dla kobiet z wartościami

czwartek, października 31, 2019

Lato, ach to ty



Niestety wakacje już za nami

i pozostały tylko

wspomnienia, zdjęcia, pamiątki.

Oto dla Was kilka ujęć
z naszych wakacji.

* * *

Piosenka: Majka Jeżowska „Na plaży”
Zdjęcia: Karolina Wtorek




wtorek, października 29, 2019

Myśli jak owce...

Nie mamy wpływu na nasze emocje. One po prostu są. Przychodzą niezależnie od nas i nie jest dobrze, jeśli próbujemy je tłumić.

Inaczej rzecz ma się z naszym myśleniem. Myśli są podległe woli, więc możemy myśleć to, co chcemy. Mamy duży wpływ na nasz sposób myślenia i warto nad nim pracować. Sam Pan Jezus nas do tego wzywa, gdy mówi: "Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię!" (Mk 1, 15) Greckie słowo "metanoia" oznacza zmianę myślenia, oceniania i rozstrzygania. Nie jest dobrze, gdy pozwalamy, aby coś "samo się myślało".

Emocje możemy porównać do chmur na niebie. Przychodzą i odchodzą. Czasem są łagodne i piękne, czasem czarne i burzliwe, ale zawsze po jakimś czasie mijają.
Nasze myśli są jak owce. Potrzebują pasterza i zagrody. Nie mogą się błąkać niepilnowane, bo mogą się zagubić albo wpaść w przepaść i pociągnąć nas za sobą.

Na pierwszym miejscu warto się zastanowić, czy nasze myślenie jest PRAWDZIWE. Co myślę o sobie, jak postrzegam innych, jaki mam obraz Boga?
Skąd możemy wiedzieć, co jest prawdą?
Wystarczy zestawić nasze myślenie z prawdami uniwersalnymi: z prawem naturalnym, ze Słowem Bożym, z nauczaniem Kościoła. Jeśli te rzeczywistości się pokrywają, będziemy podążać dobrą drogą ku coraz większej miłości.

Dodatkową weryfikacją może być spojrzenie kogoś z zewnątrz. Warto zwrócić się o pomoc do jakiejś dojrzałej osoby i wspólnie ustalić jakie myślenie jest prawdziwe, a jakie błędne. 

Dzięki takiemu rozeznaniu będziemy mogli podjąć intelektualną decyzję "co wybieram myśleć". Później dzięki pracy nad sobą będziemy mogli stopniowo odrzucać coraz więcej fałszywych myśli, które nieraz przychodzą automatycznie, a które są po prostu kłamstwem, które próbuje nam narzucić zły duch.


Druga ważna sprawa to przebywanie TU I TERAZ. Nasz umysł ma tendencje przenosić nas do świata, który nie istnieje. Zdarza się, że godzinami analizujemy coś, co się wydarzyło w przeszłości albo roztrząsamy na tysiąc sposobów, co może się wydarzyć. Nie chodzi tutaj o wyciąganie wniosków albo o zdrowe planowanie, tylko o niepotrzebne zadręczanie się, "co by było gdyby" w momencie, gdy i tak nic nie możemy zmienić.
Uciekamy w świat marzeń i fantazji albo prowadzimy wewnętrzne dialogi z kimś, kogo fizycznie przy nas nie ma.

Możemy się zaplątać w takie myślenie, jak owca w zarośla i ginie nam sprzed oczu rzeczywistość taka, jaka jest naprawdę.

Jeśli jednak już zdecydujemy się, by podjąć pracę nas sobą, to w jaki sposób możemy pilnować naszych myśli?

Najpierw, gdy pojawia się jakaś myśl, warto się zastanowić, czy ona jest zgodna z naszymi przekonaniami i z tym, co wcześniej uznaliśmy za prawdziwe. Jeśli nie jest, próbujmy ją odrzucić. Ojcowie Pustyni uczą, że takie niechciane myśli należy zastępować odpowiednimi cytatami z Pisma Świętego. Również krótkie akty, takie jak "Jezu, ufam Tobie" albo "Bóg jest miłością" mogą bardzo pomóc w walce z fałszywym myśleniem.

Zdarza się, że mimo naszych wysiłków, takie niechciane myśli kłębią się w naszej głowie niczym węże. Warto w takich momentach zrobić coś, co po prostu odwróci naszą uwagę: posłuchać ulubionej muzyki, zadzwonić do przyjaciela, obejrzeć dobry film i tym podobne.

Im dalej będziemy posuwać się w pracy nad sobą, tym łatwiej będzie nam odróżnić fałszywe i prawdziwe myślenie, a także bardziej skupić się na tym, CO JEST. Stąd już niedaleko, by utrzymać uwagę na TYM, KTÓRY JEST.






Magdalena Parys


Na podstawie: "Rozwój. Jak współpracować z łaską.", Monika i Marcin Gajdowie, wyd. Pro Homine, 2012 r.





wtorek, października 22, 2019

Nie mam już siły...


...czyli, o rekreacji słów kilka





NATURALNA  potrzeba odpoczynku.

W dzisiejszym świecie, pełnym pracy, zaangażowania w obowiązki, gonitwy za awansem, chęć zwiększenia zarobków, etc... nie mamy chwili, aby zastanowić się nad sobą, nad tym, co przeżywam, za czym tak naprawdę biegnę?

Jaki jest sens mojego życia?

Ciągle gdzieś się spieszymy, nasz dzień jest wypełniony wieloma zadaniami. W takim szybkim trybie życia łatwo jest zapomnieć, o podstawowej potrzebie każdego człowieka, jaką jest ODPOCZYNEK.
Dlatego też, potrzebna nam jest rekreacja. Ale co rozumiemy pod tym pojęciem?



REKREACJA ➝ (łac. recreo – odpocząć, odbudować siły, odreagować, rozwijać się)
- to dobrowolna działalność człowieka w czasie wolnym od pracy, w pierwszym rzędzie umotywowane zadowoleniem.



Wyróżniamy dwa rodzaje rekreacji:

1. Bierna (obejmująca takie zachowania jak słuchanie muzyki, oglądanie telewizji, czytanie książek, leżenie)





2. Czynna (wymaga zaangażowania fizycznego - rekreacja ruchowa; psychiczna - gry towarzyskie)





Biorąc pod uwagę różnego rodzaju formy rekreacji, może nam ona przynieść wiele korzyści.

Oto niektóre z nich:

WZMOŻENIE AKTYWNOŚCI, dzięki której stajemy się bardziej zadowoleni, radośni, a to wszystko za przyczyną odprężenia i relaksu, na który sobie pozwoliliśmy. 😃
Ważne, aby sposób w jaki spędzimy czas wolny zostały wybrany przez nas samych.


POCZUCIE SWOBODY i podjęcie działania według swoich preferencji czy wartości nadaje większych korzyści rekreacji, neutralizuje stres, psychiczne obciążenie.

Dzięki ZMIANIE, jakiej dokonujemy uciekając niejako od codziennych problemów zdobywamy zdrowie psychiczne, a co za tym idzie również zdrowie fizyczne, ponieważ człowiek tworzy doskonałą całość. Ciało, psychika i duch wzajemnie się przenikają.
Stąd warto zadbać o siebie w pełni. 😃

Rekreacja ruchowa ma co więcej WPŁYW NA PROCESY ZWIĄZANE ZE STARZENIEM SIĘ. Każda podjęta forma rozluźnienia opóźnia odczuwanie jesieni życia.

Warto również wspomnieć, że poprzez dobre wykorzystanie czasu wolnego możemy ROZWIJAĆ SWOJE ZAINTERESOWANIA, pasje, osobowość i kształtować nasze ciało.





Kamila Kruszyńska

piątek, października 18, 2019

Wspólnota rozmyślań




Chciałam dla Państwa, z mojej chwili obecnej, nadać komunikat. Ale po co nadawać komunikaty, po co jedynie opowiadać o czymś, skoro można ZAPROSIĆ. Do ogniska. Usiądźcie dzisiaj proszę z nami, a wtedy ta chwila będzie mogła trwać dla każdego z osobna. Od początku do końca. Taka sama, a jednak odmienna. Ławka przy ognisku jest szeroka, zmieścimy się.


Dookoła nas noc. Czujecie jej zapach?




A w tę noc cicho jak makiem zasiał. Stopy piasku odbite na domowej podłodze są pośpieszne, one wpadły jedynie po kilka spraw, uciekły z powrotem, bo przed domem fruwa ogień, dzieje się inna rzeczywistość – rzeczywistość wspólnoty rozmyślań.

Jemy palony chleb z wcieranym czoskiem i masłem, ziemniaki pieczone w folii aluminiowej, obsypujemy solą smaki niedoszłej jeszcze zimy, miękkiego miąszu ziemniaczanego i chrupiącego chlebowego ciasta. Jest nas wielu – imion zbyt wiele do prędkiego zapoznania. Lepiej powiem, że inni właśnie biorą prysznic przed kolejnym PRĘDKIM dniem dorosłości. A my siedzimy, bo czym się przejmować, zamartwiać? Że pieniądze, że przyszłość, że niewiadoma? Że powinności – do nauki, do wspinania się po szczeblach kariery, a może przeciwnie, do pakowania plecaka, wyjazdów z dala od społeczeństwa, żyjcie, żyjcie, róbcie, róbcie, to i to, jeśli życie poczuć chcecie, jeśli jeszcze nie za późno, jeśli to i to i to. A nas wielu siedzi, każdy z innej zjechał tu krainy cienia, i jemy w spokoju i w beztroskich rozmowach, a naszą główną dywagacją staje się właśnie jajko.

Czy gdyby trzymać tak jajko nad ogniem, to czy stałoby się po czasie jajkiem na miękko? Jedni z nas proponują fizyczne uzasadnienia, że jajko wybuchnie. Inni - w śmiech, że najlepiej sprawdzić to i jajko dać po prostu nad ogień. Tam, w świecie dzieją się dziwy prawdziwe, zmiany, przemiany, odmiany, ale my dzisiaj nie w tym proszę Państwa, nie w tym dzisiaj sedno i istota. Jajko pęknie, czy nie pęknie? Księżyc to półkole, wygląda zza chmur sunących pomału nad jajkiem. Wreszcie jajko ląduje nad ogniem i następuje moment wyczekiwania i wpatrywania się (usilnego, pełnego skupienia) – wybucha. Krzyk, śmiech. Jajko pękło.

Coś jeszcze pęka, wiele pęka. Ale tutaj swoboda, tu pękło jajko jedynie. Takie sprawy, a jakie będą jutro? Różne wybory i inne ciężkie dylematy. Póki co można się śmiać.




Dobrze, że możemy zrobić świat bardziej dobrym i wciąż dobro pomnażać, a czasami, kiedy jest już naprawdę źle i strasznie, możemy pamiętać o tym, że to tylko jajka pękają. (Chociaż wydaje się, że to pęka skorupa ziemska!)

Ale nie! Świat dalej trwa, życie dalej trwa, dobro istnieje – skoro my istniejemy, a Bóg codziennie pomaga nam na nowo je zobaczyć.


Oto czas na burzę mózgu we wspólnocie rozmyślań! Burza mózgu przebiega już, niestety, indywidualnie. Żegnamy się i każdy mówi "do zobaczenia", a ja bardzo dziękuję wszystkim za przeczytanie!



Nadia Urbanek


środa, października 16, 2019

Bóg widzi



„Lecz biada wam, faryzeuszom, bo dajecie dziesięcinę z mięty i ruty, i z wszelkiego rodzaju jarzyny, a pomijacie sprawiedliwość i miłość Bożą. Tymczasem to należało czynić, i tamtego nie opuszczać. Biada wam, faryzeuszom, bo lubicie pierwsze miejsce w synagogach i pozdrowienia na rynku. Biada wam, bo jesteście jak groby niewidoczne, po których ludzie bezwiednie przechodzą». Wtedy odezwał się do Niego jeden z uczonych w Prawie: «Nauczycielu, tymi słowami nam też ubliżasz». On odparł: «I wam, uczonym w Prawie, biada! Bo wkładacie na ludzi ciężary nie do uniesienia, a sami jednym palcem ciężarów tych nie dotykacie.” 
Łk 11, 42-46


Na zewnątrz wszystko ładnie, pięknie. A w środku? Grób pobielany. 
Po co te wszystkie starania o względy ludzkie? Po co wysiłki, żeby się innym przypodobać? Po co zabiegać o to, żeby mnie ludzie chwalili? To strasznie męczące. Zabiera dużo czasu i siły, a co najważniejsze życia nie daje.

Bóg widzi i wie co jest w człowieku. Nie warto szukać chwały i uznania u ludzi. 
Może nawet nikt nie zauważy jakiegoś dobra, które czynię. Ale to nie jest istotne. Bóg widzi i to mi wystarczy. Może ktoś inny posądzi mnie niesłusznie o jakieś zło i rzuci cień na moją osobę. Bóg wszystko widzi i zna prawdę. Możliwe jest uwolnić się od przyjmowania ludzkich opinii. Co sobie o mnie pomyślą, jak mnie postrzegają, czy będą mi się kłaniać? To wszystko z czasem przestaje mieć jakiekolwiek znaczenie.

Bóg widzi moje wnętrze, zna moje motywacje i wie co mną kieruje w danym momencie. 

Czy jest to miłość?




Jadwiga Wojtak

piątek, października 11, 2019

Katoliczka nie narzeka

Dlaczego? Mam dobrą rodzinę, kocham męża, dzieci... Dlaczego nie jestem szczęśliwa?
Odkryłam niedawno, że mnie nie ma...

Ogarniam dom, pracuję zawodowo, wychowuję dzieci. Dzień zaczynam o 5 a kończę po 23. Jestem ogólnie zadowolona - dzieci dopilnowane, zawiezione na zajęcia pozalekcyjne, obiad ugotowany, kuchnia sprzątnięta a weekend zaplanowany. Wszystko tak, jak lubi mąż i dzieci. Super!
Bo przecież zawsze KOGOŚ INNEGO pytam: co macie ochotę zjeść na obiad? Co chcecie robić w niedzielę? Jak chcecie spędzić wakacje? Co lubicie? O czym marzycie?
Dziś obudziłam się i stwierdziłam: MNIE nie ma!
Już ja nie marzę, ja nie tęsknię, ja nie mam ochoty  i ... nie cieszę się. Kiedyś,  kiedyś... tak, potrafiłam.
Wiec dlaczego nie pytam siebie, czego chcę? Co mogłabym robić w weekend? Jest we mnie PUSTO.
Nie, jest "coś"... coś co po cichu szepcze mi w ucho, że robić coś dla siebie jest źle.

Ja, matka karmiąca innych, usycham z GŁODU.
Co zrobić?
Co zrobić dla siebie?



Anna Duda

sobota, września 14, 2019

Moja dusza jak lawa…

Moja dusza jak lawa… - druga indywidualna wystawa Anny Foryckiej-Putiatyckiej

Już niebawem, 19 października o godz. 17.00, odbędzie się wernisaż drugiej indywidualnej wystawy Anny Foryckiej-Putiatyckiej „Moja dusza jak lawa…” w galerii „U” Ursynów, ul. Lachmana 5 w Domu Kultury Stokłosy. Wystawa potrwa do 27 listopada br.


Anna Forycka-Putiatycka, Otchłań, olej na płótnie, 100x120 cm, 2009-2011



Anna Forycka-Putiatycka

Anna Forycka-Putiatycka jest wieloletnim członkiem Związku Polskich Artystów Plastyków, przy którym zorganizowała i prowadzi Grupę Twórczą „Symfonia” zajmującą się malarstwem inspirowanym muzyką polskich kompozytorów. Miała 25 wystaw indywidualnych i brała udział w 130 wystawach zbiorowych. Przez kilka lat  wraz z mężem współorganizowała wernisaże i imprezy kulturalno-naukowe w ramach „Souvenir Napoléonien” w Paryżu. Jest finalistką konkursu Muza 2015-Magdalena Abakanowicz, a jej twórczość objęta jest Patronatem Medialnym i Artystycznym Art Imperium - Artistic Guarantee of Art Imperium. Zajmuje się malarstwem, grafiką i fotografią. Jej  obrazy to dalszy ciąg pamiętnika  życia, które jak rzeka płynie pozostawiając po sobie „ślad krajobrazu” dla potomnych w postaci dzieł sztuki.

 Anna Forycka-Putiatycka, …Oj! dana, dana, dana, olej na płótnie,
110x140 cm, 2014 r.

Moja dusza jak lawa… „…Z wierzchu zimna i twarda, sucha i plugawa
Lecz wewnętrznego ognia sto lat nie wyziębi
Plwajmy na tę skorupę i zstąpmy do głębi...” (A. Mickiewicz, Dziady, III część)

Wystawa ta stanowi swoistą odtrutkę na pandemię wulgaryzmu i brzydoty w sztuce, epatowanie prowokacją, perwersją, wizualną przemocą. Tam, gdzie nie ma głębi życia, jego prawdziwego piękna, pozostanie wszechogarniająca pustka, brzydota, anihilacja. Wobec takich postaw Anna Forycka-Putiatycka kieruje naszą uwagę w zupełnie odmiennym kierunku wołając do nas wszystkich: przebijmy się przez to, co plugawe, twarde, zimne! Plwajmy na tę skorupę i zstąpmy do głębi! Bo granica między prawdą a kłamstwem, dobrem a złem, pięknem a brzydotą przebiega przez nasze własne serce, jest odbiciem stanu duszy, która manifestuje się światu.

Już pierwszy z prezentowanych obrazów pt. Otchłań sprowadza w głąb, gdzie płonie nieugaszony żar ognia. Co go może wyziębić? Czy zatopią go wielkie wody morza? Płomień potężny jak śmierć, jak uderzenie gromu, jak wybuch wulkanu i dusza niczym lawa miłości. 

W zupełnie odmiennej kolorystyce i z jeszcze większym dynamizmem prezentuje się obraz pt. Opatrzność. Mocno skłębione fale ludzkiego życia i jego maleńki, samotny okręt płynący w prawym dolnym rogu malowidła jest obrazem wdzięczności za to, że nie jesteśmy sami. Z kolei Ucietrzew to człowiek, który jest jak ptak pragnący wzlecieć, żyć, a bywa gdzieś więziony, schowany, nie mający możliwości realizacji swych najgłębszych pragnień

Jądro ciemności to obraz, który w swym tytule nawiązuje do książki Heart of Darkness, dosłownie „serce ciemności”. Opowiada o naszym życiu i naszych czasach spowitych nie raz mrokami. Będąc w ciemności potrzebujemy światła, głosu z góry, bo w własnej ciemności możemy jedynie błądzić. Jeśli serce spowija wyłącznie ciemność, to tylko ciemność przekażemy innym. Obraz ukazuje tajemnicę ciemności i światła naszego serca, które rozprasza mroki, ale ich nie niweczy. Widzimy światło, ale nie wiemy, co będzie dalej. 

Życie w artystycznej ekspresji Artystki bywa też jak Odpływ, jak woda, która przypływa i odpływa, nie wiadomo kiedy nas zaskoczy. Ileż razy mamy szansę, by coś osiągnąć, a nie udaje się? Ile razy nie możemy przejść przez jakąś barierę? Czy będziemy uciekać przed morzem? Nawet jeśli, to nie unikniemy burz. Rzeczywistość Po burzy zależy w dużej mierze od nas. Bywa, że w obliczu wielorakich, złożonych doświadczeń zamieniamy swoje serce w lodowiec, jak w obrazie o tym samym tytule, będącym zamysłem nad chłodem ludzkiego wnętrza. Ukazuje on ludzi, którzy są lodowaci, nie chcą czegoś z poświęceniem zmieniać na dobre, lecz żyją wyłącznie dla siebie i swoich interesów. Dlatego potrzeba nam światła, które nie tylko stopi ten lód, ale także da przezroczystość. Opowiada o tym obraz Transparance. To wezwanie, by białe było białe, a czarne czarne, żeby ludzie żyli w przezroczystości, która idzie z góry. Właśnie tam wzlatuje dusza w obrazie Błękitna Lou. Inaczej pozostanie nam Współczesna wieża Babel.

W egzystencjalnej podróży Artystka daje nam wgląd w kolejne doświadczenie. Obraz Smuga cienia to bolesne rozdarcie, z którego upływa jakieś życie. Zabiera je czy niesie? Wypływająca lawa przyniesie jedynie destrukcję czy wykiełkuje z niej nowe życie? W życie wpisane jest umieranie. W nowość, odejście starego.

Artystka bardzo chętnie wyraża się w kolorach, o czym świadczą obrazy takie jak …Oj! dana, dana, dana  czy …ale tańcować mogę. Tańczące pola, wiatr, czy nawet zarys pięciolinii to wyraźne nawiązanie do naszego folkloru i Oskara Koleberga. Nie mniej żywiołowych barw mają okrągłe obrazy L’oeil de Beuf, inspirowane paryskimi rozetami i mistyką światła, które emanuje w gotyckich katedrach. Już sama symboliczna forma koła i anagogiczny sens światła wiodą umysł od przedmiotów materialnych ku rzeczom Boskim, ku Pełni, ku Doskonałości. Potwierdza je Niebiańskie sklepienie, a ukojenie duszy wyraża Pieśń o zachodzie słońca.

Na przedłużeniu fascynacji Artystki paryską katedrą Notre-Dame, z wyraźnym nawiązaniem do tegorocznego pożaru, ale nie pozbawionym symbolicznej głębi, są świątynie zobrazowane w dziełach pt. Zaświt, Korzenie i Nie jesteś sam. Zaświt jest wyrazem nadziei na odbudowę po zniszczeniu. Korzenie katedry ukazują wznoszoną ku górze wiarę ludzi i zawsze obecną w ołtarzu światłość. Nie jesteś sam to zapewnienie, że człowiek nigdy nie jest sam. W największej ciemności, w Katedrze odnajdzie Boskie światło. 

Obrazy Anny Foryckiej-Putiatyckiej przepełnione są silnymi emocjami i intensywnością przeżyć. Nasycone barwy tętnią życiem, a ekspresja wykonania zachwyca wrażeniowością i pobudza do działania. Są jak ogień, który rozpala. Zrównoważenie przychodzi w obrazach o melancholijnym wydźwięku, gdzie intensywność barw przygasa na rzecz wprowadzenia w tajemnicę smutku. Dzieła te są emanacją doświadczeń Artystki, a w świecie tych obrazów naczelne miejsce ma przyroda, przez pryzmat której Artystka opowiada swoje przeżycia, na tyle inkluzywne, by zawarły się w nich doświadczenia innych. Jest to sztuka bliska widzowi, bo opisuje jego najgłębszą rzeczywistość. Tematy poruszane w obrazach Anny są po prostu prawdziwe. Wypływają z serca, które żyje i zaprasza, by z tego życia czerpać. Nie własnego, bo Artystka nie kieruje uwagi ku sobie, ale znacznie wyżej i zaprasza, by zejść w głąb duszy, która jest jak lawa, której wewnętrznego ognia sto lat nie wyziębi…


Dorota Lekka



Anna Forycka-Putiatycka, Niebiańskie sklepienie, olej na płótnie, 80x100 cm, 2019 r.


Anna Forycka-Putiatycka, Nie jesteś sam, olej na płótnie, 100x80 cm, 2019 r.



  

środa, września 11, 2019

Ten, który Jest po mojej stronie

„Jezus podniósł oczy na swoich uczniów i mówił:
«Błogosławieni jesteście, ubodzy, albowiem do was należy królestwo Boże.

Błogosławieni, którzy teraz głodujecie, albowiem będziecie nasyceni.

Błogosławieni, którzy teraz płaczecie, albowiem śmiać się będziecie.

Błogosławieni jesteście, gdy ludzie was znienawidzą i gdy was wyłączą spośród siebie, gdy zelżą was i z powodu Syna Człowieczego odrzucą z pogardą wasze imię jako niecne: cieszcie się i radujcie w owym dniu, bo wielka jest wasza nagroda w niebie. Tak samo bowiem przodkowie ich czynili prorokom.

Natomiast biada wam, bogaczom, bo odebraliście już pociechę waszą.

Biada wam, którzy teraz jesteście syci, albowiem głód cierpieć będziecie.

Biada wam, którzy się teraz śmiejecie, albowiem smucić się i płakać będziecie.

Biada wam, gdy wszyscy ludzie chwalić was będą. Tak samo bowiem przodkowie ich czynili fałszywym prorokom».”

Łk 6, 20-26




Co mnie uszczęśliwia?

Czy są to pieniądze? Nie. Czy korzystanie z dóbr luksusowych, wypasiony samochód, markowe ubrania, dalekie podróże, apartamenty itd.? Absolutnie nie. To może sława, uznanie u ludzi albo wszelkiego rodzaju rozrywki i doświadczenia ekstremalne? Doskonale wiem, że to też mi nic nie da. A władza, panowanie nad innymi? Nie.

To wszystko mało, nie nasyca. Ten, który Jest po mojej stronie mówi dziś jak żyć, aby być błogosławionym czyli szczęśliwym. Dlaczego tak mocno trzymać się własnego sposobu myślenia i gonić za szczęściem po swojemu? Dlaczego nie posłuchać Kogoś, kto proponuje mi dziś coś zupełnie innego? Jest w nas przekonanie, że Bóg jest przeciwko nam, że chce coś odebrać, że trzeba samemu walczyć, zmagać się z życiem. Może to dzisiejsze Słowo przekona choć trochę mnie i Ciebie, że Jezus zabiega o nas i cały czas na różne sposoby próbuje pokazać, gdzie jest to źródło pięknego życia. Bóg jest dobry. Odkryję tę prawdę w codziennej lekturze Ewangelii.



Jadwiga Wojtak

wtorek, września 03, 2019

Zapowiedź


Kolejne pomysły, kolejne aspekty życia rodzinnego krążą w moich myślach. Było o kobietach – dość obszernie, rodzinie, narzeczeństwie, a także o sporcie. 

Teraz bierzemy na tapet relację ojciec – córka i odwrotnie ;)



Zapewniam Was, że będzie nietypowo, inaczej, nietuzinkowo. Będą to dwa artykuły (i uwaga!), niekoniecznie jeden o relacji ojciec – córka a drugi o relacji córka – ojciec.


Więc o czym? Zobaczycie! Zapraszam, już wkrótce.





Karolina Wtorek

wtorek, sierpnia 27, 2019

Sukienka mamy, czyli jak odkryłam styl Vintage


Tego dnia zamierzałam tylko zobaczyć, czy mamie nie trzeba posprzątać. W  końcu 80 lat rodziców zobowiązuje do czegoś ich dzieci. Na mój widok, a raczej na widok mojej sukienki, mama zawołała: zupełnie taką sama nosiłam kilka lat przed Twoimi narodzinami, miałam wtedy tyle lat, co ty dzisiaj… I tu nastąpiło trochę koniecznych wspomnień i godzina przeglądania babskiej szafy.

Wyszłam od mamy z dwoma sukienkami, które leżały na mnie idealnie, były po prostu… PIĘKNE!

Poszukałam i odkryłam, że to się nazywa: moda vintage. Ten trend pojawił się w kulturze już w XIX wieku, kiedy to zaczęto interesować się tym, co było kiedyś modne. To noszenie ubrań mam i babć, ale również łączenie ich z  nowymi. Co dziś w modzie vintage jest modne? Z pewnością zwiewne sukienki w kwiatki, skórzane dodatki i nakrycia głowy.


Vintage opiera się na kilku, bardzo prostych zasadach i aby zachować ten styl powinno się pamiętać, że:

  • tu nikomu nie zależy, by szokować ubiorem, dlatego, w doborze ubrań, warto kierować się zdrowym rozsądkiem;
  • to styl przeszły, niecodzienny i bardzo odległy od współczesnych trendów. Jeżeli interesujesz się modą vintage zapomnij o stylizacjach glamour, street fashion czy sportowej elegancji;
  • aby wpisać ubranie czy stylizacje do kanonu mody vintage należy pamiętać, że musi upłynąć co najmniej 20 lat, aby mogły być za takie uznane. Chodzi tutaj o podkreślenie różnicy w stylach: dzisiejszym i przeszłym;
  • vintage nie oznacza zniszczone. Jeżeli decydujemy się sięgać do szafy mamy lub babci i wyciągać ich ubrania z dawnej młodości, pierwsze, co powinno zwrócić uwagę to ich stan. Stare, zniszczone, a co gorsza przepocone i brudne elementy stylizacji to nie vintage;
  • moda vintage to również zwrot ku jednemu stylowi w przeszłych trendach. Dobierz styl do swojego charakteru, stylu bycia;
  • vintage tkwi w akcentach. Jedne z najlepszych stylizacji vintage to takie, w których pojawia się jeden lub maksymalnie dwa elementy z tego stylu. Nie muszą być mocnymi akcentami w tej stylizacji, ale zachowają równowagę – np. kolczyki klipsy, stare, skórzane torebki, stylizowane nakrycia głowy czy... nawet fryzury retro.

Ciekawostką są nowe kolekcje dużych firm, które w nazwach mają „vintage”. Przykładem może być: Future Vintage – nowa kolekcja Levi’s, Jeansy w stylu vintage ReDesign, marki Reserved. Styl vintage dostrzegają komentatorzy mody także w nowej kolekcji Zary: https://www.fashionpost.pl/nowa-kolekcja-zary-w-duchu-vintage




Anna Duda