, dostępny w każdym mieście i miasteczku :)













Później wygrzebałam z szuflady miękki ołówek i za jego pomocą zrobiłam wstępny szkic. 
















Następnie stopniowo zmywając zarys, nakładałam czarną farbkę konturową do porcelany, którą zdobyłam poprzez zakup internetowy. 






Na moim kubku zaplanowałam napis, musiałam więc trochę pobawić się z nitką, żeby wyglądał estetycznie, starannie i ... prosto!




Nareszcie, po wyschnięciu konturu, nadeszła pora na wypełnienie kolorem! Do tego potrzebne były odpowiednie farbki i pędzelki.



Tak oto powstał mój pierwszy, własnoręcznie pomalowany kubek :) W sam raz na wiosenny prezent!





oprac. i fot. instruktarzu Karolina Kargol
pozostałe fot. pixabay.com.pl