dla kobiet z wartościami

  • "Kochać drugiego ..

    ..człowieka oznacza wielką pracę nad sobą. " (Jan Twardowski)

  • „Daj każdemu dniu...

    ...szansę stania się najpiękniejszym w całym twoim życiu.”. (Mark Twain)

  • „Ona nie jest szczęśliwa...

    ... Szczęśliwa kobieta nie śmieje się tak głośno. Szczęśliwa kobieta śmieje się w środku. Jakby się świeciła. ” (Jacek Kaczmarski)

środa, marca 13, 2019

Pięknie żyć, to jest sztuka!

 „A gdy tłumy się gromadziły, zaczął mówić: «To plemię jest plemieniem przewrotnym. Żąda znaku, ale żaden znak nie będzie mu dany, prócz znaku Jonasza. Jak bowiem Jonasz stał się znakiem dla mieszkańców Niniwy, tak będzie Syn Człowieczy dla tego plemienia. Królowa z południa powstanie na sądzie przeciw ludziom tego plemienia i potępi ich; ponieważ ona z krańców ziemi przybyła słuchać mądrości Salomona, a oto tu jest coś więcej niż Salomon. Ludzie z Niniwy powstaną na sądzie przeciw temu plemieniu i potępią je; ponieważ oni dzięki nawoływaniu Jonasza się nawrócili, a oto tu jest coś więcej niż Jonasz” 
Łk, 11, 29-32 




Jest w nas pragnienie życia, pięknego życia. I szukamy różnych dróg, sposobów na nasze życie. Chcielibyśmy jakichś nadzwyczajnych znaków, cudów, czegoś co pobudziłoby nas do prawdziwej wiary w Boga.


A ten cud już się stał. Jezus umarł za nas i zmartwychwstał. Jesteśmy zbawieni Jego Krwią. Nie trzeba szukać gdzieś daleko pomocy, bo tu w Kościele Chrystusowym mamy wszystko, co potrzeba, aby dobrze żyć. Możemy korzystać z darów sakramentów, karmić się Ciałem Chrystusa, możemy słuchać Słowa Bożego w liturgii. Tu jest mądrość i światło, którego szukamy.


Warto przyjąć Ewangelię, która jest głoszona w Kościele Świętym i nie odrzucać proroków posyłanych do nas codziennie, którzy mówią: „Porzuć swoje złe postępowanie i zostaw swoje myślenie, a weź prawdę od Boga”.






Jadwiga Wojtak



sobota, lutego 23, 2019

Czy Ty dla siebie żyjesz tylko?

Nie znam statystyk, ale z moich obserwacji wynika, że w dzisiejszym świecie najbardziej promowanym autorytetem jestem JA SAMA. Reklamy proponują mi produkty najlepsze dla MNIE, znajomi mówią mi, żebym zadbała o SIEBIE, pracodawca zapewnia, że w jego firmie będę mogła najlepiej SIĘ realizować. Ze wszystkich stron docierają do mnie sygnały o tym, że jestem wolna, że mam prawa, że powinnam korzystać z życia. Słyszę, że jak coś się zepsuje, to najlepiej kupić nowe, bo nie opłaca się naprawiać, a jeśli ktoś mnie rani, to mogę go zostawić.

Aniela Godecka była Polką z przełomu XIX/XXw. Wychowała się w głębi Rosji, gdzie wyjechali jej rodzice, aby móc ją ochrzcić w wierze katolickiej wbrew ówczesnym zarządzeniom władz. Wcześnie zmarła jej matka. Ojciec wychowywał dzieci jak umiał najlepiej i zaszczepił w Anieli ogromną miłość do Ojczyzny. Młoda dziewczyna z bardzo dobrym wynikiem ukończyła Instytut Mikołajewski w Moskwie i zaczęła pracować jako nauczycielka.

Mimo wkraczania w dorosłość, jedynym jej autorytetem pozostawał jej rodzony ojciec. Można sobie więc wyobrazić, jak wielką tragedią była dla niej wiadomość o śmierci pana Godeckiego. Przez kilka dni płakała tak, jakby runął cały świat. Nie widziała sensu dalszego życia.


Jednak wydarzyło się coś, co odmieniło jej serce.

Któregoś razu, gdy załamana odmawiała pacierz, usłyszała w duszy takie słowa:

„CZY TY DLA SIEBIE ŻYJESZ TYLKO?”

Zrozumiała, że na tym trudnym doświadczeniu, jakim była śmierć jej ojca, świat się nie kończy i to do niej należy zadbać o młodsze rodzeństwo i o sprawy związane z majątkiem rodzinnym.

Anieli Godeckiej dane było pojąć coś wielkiego. Zrozumiała, że życie ma sens wtedy, gdy jest ofiarowane dla INNYCH. Czytając jej Autobiografię, ma się wrażenie, że od tamtej chwili już nigdy nie zmieniła swojej postawy. Poświęcała się dzieciom, które uczyła, stryjowi, którym zajmowała się w chorobie, ludowi fabrycznemu, do którego była posłana, a przede wszystkim Bogu, który tak bardzo ją zachwycił i pociągnął za sobą. 


Ta kobieta o pięknej duszy zachwyca mnie i pobudza do tego, by dbać nie tylko o SIEBIE, ale przede wszystkim o DRUGICH. Moja wolność prowadzi do odpowiedzialności za tych, których daje mi Bóg. Uczę się od Anieli Godeckiej tego, że jeśli ja zadbam o dobro moich braci i sióstr, to o mnie zatroszczy się sam Bóg. Chcę kiedyś tak jak ona móc powiedzieć: „zawsze wracałam do tego jednego, - polecałam się Sercu Jezusowemu i w Nim całą ufność położyłam.”





Magdalena Parys
źródło: Aniela Róża Godecka, "Autobiografia", red. Bogumiła Czemko, wyd. Święty Paweł, 2017
zdjęcia: http://www.honoratki.pl/10,sl-boza-aniela-roza-godecka

wtorek, lutego 19, 2019

LOOK w stylu Tomboy

Gentelwoman, Garconne… po prostu CHŁOPCZYCA?

Jeansy typu boyfriend, bluza sportowa, biała koszula, żakiet o kroju marynarki, sportowe buty, męski t-shirt, parka. Żadnych przesłodzonych, dziewczęcych stylizacji pełnych koronek i falbanek. Ogólne wrażenie - nonszalancja i niedbałość. Tak właśnie postrzegamy styl Tomboy. Słowo tomboy oznacza chłopczycę i jest ono dosyć wymowne jeśli chodzi o styl ubierania. Trudno nawet mówić o konkretnych stylizacjach.

Jednak jak w każdym stylu możemy wybierać jedynie jego elementy lub przełamywać go kobiecymi akcentami: szpilki, kolczyki, czy mocny makijaż. I tak do luźnych jeansów chłopczyce zakładają lakierowane szpilki, a do wieczorowej sukienki męski zegarek. Znanymi kobietami, które czerpią ze stylu tomboy są Kristen Stewart i duńska modelka Freja Beha Erichsen. Pozostaje jednak pierwiastek prostoty i pewnej męskiej nonszalancji.

Strój Tomboy jest mocno inspirowany męską garderobą. To nonszalancja nie tylko w sposobie ubierania się, ale także w sposobie bycia. Luźne oversizowe góry, boyfriendy, koszule, skórzane kurtki, ciężkie buty. To styl, poprzez który można zamanifestować swoją buntowniczą naturę, poszukiwanie wolności, niepodporządkowywanie się ogólnie przyjętym „normom”. Do świata mody styl “garconne” (z francuskiego chłopczyca) wprowadziła Coco Chanel.


Wśród wielu opinii o chłopczycach najczęściej znajdujemy przekonanie, że są to kobiety zbuntowane i nie do końca dojrzałe.  Rzeczywiście, z jednej strony pragnienie, by ubierać się jak mężczyzna, przeplata się tutaj z bardzo agresywną prezentacją swojej płci. Na co dzień męska w ubiorze chłopczyca zakłada na „wyjście” strój bardzo kobiecy i wyzywający zarazem. Stąd wielu komentatorów podkreśla, że styl Tomboy jest manifestacją niezależności od płci przeciwnej. Ubrania są najczęściej luźne, mają za zadanie ukryć różnice między męską, a kobiecą sylwetką. Sportowe fasony i raczej stonowana paleta kolorystyczna pomagają w upodobnieniu się do mężczyzny. Chłopczyce odrzucają więc wyrażające kobiecość spódnice i sukienki, a w zamian za to wybierają spodnie, skórę i luźne jeansy.

Wielu obserwatorów mody dostrzega także pewną zależność między strojem a stylem życia. Chłopczyce, czyli dziewczyny, które ubierają się jak chłopcy, a także interesują się tym, czym interesują się chłopaki, wykonują typowo "męskie" prace. 

Do wizerunku Tomboy najbardziej pasują dżinsy. Najlepsze będą boyfriendy. W tym stylu odpowiednie będą też ogrodniczki, dżinsy z przetarciami i dziurami, dżinsowe szorty oraz spodnie moro. W cieplejsze dni oprócz wcześniej wspomnianych szortów, chłopczyce wybierają męskie Hawajki, a także  dresy lub legginsy. Ponieważ Tomboy nie lubią eksponować swoich kobiecych kształtów, dlatego wybierają raczej luźniejsze ubrania. Z pewnością dla nich są oversizowe T-shirty i koszulki, najlepiej z nadrukami. Akceptowane są też bluzy w nieco większym rozmiarze, oversizowe swetry, kurtki dżinsowe i skórzane oraz parki.

Jak każdy styl, tak i styl tomboy potrzebuje dodatków: zamiast torebki – plecak, czapka z daszkiem.  Biżuteria w tym stylu raczej ogranicza się do minimum, gumowe, skórzane lub mulinowe bransoletki są tu idealne. Także męski zegarki dobrze wpasują się w ten styl. 






Anna Duda

środa, lutego 13, 2019

Zbadaj myśli serca mojego!

Jezus przywołał znowu tłum do siebie i rzekł do niego: «Słuchajcie Mnie, wszyscy, i zrozumcie! Nic nie wchodzi z zewnątrz w człowieka, co mogłoby uczynić go nieczystym; lecz to, co wychodzi z człowieka, to czyni człowieka nieczystym. Kto ma uszy do słuchania, niechaj słucha!» Gdy się oddalił od tłumu i wszedł do domu, uczniowie pytali Go o tę przypowieść. Odpowiedział im: «I wy tak niepojętni jesteście? Nie rozumiecie, że nic z tego, co z zewnątrz wchodzi w człowieka, nie może uczynić go nieczystym; bo nie wchodzi do jego serca, lecz do żołądka, i zostaje wydalone na zewnątrz». Tak uznał wszystkie potrawy za czyste.I mówił dalej: «Co wychodzi z człowieka, to czyni go nieczystym. Z wnętrza bowiem, z serca ludzkiego pochodzą złe myśli, nierząd, kradzieże, zabójstwa, cudzołóstwa, chciwość, przewrotność, podstęp, wyuzdanie, zazdrość, obelgi, pycha, głupota. Całe to zło z wnętrza pochodzi i czyni człowieka nieczystym». Mk 7, 14-23


Co kryje się w moim wnętrzu? Niepoznane jest to dla mnie. Chciałabym tam dotrzeć, zobaczyć, co siedzi we mnie w środku.

„Panie Ty przenikasz i znasz  mnie.” Ps 139, 1
Ty wiesz jakie jest moje serce.


W naszym życiu obecny jest grzech i niestety odpowiedzialność za ten stan bardzo często zrzucamy na innych, na okoliczności zewnętrzne. A to właśnie z nas samych, z naszego wnętrza pochodzi to zło. My możemy wybierać: błogosławieństwo albo przekleństwo, życie albo śmierć, dobro albo zło. Możemy słuchać poleceń Boga lub sprzeciwić się Jemu.

Pytając o zło tego świata musimy uznać,
że my także stoimy po stronie obciążonych winą
za to, co się dzieje.


Ogromnie poruszający był dla mnie film pt. „Ludzie Boga” opowiadający o siedmiu męczennikach – trapistach z klasztoru w Algierii, którzy zostali zamordowani przez muzułmańskich fundamentalistów w 1996 r. W ostatniej scenie tego filmu, gdy zakonnicy prowadzeni są przez swoich oprawców na śmierć, słyszymy głos jednego z mnichów, który w obliczu zbliżającego się końca życia mówi: „Żyję wystarczająco długo, by zrozumieć, że jestem współwinny za zło, które niestety zdaje się rządzić światem, i właśnie to zło na oślep porazi mnie”.



Jesteśmy oszukani. Żyjemy w wewnętrznym zakłamaniu i potrzebujemy, aby ujawniło się, co jest w naszym sercu, potrzebujemy odkryć prawdę. To kim rzeczywiście jesteśmy. Jest to bolesna droga, ale prowadzi do życia.

Bóg poddaje nas różnym próbom, bo wie, że to jedyny sposób, aby wyrwać człowieka z tego kłamstwa, które zalega w nim głęboko. Codziennie musimy się zmieniać, nawracać, dojrzewać, bo mamy w sobie tak wiele nieuporządkowania. Próby i wszelkie trudne doświadczenia, sytuacje są więc dla nas dobrodziejstwem, bo dzięki nim mamy szansę poznawać samych siebie i otworzyć się na Boga. 

Jemu zależy na nas i cały czas kieruje do nas swoje Słowo, które jest jak potężny strumień światła padający na ciemności naszego życia, na nasze myśli przesiąknięte kłamstwami. Prawda Bożego Słowa wyzwala nas. Wyzwala ze złego myślenia, z nienawiści i wszelkiej przewrotności.

„Wybadaj mnie, Boże, i poznaj moje troski,
I zobacz, czy nie podążam drogą nieprawości,
A prowadź mnie drogą odwieczną”
Ps 139, 23-24.




Jadwiga Wojtak

sobota, lutego 09, 2019

Mroźne, ciemne poranki? Dobra rada - jest kawa!


Espresso i americana!



Po konkretnej dawce kofeiny z rana często sięgamy później po kolejną kawę, jednakże już w innej, lżejszej odsłonie. 




Kawy mleczne - 

idealne na spotkania ze znajomymi, 
przy pogawędce 
z przyjaciółką, 
na przerwie w pracy,
podczas randki 
z chłopakiem,
w wolnym czasie 
w domu z rodziną 
i oczywiście…
idealna na modlitwę! 🙂






Idąc za Słowem Bożym,
 aby modlić się nieustannie pozwólmy, aby nasz czas
 był pełny obecności Boga.
Myślę, że wypicie smacznej kawy,
w miłym towarzystwie
 jest bardzo dobrym momentem,
do którego warto zaprosić Jezusa.






Aby napić się dobrze zrobionej kawy mlecznej, wybieramy się do kawiarni, gdzie jest szerokie menu. Jak wiemy, zwykle też tego rodzaju kawa jest dość droga i nie zawsze możemy sobie pozwolić, aby codziennie ową kawę wypić.





Nic straconego,
ponieważ jest wiele sposobów,
aby zrobić taką kawę w domu!



Wystarczy troszeczkę
wiedzy na ten temat, kilka produktów
i gotowe! 🙂





Bardzo lubię, kiedy mam wolne,
spotykam się z bliskimi osobami,
czy też sama w obecności Pana
i mogę pobyć,
odpocząć,
tak po prostu,
trzymając w ręku ciepłą filiżankę
z aromatycznym miodowo - cynamonowym,
lub piernikowym latte.





Oto kilka propozycji na smaczną kawę mleczną.

Zacznę od spienienia mleka, uważam, że to podstawa dobrej kawy… Warto wspomnieć, że do tego rodzaju kawy najlepiej używać espresso z ziaren robusty, ponieważ jej smak lepiej komponuje się z mlekiem. 

W przypadku spieniacza ciśnieniowego:





Jeżeli korzystamy ze spieniacza ręcznego, czy też elektrycznego warto pamiętać o właściwościach mleka…



(kliknij w zdjęcie, aby powiększyć)




Przeglądając tablice
menu znajdziemy 
wiele nazw kawy, 
które na pierwszy
rzut oka niewiele 
nam mówią o tym, 
co jest w ich składzie…






Prezentuję klasyczne rodzaje kawy, 
z którymi możemy się spotkać niemalże w każdej kawiarni. 



(kliknij w zdjęcie, aby powiększyć)










Zachęcam do skomponowania swojego ulubionego, wyjątkowego smaku. 🙂




oprac. Kamila Kruszyńska

wtorek, lutego 05, 2019

Kompletuj swoją szafę w rytmie SLOW!

Kilka słów o minimalizmie w modzie...

Ciekawe i proste zasady slow fashion, czyli trendu znanego także jako minimalizm, decydują coraz bardziej o jego popularności. Jak sama nazwa mówi, styl ten polega raczej na odejmowaniu niż dodawaniu. Minimalizm zakorzenił się nie tylko w modzie, ale także w sztuce i wnętrzach. Stał się sposobem na życie wielu ludzi. Idea slow fashion zakłada zmianę myślenia o sposobie ubierania się. A tych kilka zasad może świetnie uporządkować życie.


1. Zasobna i dobrze skompletowana garderoba to wcale nie ta, z której wysypują się stosy ubrań. Istnieją ponadczasowe i klasyczne ubrania, które dobrze do siebie pasują oraz stanowią bazę dla dalszych modowych eksperymentów. 

2. Kompletując szafę należy o niej myśleć całościowo. Nawet najbardziej efektowna spódnica czy bluzka na nic ci się nie zdadzą, jeśli będą bezczynnie wisieć w szafie przez kolejny sezon, ponieważ nie masz do czego ich dopasować. Kupuj ubrania w taki sposób, by znaleźć dla nich jakiś kontekst pośród posiadanych już ubrań.

3. Stawiaj na jakość, a nie na ilość. Sukienki, spodnie czy żakiety wykonane z dobrych materiałów służą dłużej, niż niskiej jakości ubrania. Zwracaj uwagę na informacje zawarte na metkach ubrań.

4. Wybieraj ubrania z naturalnych materiałów. Wiem, wiem – kaszmirowy sweter czy jedwabna koszula mogą kosztować fortunę. Pamiętaj jednak, że slow fashion to minimalizm. Szukaj okazji, czekaj na przeceny i porównuj oferty.

5. Pamiętaj – moda przemija, styl pozostaje, jak słusznie zauważyła Coco Chanel. Niektóre trendy są bardzo zdradliwe, a ich wielka popularność szybko się kończy. Kompletuj swoją szafę w rytmie slow. Trendy powinny stanowić inspirację, a nie zakupowy wyznacznik.


6. W poszukiwaniu własnego stylu pomaga przegląd fotografii i zasobów już posiadanej szafy. Spokojnie analizuj swoje stylizacje i zwróć uwagę na te, w których szczególnie korzystnie wyglądałaś.

7. W minimalizmie królują naturalne kolory: beże, szarości, biel i czerń. Ten styl idealnie sprawdzi się w sytuacjach biznesowych, na przyjęciach i w okolicznościach wymagających perfekcyjnego wyglądu. 

8. Trzymaj się zasady dwóch, maksymalnie trzech kolorów. Jeśli spódnica jest w dwóch kolorach, staraj się „górę” znaleźć w jednym z kolorów spódnicy.

9. Stawiaj na proste formy i neutralne kolory, stroje bez wzorów i o gładkiej powierzchni - to gwarancja elegancji w każdym wieku.

10. Oszczędnie szafuj dodatkami - jedna broszka, mała gawrożka, dyskretna biżuteria, która ożywi jednolity kostium, będzie pożądanym "smaczkiem".



Minimalizm to wyraz tęsknoty za prostotą i sprzeciw wobec konsumpcjonizmu. Klasyczne fasony nigdy nie poddają się upływającemu czasowi, sprawdzają się i są fundamentem code dress biznesowego, doskonale prezentują się w pracy a także jako stroje wieczorowe. 



Warto?

Warto!





Anna Duda

środa, stycznia 30, 2019

Emocje – wróg czy przyjaciel?

Jak myślicie? Jak to z nami jest? Czy emocje są tak naprawdę nam potrzebne, czy nie? Czy to jest zwykły wybryk, wytwór natury, czy może naprawdę fajna rzecz? Często określamy je mianem pozytywnych bądź negatywnych, choć skłaniałabym się bardziej ku klasyfikacji: przyjemne bądź bolesne.





Emocje: wróg czy przyjaciel? Uważam, że PRZYJACIEL! 
Spróbuję Wam uargumentować, dlaczego tak myślę ;)


Są one nieodłączną częścią nas

Nie jesteśmy w stanie odizolować się od nich, wyłączyć jak wtyczki od radia, aby przestało grać. Wszystko co nas spotyka w życiu, daje oddźwięk emocjonalny. Nie mamy wpływu na ich pojawianie się.




Pełnią funkcję nośnika informacyjnego

Nasze przeżycia często sprawiają nam wiele pozytywnych chwil, ale i nie lada trudności. Ale spójrzmy: gdy wyje alarm z samochodu, to reagujemy i rozum nam podpowiada, że ktoś próbuje włamać się do naszego auta.

Podobnie jest z naszymi emocjami, są jak wspomniany alarm, ale trzeba nam spojrzeć głębiej, co tak naprawdę je wywołuje. Dlatego warto skupić się na tym, co kryje się za daną emocją. Ciągle czujesz agresje? Denerwujesz się permanentnie na pewną sytuację? Jest to dla Ciebie informacja, że sedno sprawy leży gdzieś głębiej. 


Emocje a nasza decyzyjność

Emocje są naszą naturalną reakcją. Nasze przeżycia nie podlegają ocenie moralnej (są obojętne), nie są więc grzechem. Odpowiadamy za nasze myśli, słowa i czyny powstałe na wskutek emocji. 



Jak sobie radzić z emocjami?

Emocje są tylko cząstką nas i możemy być silniejsi od nich. Próba ucieczki od nich na nic nam się nie zda. Powrócą one z podwójną siłą. Warto podjąć wysiłek zdobycia władzy nam nimi. Nie uciekaj od nich!

Daj sobie szansę na świadome przeżywanie tego, co czujesz. Takie przeżywanie emocjonalnego bólu wyjdzie z korzyścią dla Ciebie. „Przetrawienie” emocji sprawi, że będą Ci mniej ciążyć.

Gdy są one bolesne, natrętne i coraz częściej powracają, to pamiętajmy, że nawet najbardziej bolesne emocje, są sygnałem poważnego problemu.

Po co są nam dane emocje? 

Są po to, aby mobilizowały nas do poprawy sytuacji życiowej i rozwoju. Nie ukrywajmy, że Ci, którzy potrafią panować nad swoim życiem, są również w stanie panować nad swoimi emocjami.

Dobrze mieć świadomość, że bolesne emocje są złym doradcą. Nie podejmuj decyzji pod ich wpływem, lecz poczekaj aż się wyciszą, aby kierować się rozsądkiem, a nie złym nastrojem.






Inspirację do napisania artykułu zaczerpnęłam z książki:
„Emocje. Krzyk do zrozumienia”, ks. Marek Dziewiecki, wyd. RTCK, Nowy Sącz 2018


Karolina Wtorek




piątek, stycznia 25, 2019

Kosmetyki? To coś dla mnie!

Wybierając się na zakupy kosmetyczne, często tracimy głowę. Nasze oczy kuszą przeróżne kolorowe opakowania, zapachy, promocje… W ferworze wyprzedaży dajemy ponieść się chwili i kupujemy coś, co nie zawsze było dobrym wyborem. A więc.. czym kierować się kupując kosmetyki? 


Przed zakupem jakiegokolwiek produktu warto przejrzeć kosmetyczkę, pozbierać wszystkie produkty w jedno miejsce - zobaczyć, co już mamy i zastanowić się nad następującymi kwestiami:

Czym kierować wybierając kosmetyki - ogólne kryteria



Zdawać by się mogło najbardziej oczywiste kryterium:


1) Nasze potrzeby

a) Jaką mamy skórę - krem, który poleca koleżanka mająca skórę tłustą, raczej nie będzie odpowiedni dla posiadaczki skóry suchej.

Weźmy pod uwagę to, czy nie jesteśmy uczuleni na jakiś składnik, bądź niezbyt dobrze go tolerujemy (np. osoby z cerą tłustą i trądzikową powinny unikać kremów do twarzy z dużą ilością parafiny, bo ma w tym przypadku działanie komedogenne (zapychające pory), zaś dla osób ze skórą atopową, parafina jest lepszym wyborem, niż oleje pochodzenia roślinnego, które mogą je uczulać. 

Podobnie nie warto stosować „profilaktycznie” np. szamponów dla skóry wrażliwej głowy, jeśli takowej nie posiadamy. Te kosmetyki mają delikatne składniki, więc mogą nie poradzić sobie ze zbyt dużą ilością sebum, dlatego możemy po jakimś czasie mieć efekt klapniętych włosów i swędzącej skóry głowy, która nie jest dobrze oczyszczona


b) Wielkość opakowania - jeżeli np. używamy balsamu do ciała raz na miesiąc, naprawdę nie warto kupować  tzw. opakowania familijnego z nalepką „promocja”, kierując się przelicznikiem cena/100g produktu. Często te produkty można używać 6-12 miesięcy od daty otwarcia, więc biorąc pod uwagę częstotliwość  korzystania, nie mamy możliwości zużycia produktu tak by nie zmienił swoich właściwości, 

CZYLI TEŻ kolejne kryterium -

c) Jak często będziemy używać danego kosmetyku i czy…. naprawdę go potrzebujemy?
Jeżeli mamy już 2 kremy nawilżające do twarzy, to kupienie trzeciego, będzie bardziej zbieractwem, niż zaspokojeniem racjonalnej potrzeby ;) Jeżeli zamierzamy używać jakiegoś kosmetyku sporadycznie, korzystniej będzie kupić jego tzw. wersję turystyczną, czyli w małym opakowaniu lub kupić próbkę/odlewkę.


2) Skład

Czy nie ma tu jakiegoś składnika,  który niezbyt dobrze nam służy? Zwykle też, im dłuższy skład, tym więcej konserwantów, a mniej składników, które mają  pozytywny wpływ na naszą skórę. Warto poczytać:


3) Opinie innych

Trzeba jednak pamiętać o punkcie 1a - coś, co jest odpowiednie dla naszej znajomej mającej inny typ skóry, może niekoniecznie sprawdzić się u nas. Obecnie dużo bloggerek publikuje obszerne recenzje kosmetyków, więc można sprawdzić je przed zakupem. Trzeba pamiętać o tzw. marketingu szeptanym, czyli recenzjach osób udających „zwyczajnych” użytkowników, którzy w rzeczywistości mają na celu zareklamowanie produktu.

4) Opakowanie

Nie chodzi tu tylko o wygląd, ale też o wygodę użytkowania i to, by produkt był dobrze zabezpieczony. Warto zwrócić uwagę na jakość wykonania opakowania, np. czy zakrętka nie jest wykonana ze zbyt cienkiego plastiku (może łatwo się połamać podczas użytkowania), czy opakowanie dobrze się domyka, tak by nie „wchodziło” niepotrzebnie powietrze, które powoduje namnażanie się bakterii, wysychanie kosmetyku  (np. buteleczki typu air less, dzięki którym nie przenika powietrze do środka, a to pozwala na użycie mniejszej ilości konserwantów). Jeśli często korzystamy z jakiegoś produktu, dobrym rozwiązaniem jest opakowanie z pompką.
Niezbyt higieniczne jest używanie produktów ze słoiczka w podróży np. balsamów do ust.

5) Nasze fundusze

6) Zapach

Piszę o nim, jako ostatnim kryterium, choć badania mówią, że to jeden z głównych przesłanek do zdecydowania się na dany produkt. Owszem, jeżeli zapach danego kosmetyku jest miły dla naszego zmysłu powonienia, to korzystanie z niego będzie dla nas przyjemniejsze. Jednak… nie może to przysłonić ważniejszych kryteriów wyboru. Trzeba zdawać sobie sprawę z tego, że im intensywniejszy zapach, tym więcej konserwantów i substancji  go utrwalających, które mogą powodować alergie.


I na koniec: kosmetyki mają pomóc dbać o zdrowy styl życia, a nie go ZASTĄPIĆ. Stan naszej skóry zależy od wielu czynników (m.in. od tego jaki prowadzimy tryb życia, czy zdrowo się odżywiamy, czy dostarczamy naszemu organizmowi dostateczną ilość witamin, płynów; czy nie spożywamy dużej ilości produktów bogatych w cukry i tłuszcze, jaki mamy stan zdrowia, czy nie mamy nałogów, czy jesteśmy narażeni na silny stres, czy wysypiamy się itd.) Jeżeli np. pijemy zbyt mało płynów i mamy wysuszoną skórę, to krem nawilżający nie rozwiąże problemu. ;)


Iwona Waszkowska

środa, stycznia 16, 2019

Ujął mnie za rękę

„Po wyjściu z synagogi Jezus przyszedł z Jakubem i Janem do domu Szymona i Andrzeja. Teściowa zaś Szymona leżała w gorączce. Zaraz powiedzieli Mu o niej. On podszedł i podniósł ją, ująwszy za rękę, a opuściła ją gorączka. I usługiwała im.
Z nastaniem wieczora, gdy słońce zaszło, przynosili do Niego wszystkich chorych i opętanych; i całe miasto zebrało się u drzwi. Uzdrowił wielu dotkniętych rozmaitymi chorobami i wiele złych duchów wyrzucił, lecz nie pozwalał złym duchom mówić, ponieważ Go znały.
Nad ranem, kiedy jeszcze było ciemno, wstał, wyszedł i udał się na miejsce pustynne, i tam się modlił. Pośpieszył za Nim Szymon z towarzyszami, a gdy Go znaleźli, powiedzieli Mu: «Wszyscy Cię szukają». Lecz On rzekł do nich: «Pójdźmy gdzie indziej, do sąsiednich miejscowości, abym i tam mógł nauczać, bo po to wyszedłem».
I chodził po całej Galilei, nauczając w ich synagogach i wyrzucając złe duchy”
Mk 1, 29-39

Mam gorączkę. Trawi mnie brak wiary i poczucie, że to nie ma sensu. Są ludzie, którzy to zauważają i przyprowadzają do mnie Jezusa. I rzeczywiście On przychodzi, pochyla się nade mną i chwyta mnie za rękę, żebym wstała i chodziła.
 
Bóg ma władzę nad moją słabością, grzechem.


A może jestem sparaliżowana i nie mogę się poruszać? Nie jestem w stanie wrócić do życia o własnych siłach i trzeba mnie podprowadzić, albo nawet nieść. I znowu pojawiają się ludzie, którzy dźwigają mnie na noszach do Chrystusa. A On rzeczywiście uzdrawia.

Bóg ma władzę nad tym wszystkim co mnie ogranicza i nie pozwala żyć pełnią życia.


Rozglądam się i patrzę, kto w moim otoczeniu traci wiarę, kogo trzeba podtrzymać i przedstawić Ojcu w modlitwie.

Zachwyca mnie wspólnota Kościoła. To, że przez Chrzest Święty możemy żyć w komunii z Bogiem i między sobą. Nie jesteśmy sami na tym świecie, bo mamy więź z Jezusem, która prowadzi nas do prawdziwej relacji z drugim człowiekiem. I nawet jeśli dzisiaj moja wiara jest jakoś zagrożona, to mogę oprzeć się na wierze Kościoła i przetrwać.

Nawet nie zdaję sobie sprawy z tego, kto się za mnie teraz modli, kto prosi za mną, przez kogo jestem dziś niesiona.

Są momenty, że odczuwam ogromną samotność. Wydaje mi się, że nie ma człowieka, który by dopomógł, zrozumiał. Ale stojąc pod krzyżem mam pewność, że jest tam też Maryja i cały Kościół Chrystusowy.





Jadwiga Wojtak

piątek, stycznia 11, 2019

"Co jeśli...", czyli jak odbić się od dna


Pewnie każda z was, tak jak ja, zmaga się codziennie z sytuacjami, które zdają się nas przerastać. Najgorsze jednak najczęściej wcale nie jest to, co się wydarza, ale to czego BOIMY SIĘ, że może się wydarzyć. Wyobraźnia, zwłaszcza ta nasza – kobieca, jest zadziwiająca, gdy chodzi o tworzenie sobie czarnych scenariuszy naszego życia. Tysiące myśli pojawia się w naszej głowie i wciąga nas jak wir, nie pozwalając nam oddychać pełną piersią i cieszyć się życiem.


Lęk jest normalną reakcją obronną w naszym życiu, która mobilizuje nas do działania w obliczu zagrożenia. Jednak blisko nas nieustannie czai się Kłamca, który chce zakłócić Boży pokój w naszych sercach i próbuje doprowadzić do sytuacji, w której lęk nas obezwładni i stanie się destrukcyjny dla nas samych.

Lęki, które nas opanowują, mogą przybierać różne formy. Najczęściej pojawiają się w naszej głowie spontaniczne myśli typu: "Co jeśli..."
"Co będzie, jeśli nie uda mi się skończyć projektu w terminie?"
"Co będzie, jeśli ktoś w moich bliskich będzie miał wypadek?"
"Co będzie, jeśli mąż mnie zostawi?" 
I tak dalej, w nieskończoność...

Czy jest na to jakieś lekarstwo?

Wydaje się, że najlepsze, co można zrobić, to

WEJŚĆ GŁĘBIEJ W SWÓJ LĘK I PRZEŚWIETLIĆ WĄTPLIWOŚCI PRAWDĄ


Słyszałam kiedyś, że gdy pływak wpadnie w centrum wiru, nie da rady się z niego wyrwać, jeśli będzie próbował utrzymać się na powierzchni. Jedyną możliwością ratunku jest pozwolenie na to, by wir wciągnął taką osobę aż na dno. Wtedy dopiero, odbijając się od dna, można się uratować.

Rys. Arkadiusz Gadaliński  Więcej: http://zdrowie.gazeta.pl/Zdrowie/56,107103,11927592,Nie_daj_sie_utopic_wodzie_.html

Podobnie jest w walce z lękiem.

Pierwsze sprawa → nie mogę wpaść w panikę z powodu jakiegoś niekonkretnego uczucia lęku. Kiedy się boję, oceniam naturę tego lęku, wchodzę w głąb, nie uciekam przed tym, co może mnie tam spotkać.

Warto zadać sobie pytanie, czego właściwie się boję i co wywołało we mnie takie odczucia. Kiedy sobie na to odpowiem, wiem czy mogę podjąć jakieś działanie w danej sytuacji, czy też nie mam wcale wpływu na to, co może się wydarzyć. W pierwszym przypadku im szybciej zidentyfikuję naturę lęku, tym szybciej będę mogła zadziałać, aby zapobiec temu, czego tak bardzo się boję.

Podobnie kiedy sprawa wywołująca we mnie lęk leży poza zasięgiem mojego działania. Nie mam wpływu na to jak zachowa się inna osoba, czy wydarzy się wypadek, ani na to jaka jutro będzie pogoda. Gdy w mojej głowie pojawia się pytanie „co jeśli..”, to rozwijam je, aby przekonać się, co może się wydarzyć i co to dla mnie oznacza. To schodzenie na dno. 
„Co jeśli wydarzy się to co najgorsze?”
„To będzie najtrudniejszy dzień w moim życiu.”

Pozostaje jeszcze jeden krok – odbić się od dna. Nawet jeśli wydarzy się to, co najgorsze, to jestem w stanie przez to przejść. BÓG MNIE PRZEZ TO PRZEPROWADZI. Bo Bóg jest także na dnie. Bo Bóg mówi, że nigdy mnie nie opuści ani nigdy o mnie nie zapomni. Bo Bóg jest skałą, na której mogę budować, aby nie zatopiły mnie wody.



Magdalena Parys
na podstawie: Steven Furtick, „Pokonać Kłamcę”