dla kobiet z wartościami

sobota, czerwca 15, 2019

Ale upał! Ubrać się czy rozebrać?

- Ależ gorąco, wypiłabym cysternę z zimna colą…
- Dzisiaj to już nie do wytrzymania, najchętniej zdjęłabym z siebie wszystko!

I wtedy zapaliły mi się w oczach ????

Czy rzeczywiście, jeśli nie będę ubrana będzie mi chłodniej? Z autopsji wiem, że na plaży chłodu nie ma, choć nie ma też ubrań😊. A wszyscy podróżnicy radzą, by w czasie wędrówki przez pustynię zasłaniać każdy centymetr ciała!

A zatem: jak się ubrać, a nie jak rozebrać?

Intuicyjnie wybieramy len i bawełnę – i intuicja jest tu niezawodna. Bawełna, ze względu na swoje właściwości higroskopijne. Co ciekawe jest w stanie wchłonąć do 25% pary wodnej bez wrażenia „mokrego” materiału. Ponadto potrafi zatrzymywać ciepło, co oznacza, że cienka bawełna daje wrażenie lekkości i chłodu. Zatem jest dobrym wyborem na letnie ubrania. 


Podobnie len, który ma równie wysoką higroskopijność jak bawełna, a do tego chłodzi, a wrażenie chłodu będzie mocniej odczuwalne po maglowaniu. Len jest idealny nad morze, ponieważ jest odporny na działanie morskiej wody.

A wełna? Może Cie to zaskoczy, ale wełna to niezwykły materiał. Ma właściwości termoregulacyjne, co oznacza, że latem chłodzi, a zimą grzeje i doskonale separuje wilgoć od skóry. Do tego jest odporna na kurz i brud. Okazuje się też, że odpowiedni, tzw. otwarty splot włókien wełnianych tworzy materiał o swojskiej nazwie tropik, inaczej cool wool, doskonały na letnie ubrania.


Modal, lyocell i cupro to materiały sztuczne II i III generacji. Wszystkie są włóknami wyprodukowanymi podobnie jak wiskoza, ale w ulepszonej wersji. Niejednokrotnie swoimi właściwościami przewyższają bawełnę. Charakteryzują się dobrą higroskopijnością, i dobrze odprowadzają wilgoć ze skóry. Ponadto są lekkie i dają odczucie chłodu na skórze. W tym względzie są zbliżone do jedwabiu. Ten ostatni jest materiałem ogromnie wrażliwym na promienie słoneczne, pod wpływem których się niszczy – a szkoda, jest taki przyjemny i przyjazny dla ciała (tylko niezbyt przyjazny dla portfela!).


Pamiętaj, że jeśli ciało nie jest osłonięte warstwą materiału, to promienie słoneczne oddziałują bezpośrednio na skórę. Jeśli mamy na sobie choć warstwę materiału, to część promieni słonecznych jest zatrzymywana przez ubranie. Zwróć także uwagę na kolor. Im jaśniejszy, tym oddziaływanie promieni słonecznych jest mniej uciążliwe. Zatem wbrew pozorom, długi rękaw, czy długa spódnica mogą być naszym sprzymierzeńcem.





Słownik tkanin

Warto zapoznać się z właściwościami poszczególnych tkanin, aby wiedzieć po jakie materiały, oprócz lnu i bawełny sięgnąć:

  • Acetat – tkanina sztuczna, wytwarzana z celulozy.
  • Adamaszek – tkanina z jedwabiu naturalnego albo sztucznego (niekiedy również wytwarzana z innych włókien).
  • Aksamit – wyróżniamy trzy rodzaje aksamitu: aksamit, welur i plusz. Tkanina ta od jednej strony jest gładka, a od drugiej „z włosem”.
  • Akryl – tkanina syntetyczna, najczęściej używana przy produkcji swetrów (jest to zamiennik wełny, można też go używać np. jako ocieplenie zimowych butów). Ta tkanina nie gniecie się, na ogół nie wymaga więc prasowania.
  • Batyst – cienka tkanina, bardzo przewiewna. Wyróżniamy batyst jedwabny oraz bawełniany.
  • Drelich – tkanina wytwarzana z grubych włókien bawełnianych, tkana bardzo gęsto. Wytrzymała, często stosowana przy szyciu ubrań roboczych lub mundurów.
  • Flanela – miękka tkanina bawełniana lub wełniana. Posiada dobre właściwości termoizolacyjne, na jej powierzchni widoczne są „włoski”.
  • Fular – tkanina wytwarzana z jedwabiu (sztucznego lub naturalnego). Bardzo zwiewna i cienka, stosowana najczęściej do wyrobu apaszek lub szali.
  • Imitacja skóry– inaczej nazywana skajem lub eko-skórą. Jest to tkanina poliestrowa, nieprzepuszczająca powietrza.
  • Jeans – tkanina z widocznymi, cieniutkimi prążkami. Jeans inaczej nazywamy denimem, ma on różne grubości.
  • Jedwab – włókno pochodzenia zwierzęcego, uzyskujemy je z kokonu jedwabnika. Tkaniny jedwabne są śliskie i przyjemne w dotyku. Proces pozyskiwania naturalnego jedwabiu jest kosztowny, wyróżniamy więc również jedwab sztuczny. Tkaniny jedwabne to np.: tafta lub krepa.
  • Jodełka – tkanina wytwarzana z wełny (niekiedy z różnymi domieszkami). Posiada charakterystyczny wzór. Często stosowana przy wyrobie płaszczy.
  • Kaszmir – materiał wysokiej jakości, cienki i miękki, pozyskiwany z wełny kóz kaszmirskich. Tkanina bardzo przyjemna w dotyku.
  • Kora – tkanina o marszczonej fakturze, bawełniana. Często stosowana do wyrobu pościeli.
  • Koronka – ażurowy materiał, wytwarzany z włókien naturalnych lub sztucznych (np. bawełnianych lub lnianych).
  • Krepa – tkanina o falowanej fakturze. Niekiedy prześwitująca, niegniotąca się. Wyróżniamy krepę wełnianą, satynową, szyfonową, jedwabną oraz poliestrową.
  • Modal – sztuczne włókno produkowane z celulozy, podobnie jak wiskoza.
  • Nylon – materiał syntetyczny, niegniotący się. W zależności od rodzaju, używany jest do różnych celów – obecnie wytwarza się z nylonu zarówno rajstopy, jak i kurtki zimowe (nie przepuszczają wiatru).
  • Ortalion – tkanina syntetyczna (otrzymywana z włókien poliestrowych), impregnowana, wodoszczelna. Wykorzystywana do produkcji kurtek.




Ciekawe rady dla kobiet szyjących i noszących sukienki znajdziesz na Lady and the dress (https://www.lady-and-the-dress.com/material-na-letnia-sukienke/
Warto wiedzieć więcej!






Anna Duda

środa, czerwca 12, 2019

Miłość wyjaśniła mi

«Nie sądźcie, że przyszedłem znieść Prawo albo Proroków. Nie przyszedłem znieść, ale wypełnić. Zaprawdę bowiem, powiadam wam: Dopóki niebo i ziemia nie przeminą, ani jedna jota, ani jedna kreska nie zmieni się w Prawie, aż się wszystko spełni.
Ktokolwiek więc zniósłby jedno z tych przykazań, choćby najmniejszych, i uczyłby tak ludzi, ten będzie najmniejszy w królestwie niebieskim. A kto je wypełnia i uczy wypełniać, ten będzie wielki w królestwie niebieskim».
Mt 5, 17-19



Jesteśmy dziećmi Króla. Otrzymaliśmy królewskie Prawo. A wypełniać to Prawo i uczyć tego innych, to dopiero być szczęśliwym.

Często przestrzeganie przykazań wiąże się pewną walką, jaką trzeba w sobie stoczyć. Czasem jednak człowiek uchyla się od tych zmagań i nie chce stawać do boju.

Bo po co?


Jeśli nie odkryję, że chodzi tu o miłość, to nie znajdę w sobie dość siły, aby podjąć wewnętrzny trud jakim jest troska o swoje sumienie. Nie przyjmę przykazań Bożych jako swoje, ale będę  je odrzucać. Św. Paweł pisał: „Nikomu nie bądźcie nic dłużni poza wzajemną miłością. Kto bowiem miłuje drugiego, wypełnił Prawo. Albowiem przykazania: Nie cudzołóż, nie zabijaj, nie kradnij, nie pożądaj, i wszystkie inne – streszczają się w tym nakazie: Miłuj bliźniego swego jak siebie samego!” Rz 13, 8-9.

Przecież to jest właśnie nasze najgłębsze pragnienie: aby kochać i być kochanym.
Dlatego ma sens podejmowanie wszelkiego rodzaju wysiłków, aby strzec przykazań i przeciwstawiać się grzechowi. Dlatego ma sens wchodzenie w stratę, by potem zyskać stokroć więcej. Ma sens starać się o miłość. A Duch Święty daje moc i uzdalnia nas ku temu.





Jadwiga Wojtak

poniedziałek, maja 27, 2019

Recepta na udane małżeństwo…

Czy dobrze przeżyty okres narzeczeństwa może mieć istotny wpływ na jakość naszego małżeństwa? Tak, bo to jest swoista droga w przyszłość, której podwaliny pod budowę swojego szczęścia budują sami narzeczeni. Dobrze przeżyte narzeczeństwo, które spełni swoje najistotniejsze funkcje (czyli dobre poznanie i uszanowanie drugiego człowieka) będzie najlepszym zadatkiem na udane małżeństwo. Przychodzą nam na pomoc słowa Papieża Franciszka: „Współistnienie jest sztuką, drogą pełną cierpliwości, piękna i fascynacji, rządzącej się trzema zasadami, które można streścić w zwrotach: «czy mogę?», «dziękuję», «przepraszam»”.

Narzeczeni – dzisiaj.

Na pewno jest inaczej niż za czasów naszych rodziców. Przychodziło się do domu wybranki i prosiło o rękę córki. Przyszłej teściowej dawało się kwiaty.

Współczesne zaręczyny to pole dla wyobraźni i pomysłowości. Prześcigamy się z innymi w pomysłach na najbardziej oryginalne oświadczyny.

Jak przeżyć dobrze narzeczeństwo? Na pewno DOJRZALE.


Cechy dojrzałego narzeczeństwa są następujące:

  • Przejrzystość – w patrzeniu na drugą osobę; unikanie filtrów, które zniekształcają obraz drugiego człowieka. Unikanie pośpiechu, chęci pokazania się innym niż jestem. A także nie poddawanie się plotkowaniu, które rodzi podejrzenia i uprzedzenia. Zadbanie o większą cierpliwość wobec drugiego, aby mógł się rozwijać z własnym rytmem.
Dojrzałe narzeczeństwo = potrzeba czystego serca.

  • Racjonalność – czas narzeczeństwa, w którym nosi się klapki na oczach. Wszystko wydaje się być piękne i nie chce się tracić tych pięknych chwil w rzeczywistości. Patrzy się przez tzw. różowe okulary. A gdy przychodzi okres małżeństwa, klapki z oczu automatycznie spadają, dostrzegamy „drugą stronę medalu”. Dlatego warto podejmować racjonalne rozmowy, aby nie było niespodzianek w przyszłości.
  • Zdolność przewidywania powiązana jest z racjonalnością.

  • Modlitwa – która łączy, zespala i umacnia związek. Gdyż budują go osoby o tych samych wartościach. Bóg błogosławi związek i udziela potrzebnych łask.
  • Wolność – młodzi są nawzajem wolni w zaakceptowaniu tego, że druga osoba może się pomylić. Szczytem jest wolność od egoizmu. Warto odcinać pępowinę uzależnień od innych.
  • Odpowiedzialność – jest umiejętnością, w której potrafi dać się odpowiedź na każde pytanie, na każde «dlaczego», na każde żądanie wyjaśnienia odnośnie moich czynów i mojego sposobu bycia. Dobrze jest, aby wdrażać się do podejmowania wspólnie „naszych odpowiedzialności”.
  • Radość – jest możliwością stwarzania klimatu, który sprzyja wzrastaniu, a dzięki temu pobudza wszelkie możliwości drugiej osoby.

Po co w ogóle narzeczeństwo?

Sens narzeczeństwa istotnie tkwi w głębszym poznawaniu siebie, przestawaniu ze sobą i szanowaniu się nawzajem. Te trzy. Czas narzeczeństwa to głębsze poznawanie siebie nawzajem, bo im większa wiedza (informacji na temat drugiej osoby), tym mniejsze ryzyko niespodzianek w przyszłości.

Papież Franciszek podczas Audiencji dla narzeczonych 14 II 2014 r. zwrócił uwagę, aby narzeczeni pragnęli budować swój związek na skale prawdziwej miłości, a nie na piasku uczuć, które przychodzą i odchodzą.

Do prawdziwego poznania drugiej osoby dochodzi na drodze przebywania ze sobą. Warto poruszać tematy związane z charakterem, wiarą i przekonaniami, planów na przyszłość, wartości rodzinnych, poglądów na temat wychowania dzieci itd.

Pięknie mówił Papież Benedykt XVI podczas Światowych Dni Młodych w 2007r.: „Okres narzeczeństwa, zasadniczy w tworzeniu pary, jest czasem oczekiwania i przygotowania; winien być przeżywany w czystości gestów i słów. Pozwala on na dojrzewanie w miłości i trosce o drugą osobę, z uwagą pilnie skierowaną ku niej; ułatwia wyrobienie samokontroli, rozwijanie szacunku wobec partnera i wszelkich znamion prawdziwej miłości, która nie szuka przede wszystkim własnego zaspokojenia ani własnego dobra”.

The End

Nota bene: dobrze przeżyte narzeczeństwo, to czas, w którym dobrze poznajemy i szanujemy drugiego człowieka. Jest to podwalina na udane małżeństwo.



Karolina Wtorek



Post scriptum

Czy w dobie życia w związkach partnerskich i luźnych bez tzw. zobowiązań, dużej liczbie rozwodów i rodzinnych dramatów, warto poruszać takie tematy?
Zauważmy, że w dzisiejszych czasach uznajemy za normę, to co jest nie normalne, nie moralne. A to co piękne, szlachetne, budujące za coś dziwacznego i średniowiecznego.

Ja mówię: WARTO!




Korzystałam z:
Papież Franciszek, Audiencja dla narzeczonych, 14 lutego 2014 r.. 
Benedykt XVI, „Do młodych z całego świata z okazji XXII ŚDM”, 2007. 
www.deon.pl/slub/narzeczenstwo/art,61,7-cech-dojrzalego-narzeczenstwa.html
książka Kraina miłości - Gigi Avanti
www.katolicki.net/index.php/sakramenty/sakramenty-malzenstwo/sakramenty-malzenstwo-nazeczenstwo.html

środa, maja 15, 2019

Światłość w ciemności świeci !

„Jezus tak wołał: «Ten, kto we Mnie wierzy, wierzy nie we Mnie, lecz w Tego, który Mnie posłał. A kto Mnie widzi, widzi Tego, który Mnie posłał. 
Ja przyszedłem na świat jako światłość, aby nikt, kto we Mnie wierzy, nie pozostawał w ciemności. A jeżeli ktoś słyszy słowa moje, ale ich nie zachowuje, to Ja go nie potępię. Nie przyszedłem bowiem po to, aby świat potępić, ale by świat zbawić.

Kto Mną gardzi i nie przyjmuje słów moich, ten ma swego sędziego: słowo, które wygłosiłem, ono to będzie go sądzić w dniu ostatecznym. Nie mówiłem bowiem sam od siebie, ale Ojciec, który Mnie posłał, On Mi nakazał, co mam powiedzieć i oznajmić. A wiem, że przykazanie Jego jest życiem wiecznym. To, co mówię, mówię tak, jak Mi Ojciec powiedział».”  

J 12, 44-50


Na pewnym etapie życia człowieka przychodzi czas, kiedy trzeba zmierzyć się z ciemnością, trzeba przejść przez „ciemną dolinę”. Jaka jest ta ciemność? Nie wiem. Może być różna: większa czy mniejsza. Każdy ma swoją własną.

Człowiek wchodzi w mrok, czyli w jakąś trudną dla niego rzeczywistość, której zupełnie nie rozumie, która przerasta go. Ciężar nie do uniesienia. Jest ciemno, nic nie widać, nie wiadomo w którym kierunku iść, jakie podjąć kroki? Nie ma człowieka, który mógłby przeprowadzić przez tę noc. Jest się samemu. Chciałoby się uciec, ale jak i gdzie? To wszystko może przerażać.



„Światłość w ciemności świeci i ciemność jej nie ogarnęła ” J 1, 5


Nie znam innej drogi, żeby przejść przez trudne sytuacje życiowe jak tylko podążając za głosem Boga, który Jest. Jest ze mną w tych momentach. Ta świadomość obecności Jezusa w każdym doświadczeniu życia ratuje mnie. Nie ma takiej ciemności, nad którą Pan Bóg nie panowałby, której nie byłby w stanie oświecić.


„nawet ciemność nie będzie ciemna dla Ciebie, a noc jak dzień zajaśniejemrok jest dla Ciebie jak światło.” Ps 139, 12


Słuchając wiernie słów Ewangelii mam światło na moje życie. I to jest dobra nowina.



Jadwiga Wojtak

środa, maja 08, 2019

Pamięć i wyobraźnia

Frustracja, zamartwianie się, niepokój, obawa, przerażenie, stres.
Na pewno każdy z nas doświadcza nieraz któregoś z tych uczuć. Skąd one się biorą? Jak sobie z nimi radzić?

Człowiek jest stworzeniem, które posiada pamięć i wyobraźnię. Może wspominać przeszłość i wybiegać myślami w przyszłość. Jeśli jednak za bardzo skupiamy się na tym, co było lub nadmiernie zamartwiamy się o to, co jeszcze nie nastąpiło, to w naszym sercu może rodzić się pesymizm, lęk lub niepokój.

Pan Bóg nie zapomniał jednak o człowieku. Jako Dobry Ojciec daje On nam lekarstwa na poranioną pamięć i wyobraźnię.

Pierwszym lekarstwem jest sakrament pokuty. Nasze przeszłe grzechy obciążają sumienie, które jest wewnątrz nas i boi się Boskiego sądu. Z tego powodu potrzebujemy doświadczyć przebaczenia, które nie oznacza jednak wymazania przeszłości.

Bóg jako Miłosierny Ojciec ciągle na nas czeka, ale Jego przebaczenie nie dokonuje się automatycznie. Warunek jaki musimy spełnić to pozwolić sobie wybaczyć.

Jeśli kogoś skrzywdziliśmy i żałujemy tego, to prosimy go o wybaczenie, a dowodem szczerości naszej skruchy będzie chęć zmiany postępowania i próba wynagrodzenia za popełnione zło. Kiedy dziecko wybije szybę, ofiarowuje wszystkie swoje oszczędności na naprawę szkody i następnym razem pójdzie grać w piłkę w inne miejsce. Tak samo jest w relacji z Bogiem. Nie możemy przyjąć przebaczenia, jeśli trwamy w przywiązaniu do zła. Nasze marne wysiłki zadośćuczynienia albo pokuta, którą odprawiamy mogłyby być zupełnie nieadekwatne do wagi popełnionego zła, gdyby nie moc Chrystusa, który sam nadaje im dużo większą wartość niż mogłoby się wydawać.
To On jest naszym Zbawicielem i Lekarzem. Przez swój własny wysiłek nie jesteśmy w stanie pomóc sami sobie. Potrzebujemy pomocy z zewnątrz i właśnie Chrystus nam ją oferuje. Człowiek, który upada, nie może sam sobie podać ręki, żeby się podnieść. Nie jesteśmy samowystarczalni. Chory potrzebuje lekarza.

Nasze nieodpokutowane i nieprzebaczone grzechy są główną przyczyną lęku i niepokoju. Jedyna droga naprawy, to powrót do jedności z Bogiem poprzez skruchę. Nic nie da zaprzeczanie istnieniu grzechu - to tak, jakby chory na raka próbował negować istnienie tej choroby w sobie.



Drugim lekarstwem na problemy związane z myśleniem o czasie jest uświęcanie chwili obecnej. Nie mamy wpływu na to, co już minęło i niewiele da rozważanie tego, co może nastąpić, ale mamy władzę nad tym, co robimy TERAZ i w jaki sposób przyjmujemy to, co daje nam Bóg.

Czasami trudno jest przyjąć to, co nam się przydarza. Jakaś drobnostka może popsuć cały dzień, bo coś nie potoczyło się po naszej myśli. Być może zaczął padać deszcz, kiedy zaplanowaliśmy wycieczkę albo szef w pracy się na nas uwziął i ciągle się o coś czepia.

Bóg nie tłumaczy nam, dlaczego coś się dzieje tak, a nie inaczej. Jeśli jednak Mu wierzymy, to możemy przyjąć naszą wolą to, co On nam daje bez słowa skargi. To Bóg ostatecznie wie lepiej, co jest dla nas dobre, jak lekarz, który czasami musi podać pacjentowi gorzkie lekarstwo. Chory człowiek nie skarży się na nieprzyjemną terapię, ani nie pyta dlaczego leki są tak niesmaczne - wierzy, że zastosowane leczenie będzie dla niego dobre.

Chwila obecna jest także osobistą wiadomością od Boga dla nas. W danej sytuacji znajduję się tylko ja i nikt inny. Bóg jak dobry Wychowawca uczy nas czerpać prawdziwą mądrość z doświadczeń, w których nas stawia. Bóg lubi działać z ukrycia. Ukrywa się także w naszej zwyczajnej codzienności. On mówi do nas szeptem, podczas gdy my często oczekujemy głosu trąby. Wielu ludzi pragnie poświęcać się dla Boga i wykazywać się jakimiś heroicznymi czynami, ale kiedy mąż skrytykuje obiad albo dziecko porozrzuca klocki, momentalnie tracą cierpliwość. 
Kto z nas nie chciałby sam sobie wybrać krzyża na swoją miarę? A jednocześnie tak trudno jest nam przyjąć ten krzyż codzienności, który daje nam Bóg!

Takie zwyczajne sytuacje dnia codziennego mogą stać się świetną okazją do zasługi, jeśli tylko przyjmiemy je z miłości do Boga, z wiarą, że to nasza droga do Niego.

Codziennie w modlitwie "Ojcze nasz" wypowiadamy słowa: "bądź wola Twoja". Spróbujmy właśnie w naszym TERAZ zobaczyć wolę Boga, której nie musimy rozumieć, jeśli tylko uwierzymy, że Bóg jest tym, który kocha nas miłością NIESKOŃCZONĄ.





Magdalena Parys

Na podstawie: Sheen F., "W górę serca", wyd. Esprit, Kraków, 2018

czwartek, maja 02, 2019

Kochane RETRO

Moda przemija? To nie do końca prawda. Istnieje duża szansa, że dane trendy znowu powrócą, może w nieco odmienionej i odświeżonej wersji, jednak możemy liczyć na to, że jeszcze kiedyś założymy ubrania, które obecnie przestały być modne. 

ALE można świadomie wybrać styl, zwany stylem retro, którego istotą jest łączenie elementów garderoby, nawiązujących do lat minionych.


Warto śledzić trendy, właściwe dla każdego dziesięciolecia w modzie. A wiek XX był wyjątkowo obfity w ciekawe rozwiązania, fasony, wzory oraz dodatki, które inspirują do dnia dzisiejszego.


I tak lata 20-te to czas eleganckich, długich sukienek z mocno zaznaczoną talią oraz biżuterii z pereł. Co z tego okresu spotykamy dzisiaj? Przede wszystkim sukienki z przedłużoną talią. Nadal modna jest biżuteria z pereł, nawet sztucznych. Z lat 20-tych pozostał nam także cichy sentyment do klasycznych koków oraz zakręconych grzywek. 


Lata 30-te wniosły do współczesnej mody ażurowe rajstopy i buty na wysokim obcasie. Dzisiejsza moda inspiruje się także niektórymi fasonami, które narodziły się w tym okresie. Nadal na topie są damskie garnitury oraz męskie smokingi i fraki, a we fryzjerstwie, nawiązującym do lat 30-tych, preferuje się fale i loki. 


Lata 40-te to okres II wojny światowej, który, co ciekawe, nadal obecny jest we współczesnej modzie. Charakterystyczne były wtedy proste stylizacje: koszulowe bluzki, wąskie, ołówkowe spódnice oraz szykowne dodatki. Panie nosiły futrzane kołnierze oraz torebki-kuferki. 


Lata 50-te przyniosły kobiece, rozkloszowane spódnice, tak modne do tej pory. Powstał styl pin-up girl, dziś przejawiający się przede wszystkim w rozkloszowanych spódnicach w grochy i zestawianiu kolorów: czerwonego, granatowego, białego i czarnego. Ciekawym pomysłem były również krótkie sweterki, zapinane na guziczki, które stały się alternatywą dla prostych żakietów. W tej dekadzie pojawiła się także bluzka z dekoltem typu łódka oraz wąskie spodnie capri. Wiele znanych aktorek lansowało nowe rozwiązania w modzie i tak, dzięki Audrey Hepburn, pojawił się klasyczny trencz oraz mała czarna. Wszystkie te trendy są podstawami stylu retro. 




Szalone lata 60–te czas rock and roll’a i rozkloszowanych sukienek w różne wzory. Najbardziej modne były oczywiście groszki. Kojarzą Ci się z czymś? Oczywiście. Dziś, poza sukienkami, pojawiają się również na bluzkach czy swetrach. Jeśli inspirują nas lata 60-te do takich sukienek powinniśmy nosić płaskie obuwie typu baletki, włosy rozpuszczone, ewentualnie zebrane opaską. Rozkloszowane spódnice lub sukienki skutecznie akcentują zgrabną sylwetkę i tuszują ewentualne niedoskonałości w obrębie ud i pupy. Trendem w makijażu z tej dekady było tak zwane kocie oko, obecnie jeden z najpopularniejszych sposobów na malowanie powiek. 


W latach 50. i 60. noszono także płaszcze pudełkowe, czyli takie, które nie mają wcięcia w talii, proste. Modne były wśród pań o małym biuście, także dziś ten fason noszą kobiety o figurze w typie gruszki bądź tuby.



Z lat 70-tych przetrwały luźne tuniki, kwieciste sukienki oraz dżinsowe kurtki. Nadal popularne są także spodnie typu dzwony, sandały na koturnie oraz kolorowe chusty. Malownicze inspiracje tym okresem możemy podkreślić dodając okulary typu muchy.


Określane mianem kiczowatej dekady, lata 80-te, kojarzą się z plastikową biżuterią, legginsami oraz bluzkami z rękawem typu kimono, które ostatnio znowu wracają do łaski.



Styl retro jest wciąż na topie, głównie dzięki swojej różnorodności i możliwości dawania nowego życia stylizacjom sprzed wielu lat. Komu pasują takie stylizacje? 

W ubraniach retro dobrze będą czuły się panie, które chcą wyglądać elegancko, skromnie, ale jednocześnie ciekawie i atrakcyjnie.





Anna Duda

czwartek, kwietnia 25, 2019

Niepokonana Mama

Poznałyśmy się w wyjątkowym miejscu i w wyjątkowych okolicznościach. Była to Jasna Góra i procesje eucharystyczne. Mama dwóch wspaniałych córek Hani i Dominiki, kobieta pełna energii i życia, która potrafi łączyć dom, pracę, życie religijne. Polska żona, matka i przede wszystkim kobieta i katoliczka, która nie wstydzi się wiary w Jezusa.


1.  Moniko przedstaw się, abyśmy mogli lepiej Ciebie poznać.

Mam na imię Monika. Mieszkam w Częstochowie, niedaleko Jasnej Góry. Z tym miejscem związana jestem też zawodowo. Na co dzień spełniam się jako żona. W związku małżeńskim jestem od 11 lat. Mąż to dla mnie najlepszy przyjaciel. Spełniam się też jako mama dwóch córeczek w wieku 9 i 5 lat. Starsza Dominika chodzi do IV klasy Szkoły Podstawowej, a młodsza Hania do Niepublicznego Przedszkola Sióstr Urszulanek, do którego wcześniej uczęszczała też starsza córka. Przedszkole jest placówką katolicką, której całokształt opiera się na systemie wartości chrześcijańskich. Panuje w nim bardzo domowa, wspólnotowa atmosfera. Jesteśmy w tej placówce już sześć lat. Są to piękne i cenne chwile, które długo pozostaną w naszej pamięci. Chwile te to przede wszystkim comiesięczne msze św., wycieczki, pikniki, występy dzieci, czy też akcje, których celem jest okazanie dobrowolnego aktu miłosierdzia wobec drugiego człowieka.

2. Czy łatwo być w dzisiejszych czasach matką i jednocześnie łączyć karierę zawodową, dom, tak aby nie ucierpiały na tym dzieci?

Myślę, że nie jest to łatwe. Zwłaszcza, gdy wszyscy są zapracowani i zabiegani. Jednak według św. Augustyna  z Hippony ,,Gdzie Bóg na pierwszym miejscu, tam wszystko jest na swoim miejscu".  Motto to jest drogowskazem w naszym życiu. Wspólnie przeżywamy i celebrujemy uroczystości o charakterze religijnym, codziennie wieczorem się modlimy. Na co dzień zaś prowadzimy normalny tryb życia: pracujemy, wykonujemy codzienne obowiązki, a w wolnym czasie spotykamy się ze znajomymi, podróżujemy i czytamy książki.

3. Według Ciebie z czym najbardziej zmagają się polskie rodziny?

Nie ulega wątpliwości, że rodziny zmagają się z wieloma problemami. Większość rodziców skupia się głównie na zaspokojeniu i zabezpieczeniu dziecku możliwie największej ilości dóbr materialnych. Chcą w ten sposób zrekompensować brak czasu. Zapominają przy tym, że jest to najcenniejszy dar, jaki możemy sobie nawzajem ofiarować, a przecież w ten sposób pokazujemy dziecku, co tak naprawdę jest dla nas ważne i o co zabiegamy. Jeśli tego zabraknie, szkodliwie wpływa to na jego rozwój. Stres, agresja, nadpobudliwość, problemy ze snem, uzależnienia to tylko niektóre ze skutków takiego zachowania. Dzieci w dzisiejszych czasach mają zdecydowanie za mało ruchu na świeżym powietrzu, za dużo kontaktu ze światem wirtualnym, a za mało z realnym.


4. Jaką rolę w Twoim życiu odgrywa wiara i obecność tak blisko Jasnej Góry?

W moim życiu wiara odgrywa bardzo ważną rolę. Zarówno ja, jak i mąż wynieśliśmy w tej kwestii dobry fundament z domu rodzinnego. Wspólnie staramy się przekazać te wartości naszym córkom, gdyż wiara i modlitwa cementują rodzinę. Cieszę się, że życie tak się potoczyło, że zamieszkaliśmy blisko Jasnej Góry.  Mieszkam w Częstochowie już prawie 10 lat. Jeszcze jako panna 9 razy pielgrzymowałam do tego świętego miejsca. Zawsze było i jest mi ono bardzo bliskie.


5. Z czym Ci kojarzy się bycie kobietą? Jak Ty realizujesz się w tym powołaniu?

Nie jestem tylko mamą. Jestem też kobietą. Staram się być w  tym szczęśliwa, czego uczę się każdego dnia. Bycie kobietą to też bycie piękną i wrażliwą.

6. A jak realizujesz się w byciu matką? Jakie zasady próbujesz wpoić swoim córkom?

Bycie matką to jedna z moich życiowych ról, tak jak bycie żoną. To z pewnością największe wyróżnienie jakie mnie w życiu spotkało.  W roli matki czuję się doskonale. Od kiedy zostałam mamą więcej widzę i czuję, bardziej doceniam, ale też więcej od siebie wymagam i bardziej się staram. Bycie mamą uczyniło mnie też bardziej odpowiedzialną i cierpliwą.

7. Małżeństwo i zakładanie rodziny? Warto? I dlaczego?

W obecnych czasach młodzi coraz częściej odkładają decyzję o założeniu rodziny. Dzieje się tak, gdyż podważa się wartość, jaką jest małżeństwo i rodzina. Czynią to zwłaszcza środki społecznej komunikacji. Zamiast słowa mąż, żona słyszy się partner, partnerka.  Forma "na zawsze" wydaje się być dziś niemodna. A tak naprawdę prawdziwe szczęście można osiągnąć tylko w małżeństwie. Poprzez ten sakrament stajemy się bezinteresownym darem z siebie dla drugiego człowieka, a im więcej dajemy z siebie, tym stajemy się bogatsi.


8. Jakie jest Twoje przesłanie dla dziewczyn, które zastanawiają się nad zawarciem sakramentu małżeństwa i dla małżeństw przeżywających trudności?

Małżonkowie tworzą układ, którego sami są twórcami. Oni też są odpowiedzialni za jego jakość. Dlatego w poszukiwaniu udanego małżeństwa dwoje ludzi powinno pielęgnować swój związek i zmierzać w kierunku osobistej  dojrzałości. Wiąże się to z tym, że stają się odpowiedzialni za swoje myśli, uczucia i działania. Istotna w związku jest też dobra komunikacja. Jednak nie znaczy ona nic, jeśli za naszymi słowami nie idą czyny i konkretne działania. Nie ma złotej recepty na szczęśliwy związek, ale jeśli będzie oparty na Bogu, na pewno wszystko przetrzyma, nawet największy kryzys. Warto modlić się więc o łaskę, dzięki której sakrament małżeństwa będzie nieustającym źródłem miłości, siły i światła. Osobiście zawsze w trudnych sytuacjach zwracam się do św. Józefa. Jeszcze nigdy mnie nie zawiódł.





Dziękuję za wspólną rozmowę!

Karolina Wtorek

wtorek, kwietnia 16, 2019

Raz, dwa, trzy… gonisz Ty!

Na dworze coraz cieplej, więc warto pokusić się, aby wykorzystać to na „podwórkowe szaleństwo”. Niezależnie w jakim wieku jesteśmy, to ruch dla każdego z nas się przyda.

Pierwszą zaletą przebywania na dworze, jest wytwarzanie w naszym organizmie witaminy D3, która sprzyja prawidłowemu rozwojowi naszego organizmu. Więc odstawmy na bok farmakologię przy niedoborze witaminy i skorzystajmy z naturalnego źródła, którym jest słońce.

No dobra, ale co można robić na dworze? 

Proponuję Ci Nordic Walking. Stosunkowo znana i dość często spotykana forma spędzania wolnego czasu. Do szczęścia potrzebne są nam dwa kijki, które z łatwością kupimy w sklepie sportowym. Jest to sposób przemieszczenia się wraz z kijkami z naprzemianstronną pracą ramion – to najprostsza definicja nornic walking. Dlatego też mogą uprawiać tą dyscyplinę ludzie w różnym wieku.

Zalet jest mnóstwo i możemy kolejno wymieniać: spalanie zbędnych kalorii, poprawa układu krążenia, zmniejszanie nadciśnienia tętniczego, poprawa ruchomości stawów. Przeciwwskazania? Stanowczo brak! Ewentualnie kontuzja.

Zaletami NW są między innymi: 

  • nie wymaga dużych nakładów finansowych, tak naprawdę płacisz za same kije (koszty rzędu kilkudziesięciu złotych za standardowe kije),
  • można uprawiać w każdym terenie i o każdej porze roku,
  • nie nadwyręża aparatu ruchowego i jest łagodny dla organizmu,
  • angażuje ponad 90% mięśni,
  • kije zapewniają bezpieczeństwo i równowagę podczas marszu,
  • spalanie kalorii o 40% intensywniej niż podczas marszu,
  • obciążenie dla stawów i kręgosłupa jest o wiele mniejsze.


Przy zakupie kijków zwróćmy uwagę na sposób mocowania dłoni. Kije do NW różnią się tym od kijów trekingowych czy narciarskich, że mają szerszą rękawiczkę, co umożliwi wygodniejsze poruszanie się, pozwala na swobodny ruch i dłonie się nie męczą.


Jeszcze jedna ważna rzecz praktyczna. Regulacja długości kijów, zależna jest od naszego wzrostu. Na rysunku poniżej przedstawiona jest optymalna długość do danego wzrostu.





Rolki to zapewne jeden z najzdrowszych i najprzyjemniejszych uprawianych sportów. I choć kojarzy się z dziećmi i młodzieżą, to coraz więcej ludzi w średnim wieku korzysta z tej formy spędzania czasu na świeżym powietrzu. Oprócz wzmacniania mięśni nóg i pośladków, również przyśpiesza spalanie tkanki tłuszczowej, poprawia kondycję i zwiększa koordynację ruchową. Kolejną zaletą rolek jest nie obciążanie stawów, dotlenia organizm i jest to bezpieczny sport dla każdego. 


Jazda na rowerze – któż z nas nie pamięta tego z dziecinnych lat? Może warto wyciągnąć zakurzony rower z piwnicy czy garażu i wybrać się na przejażdżkę? Poprawa wydolności, ograniczenie ryzyka chorób układu krążenia, wzmocnienie mięśni, redukcja wagi, oszczędność pieniędzy i często czasu (rower zamiast samochodu czy autobusu w zakorkowanym mieście), wydajniejsza praca po przejażdżce rowerowej (na wskutek dotlenienia organizmu). Czy warto dalej wypisywać zalety? Szkoda marnować czasu, bierz rower i jedź! A sam się przekonasz czy warto.






Spacer również korzystanie wpływa na nasz stan psychiczny i fizyczny. Poprawiamy sobie nastrój, dotleniamy, wzmacniamy serce, chronimy się przed osteoporozą, wspomożemy odchudzanie, odzyskujemy energię oraz poprawiamy nastrój. 








Dla każdego coś się znajdzie,
więc zachęcam do aktywnego spędzania wolnego czasu
na świeżym powietrzu 😊
Gdyż „w zdrowym ciele, zdrowy duch”!





Karolina Wtorek


Korzystałam z:
http://pfnw.eu/poradnik
https://wformie24.poradnikzdrowie.pl/rekreacja/sporty-letnie/dlaczego-warto-jezdzic-na-rolkach-10-zalet-jazdy-na-rolkach-aa-foFX-NXyN-9NqW.html
http://polskanarowery.sport.pl/msrowery/56,105126,17726178,11_zalet_jazdy_na_rowerze.html 
https://wformie24.poradnikzdrowie.pl/rekreacja/sporty-letnie/zalety-spacerowania-czyli-5-powodow-dla-ktorych-warto-isc-na-spacer-aa-XxeR-Epkx-LsZE.html



środa, kwietnia 10, 2019

Kto nie chce być wolnym?

„Jezus powiedział do Żydów, którzy Mu uwierzyli: Jeżeli będziecie trwać w nauce mojej, będziecie prawdziwie moimi uczniami i poznacie prawdę, a prawda was wyzwoli. Odpowiedzieli Mu: Jesteśmy potomstwem Abrahama i nigdy nie byliśmy poddani w niczyją niewolę. Jakżeż Ty możesz mówić: Wolni będziecie? Odpowiedział im Jezus: Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Każdy, kto popełnia grzech, jest niewolnikiem grzechu. A niewolnik nie przebywa w domu na zawsze, lecz Syn przebywa na zawsze. Jeżeli więc Syn was wyzwoli, wówczas będziecie rzeczywiście wolni. Wiem, że jesteście potomstwem Abrahama, ale wy usiłujecie Mnie zabić, bo nie przyjmujecie mojej nauki. Głoszę to, co widziałem u mego Ojca, wy czynicie to, coście słyszeli od waszego ojca. W odpowiedzi rzekli do Niego: Ojcem naszym jest Abraham. Rzekł do nich Jezus: Gdybyście byli dziećmi Abrahama, to byście pełnili czyny Abrahama. Teraz usiłujecie Mnie zabić, człowieka, który wam powiedział prawdę usłyszaną u Boga. Tego Abraham nie czynił. Wy pełnicie czyny ojca waszego. Rzekli do Niego: Myśmy się nie urodzili z nierządu, jednego mamy Ojca - Boga. Rzekł do nich Jezus: Gdyby Bóg był waszym ojcem, to i Mnie byście miłowali. Ja bowiem od Boga wyszedłem i przychodzę. Nie wyszedłem od siebie, lecz On Mnie posłał.”J 8,31-42

Czytając ten fragment Ewangelii od razu przychodzi mi na myśl św. Jan Paweł II, który często powtarzał te słowa „Poznacie prawdę, a prawda was wyzwoli” J 8,32.

Bóg mówi prawdę. On sam jest Prawdą. Poznać prawdę, to poznać Boga.

Gdyby tak odkryć, że Bóg jest Dobry? Gdyby tak odnaleźć prawdziwy Jego obraz, zatarty w nas przez diabła - ojca kłamstwa? Gdyby tak doświadczyć, że jest się Jego umiłowanym dzieckiem i że ta miłość Stwórcy i Zbawiciela jest autentyczna?

To poznawanie prawdy o Bogu, o Jego nieskończonej dobroci, które dokonuje się przez przebywanie z Nim, przez osobistą i wspólnotową modlitwę, poprzez słuchanie Jego Słowa prowadzi do upragnionej wolności. 


A co to znaczy być wolnym? Czy to oznacza, że mogę robić, co mi się podoba, na co mam ochotę? Nie. Jak pisze Jan Paweł II w Liście Apostolskim do młodych całego świata:  Być prawdziwie wolnym - to znaczy: używać swej wolności dla tego, co jest prawdziwym dobrem.(…) to znaczy: być człowiekiem prawego sumienia, być odpowiedzialnym, być człowiekiem „dla drugich”. Zatem jestem wolna, gdy wybieram dobro. Natomiast decydując się na grzech popadam w niewolę. Staję się niewolnikiem. Nikt z nas tego nie chce.

Dlatego Bóg daje nam przykazania, by nas chronić. Szczęśliwy ten, kto rozpoznał, że Dekalog wcale nie ogranicza człowieka, ale wręcz przeciwnie pozwala mu żyć w pełni wolności.


Czy to nie jest piękne?







Jadwiga Wojtak

czwartek, kwietnia 04, 2019

Najlepsza mama

Każda mama, która kocha swoje dziecko, chce dla niego jak najlepiej. To oczywiste. Jednak każda kobieta, która próbowała wychować takiego małego człowieka, wie jak trudny i wymagający jest to proces. Dla dziecka matka jest praktycznie całym światem. Ono nie ma innego punktu odniesienia. To w mamie szuka ono zaspokojenia swoich potrzeb i od niej czerpie wszystko, co kształtuje jego osobowość. Od tego czy mama jest wystarczająco dojrzała podczas procesu wychowania, będzie zależało w jakim stopniu jej dziecko będzie umiało sobie radzić w dorosłym życiu.

Dojrzała emocjonalnie mama będzie potrafiła wziąć aktywny udział w rozwoju sfery emocjonalnej swojego dziecka. Pomoc mamy jest niezbędna we wszystkich jego etapach. 

1. Utulenie

Małe dziecko nie potrafi radzić sobie z emocjami, które się w nim rodzą. Urastają one w nim do gigantycznych rozmiarów. To co u dorosłego człowieka wywołałoby lekką obawę, u dziecka zmienia się w przerażenie. Ono nie czuje się smutne, ale zrozpaczone, natomiast radość może objawiać się u niego jak ogromna euforia.

Kiedy u dziecka pojawiają się bolesne emocje, czuje się ono wobec nich samotne i bezradne. Zadaniem mamy w takiej sytuacji jest po prostu wziąć dziecko na ręce, przytulić i pocieszyć. Dozna ono wtedy ukojenia. Zrozumie, że jest ktoś, kto nie boi się uczuć, które się w nim rodzą i będzie potrafiło je od siebie oddalić.


2. Potwierdzenie

Czasami, kiedy znajdujemy się w jakiejś trudnej sytuacji, wcale nie potrzebujemy żadnej mądrej rady, a jedynie tego, aby ktoś życzliwy nas wysłuchał i okazał empatię. Dziecko podobnie - potrzebuje zrozumienia i potwierdzenia, że jego emocje są prawdziwe i że ktoś je rozumie.

Bardzo łatwo jest popełnić błąd poprzez bagatelizowanie lub zaprzeczanie uczuciom dziecka. To zdania typu: "Nie przejmuj się tym" albo "Nie myśl o tym, to wszystko wróci do normy". Zamiast tego warto zapewnić dziecko, że je rozumiemy, mówiąc na przykład: "Widzę, że to przez co przechodzisz musi być dla ciebie trudne".

3. Uporządkowanie

Świat dziecka jest czarno-biały. Czasami jakiś średniej wagi problem urasta w jego oczach do wielkiej katastrofy. Rolą mamy jest pomoc dziecku w uporządkowaniu pewnych spraw. Mama uczy je przede wszystkim nazywania swoich emocji. Może ona powiedzieć na przykład: "Widzę, że jesteś smutny/ zły/ rozczarowany". Dziecko potrafi wtedy stanąć jakby z boku i przyjrzeć się sobie.

Ważne, aby i mama była świadoma swoich własnych emocji i brała za nie odpowiedzialność. W przeciwnym razie nie będzie ona sobie z nimi radzić i w destrukcyjny sposób będzie przenosić je na dzieci.

4. Sprowadzanie do właściwych rozmiarów (konfrontacja) 

Czasami może się zdarzyć, że dziecko traci kontrolę nad swoimi emocjami. Potrzeba wtedy konfrontacji z rzeczywistością, która sprawi, że uczucia zostaną sprowadzone do właściwych rozmiarów.
Jeśli przytulenie i uspokajanie dziecka nie pomaga, warto powiedzieć coś takiego: "Przestań już płakać, już jest dobrze". To taki impuls, który ma za zadanie sprowadzić dziecko na ziemię.

Nasze emocje nie są nigdy problemem, a jedynie symptomem problemu, z którym można sobie poradzić. Taka konfrontacja z rzeczywistością pozwala skupić się na problemie, który jest realny.

5. Myślenie

Emocje rodzą się spontanicznie. One są pierwotne, a dopiero później przychodzi myślenie. Kolejnym zadaniem mamy jest pomoc dziecku w rozumieniu jego uczuć i odkrywaniu ich znaczenia. Jeśli dziecko nauczy się rozpoznawać, skąd biorą się w nim takie a nie inne emocje, będzie umiało nimi kierować. Owocem takiego dojrzałego rozumowania będzie także to, że niektóre emocje po prostu się wyciszą.



Życie emocjonalne dziecka to tylko jeden aspekt na który koniecznie trzeba zwrócić uwagę. Pierwsze lata życia dziecka mają ogromny wpływ na to, jakim ono będzie człowiekiem jako dorosła osoba. Mama musi pomóc mu, by uczyło się odpowiedzialności, samodzielności i aby było pewne swojej ogromnej wartości, bez względu na popełniane błędy. Rola matki jest ogromna, dlatego warto pracować nad sobą, aby dać dzieciom najlepszą cząstkę siebie.
Warto dodać jeszcze jedno.

Najlepsza mama, to wcale nie ta, która jest idealna.

Każda z nas popełnia błędy i nie jest dobrze ukrywać tan fakt przed sobą, a tym bardziej przed własnym dzieckiem. Mały człowiek jest świetnym obserwatorem i najlepiej uczy się przez przykład. Jeśli widzi on, że jego mama pracuje nad sobą i mimo słabości potrafi się przyznać do błędu, to najwięcej na tym skorzysta.

Najlepsza mama to ta, która kocha swoje dziecko.





Magdalena Parys
na podstawie: "Mamo, to moje życie", Henry Cloud, John Townsend, wyd. W drodze, 2005