dla kobiet z wartościami

poniedziałek, maja 27, 2019

Recepta na udane małżeństwo…

Czy dobrze przeżyty okres narzeczeństwa może mieć istotny wpływ na jakość naszego małżeństwa? Tak, bo to jest swoista droga w przyszłość, której podwaliny pod budowę swojego szczęścia budują sami narzeczeni. Dobrze przeżyte narzeczeństwo, które spełni swoje najistotniejsze funkcje (czyli dobre poznanie i uszanowanie drugiego człowieka) będzie najlepszym zadatkiem na udane małżeństwo. Przychodzą nam na pomoc słowa Papieża Franciszka: „Współistnienie jest sztuką, drogą pełną cierpliwości, piękna i fascynacji, rządzącej się trzema zasadami, które można streścić w zwrotach: «czy mogę?», «dziękuję», «przepraszam»”.

Narzeczeni – dzisiaj.

Na pewno jest inaczej niż za czasów naszych rodziców. Przychodziło się do domu wybranki i prosiło o rękę córki. Przyszłej teściowej dawało się kwiaty.

Współczesne zaręczyny to pole dla wyobraźni i pomysłowości. Prześcigamy się z innymi w pomysłach na najbardziej oryginalne oświadczyny.

Jak przeżyć dobrze narzeczeństwo? Na pewno DOJRZALE.


Cechy dojrzałego narzeczeństwa są następujące:

  • Przejrzystość – w patrzeniu na drugą osobę; unikanie filtrów, które zniekształcają obraz drugiego człowieka. Unikanie pośpiechu, chęci pokazania się innym niż jestem. A także nie poddawanie się plotkowaniu, które rodzi podejrzenia i uprzedzenia. Zadbanie o większą cierpliwość wobec drugiego, aby mógł się rozwijać z własnym rytmem.
Dojrzałe narzeczeństwo = potrzeba czystego serca.

  • Racjonalność – czas narzeczeństwa, w którym nosi się klapki na oczach. Wszystko wydaje się być piękne i nie chce się tracić tych pięknych chwil w rzeczywistości. Patrzy się przez tzw. różowe okulary. A gdy przychodzi okres małżeństwa, klapki z oczu automatycznie spadają, dostrzegamy „drugą stronę medalu”. Dlatego warto podejmować racjonalne rozmowy, aby nie było niespodzianek w przyszłości.
  • Zdolność przewidywania powiązana jest z racjonalnością.

  • Modlitwa – która łączy, zespala i umacnia związek. Gdyż budują go osoby o tych samych wartościach. Bóg błogosławi związek i udziela potrzebnych łask.
  • Wolność – młodzi są nawzajem wolni w zaakceptowaniu tego, że druga osoba może się pomylić. Szczytem jest wolność od egoizmu. Warto odcinać pępowinę uzależnień od innych.
  • Odpowiedzialność – jest umiejętnością, w której potrafi dać się odpowiedź na każde pytanie, na każde «dlaczego», na każde żądanie wyjaśnienia odnośnie moich czynów i mojego sposobu bycia. Dobrze jest, aby wdrażać się do podejmowania wspólnie „naszych odpowiedzialności”.
  • Radość – jest możliwością stwarzania klimatu, który sprzyja wzrastaniu, a dzięki temu pobudza wszelkie możliwości drugiej osoby.

Po co w ogóle narzeczeństwo?

Sens narzeczeństwa istotnie tkwi w głębszym poznawaniu siebie, przestawaniu ze sobą i szanowaniu się nawzajem. Te trzy. Czas narzeczeństwa to głębsze poznawanie siebie nawzajem, bo im większa wiedza (informacji na temat drugiej osoby), tym mniejsze ryzyko niespodzianek w przyszłości.

Papież Franciszek podczas Audiencji dla narzeczonych 14 II 2014 r. zwrócił uwagę, aby narzeczeni pragnęli budować swój związek na skale prawdziwej miłości, a nie na piasku uczuć, które przychodzą i odchodzą.

Do prawdziwego poznania drugiej osoby dochodzi na drodze przebywania ze sobą. Warto poruszać tematy związane z charakterem, wiarą i przekonaniami, planów na przyszłość, wartości rodzinnych, poglądów na temat wychowania dzieci itd.

Pięknie mówił Papież Benedykt XVI podczas Światowych Dni Młodych w 2007r.: „Okres narzeczeństwa, zasadniczy w tworzeniu pary, jest czasem oczekiwania i przygotowania; winien być przeżywany w czystości gestów i słów. Pozwala on na dojrzewanie w miłości i trosce o drugą osobę, z uwagą pilnie skierowaną ku niej; ułatwia wyrobienie samokontroli, rozwijanie szacunku wobec partnera i wszelkich znamion prawdziwej miłości, która nie szuka przede wszystkim własnego zaspokojenia ani własnego dobra”.

The End

Nota bene: dobrze przeżyte narzeczeństwo, to czas, w którym dobrze poznajemy i szanujemy drugiego człowieka. Jest to podwalina na udane małżeństwo.



Karolina Wtorek



Post scriptum

Czy w dobie życia w związkach partnerskich i luźnych bez tzw. zobowiązań, dużej liczbie rozwodów i rodzinnych dramatów, warto poruszać takie tematy?
Zauważmy, że w dzisiejszych czasach uznajemy za normę, to co jest nie normalne, nie moralne. A to co piękne, szlachetne, budujące za coś dziwacznego i średniowiecznego.

Ja mówię: WARTO!




Korzystałam z:
Papież Franciszek, Audiencja dla narzeczonych, 14 lutego 2014 r.. 
Benedykt XVI, „Do młodych z całego świata z okazji XXII ŚDM”, 2007. 
www.deon.pl/slub/narzeczenstwo/art,61,7-cech-dojrzalego-narzeczenstwa.html
książka Kraina miłości - Gigi Avanti
www.katolicki.net/index.php/sakramenty/sakramenty-malzenstwo/sakramenty-malzenstwo-nazeczenstwo.html

środa, maja 15, 2019

Światłość w ciemności świeci !

„Jezus tak wołał: «Ten, kto we Mnie wierzy, wierzy nie we Mnie, lecz w Tego, który Mnie posłał. A kto Mnie widzi, widzi Tego, który Mnie posłał. 
Ja przyszedłem na świat jako światłość, aby nikt, kto we Mnie wierzy, nie pozostawał w ciemności. A jeżeli ktoś słyszy słowa moje, ale ich nie zachowuje, to Ja go nie potępię. Nie przyszedłem bowiem po to, aby świat potępić, ale by świat zbawić.

Kto Mną gardzi i nie przyjmuje słów moich, ten ma swego sędziego: słowo, które wygłosiłem, ono to będzie go sądzić w dniu ostatecznym. Nie mówiłem bowiem sam od siebie, ale Ojciec, który Mnie posłał, On Mi nakazał, co mam powiedzieć i oznajmić. A wiem, że przykazanie Jego jest życiem wiecznym. To, co mówię, mówię tak, jak Mi Ojciec powiedział».”  

J 12, 44-50


Na pewnym etapie życia człowieka przychodzi czas, kiedy trzeba zmierzyć się z ciemnością, trzeba przejść przez „ciemną dolinę”. Jaka jest ta ciemność? Nie wiem. Może być różna: większa czy mniejsza. Każdy ma swoją własną.

Człowiek wchodzi w mrok, czyli w jakąś trudną dla niego rzeczywistość, której zupełnie nie rozumie, która przerasta go. Ciężar nie do uniesienia. Jest ciemno, nic nie widać, nie wiadomo w którym kierunku iść, jakie podjąć kroki? Nie ma człowieka, który mógłby przeprowadzić przez tę noc. Jest się samemu. Chciałoby się uciec, ale jak i gdzie? To wszystko może przerażać.



„Światłość w ciemności świeci i ciemność jej nie ogarnęła ” J 1, 5


Nie znam innej drogi, żeby przejść przez trudne sytuacje życiowe jak tylko podążając za głosem Boga, który Jest. Jest ze mną w tych momentach. Ta świadomość obecności Jezusa w każdym doświadczeniu życia ratuje mnie. Nie ma takiej ciemności, nad którą Pan Bóg nie panowałby, której nie byłby w stanie oświecić.


„nawet ciemność nie będzie ciemna dla Ciebie, a noc jak dzień zajaśniejemrok jest dla Ciebie jak światło.” Ps 139, 12


Słuchając wiernie słów Ewangelii mam światło na moje życie. I to jest dobra nowina.



Jadwiga Wojtak

środa, maja 08, 2019

Pamięć i wyobraźnia

Frustracja, zamartwianie się, niepokój, obawa, przerażenie, stres.
Na pewno każdy z nas doświadcza nieraz któregoś z tych uczuć. Skąd one się biorą? Jak sobie z nimi radzić?

Człowiek jest stworzeniem, które posiada pamięć i wyobraźnię. Może wspominać przeszłość i wybiegać myślami w przyszłość. Jeśli jednak za bardzo skupiamy się na tym, co było lub nadmiernie zamartwiamy się o to, co jeszcze nie nastąpiło, to w naszym sercu może rodzić się pesymizm, lęk lub niepokój.

Pan Bóg nie zapomniał jednak o człowieku. Jako Dobry Ojciec daje On nam lekarstwa na poranioną pamięć i wyobraźnię.

Pierwszym lekarstwem jest sakrament pokuty. Nasze przeszłe grzechy obciążają sumienie, które jest wewnątrz nas i boi się Boskiego sądu. Z tego powodu potrzebujemy doświadczyć przebaczenia, które nie oznacza jednak wymazania przeszłości.

Bóg jako Miłosierny Ojciec ciągle na nas czeka, ale Jego przebaczenie nie dokonuje się automatycznie. Warunek jaki musimy spełnić to pozwolić sobie wybaczyć.

Jeśli kogoś skrzywdziliśmy i żałujemy tego, to prosimy go o wybaczenie, a dowodem szczerości naszej skruchy będzie chęć zmiany postępowania i próba wynagrodzenia za popełnione zło. Kiedy dziecko wybije szybę, ofiarowuje wszystkie swoje oszczędności na naprawę szkody i następnym razem pójdzie grać w piłkę w inne miejsce. Tak samo jest w relacji z Bogiem. Nie możemy przyjąć przebaczenia, jeśli trwamy w przywiązaniu do zła. Nasze marne wysiłki zadośćuczynienia albo pokuta, którą odprawiamy mogłyby być zupełnie nieadekwatne do wagi popełnionego zła, gdyby nie moc Chrystusa, który sam nadaje im dużo większą wartość niż mogłoby się wydawać.
To On jest naszym Zbawicielem i Lekarzem. Przez swój własny wysiłek nie jesteśmy w stanie pomóc sami sobie. Potrzebujemy pomocy z zewnątrz i właśnie Chrystus nam ją oferuje. Człowiek, który upada, nie może sam sobie podać ręki, żeby się podnieść. Nie jesteśmy samowystarczalni. Chory potrzebuje lekarza.

Nasze nieodpokutowane i nieprzebaczone grzechy są główną przyczyną lęku i niepokoju. Jedyna droga naprawy, to powrót do jedności z Bogiem poprzez skruchę. Nic nie da zaprzeczanie istnieniu grzechu - to tak, jakby chory na raka próbował negować istnienie tej choroby w sobie.



Drugim lekarstwem na problemy związane z myśleniem o czasie jest uświęcanie chwili obecnej. Nie mamy wpływu na to, co już minęło i niewiele da rozważanie tego, co może nastąpić, ale mamy władzę nad tym, co robimy TERAZ i w jaki sposób przyjmujemy to, co daje nam Bóg.

Czasami trudno jest przyjąć to, co nam się przydarza. Jakaś drobnostka może popsuć cały dzień, bo coś nie potoczyło się po naszej myśli. Być może zaczął padać deszcz, kiedy zaplanowaliśmy wycieczkę albo szef w pracy się na nas uwziął i ciągle się o coś czepia.

Bóg nie tłumaczy nam, dlaczego coś się dzieje tak, a nie inaczej. Jeśli jednak Mu wierzymy, to możemy przyjąć naszą wolą to, co On nam daje bez słowa skargi. To Bóg ostatecznie wie lepiej, co jest dla nas dobre, jak lekarz, który czasami musi podać pacjentowi gorzkie lekarstwo. Chory człowiek nie skarży się na nieprzyjemną terapię, ani nie pyta dlaczego leki są tak niesmaczne - wierzy, że zastosowane leczenie będzie dla niego dobre.

Chwila obecna jest także osobistą wiadomością od Boga dla nas. W danej sytuacji znajduję się tylko ja i nikt inny. Bóg jak dobry Wychowawca uczy nas czerpać prawdziwą mądrość z doświadczeń, w których nas stawia. Bóg lubi działać z ukrycia. Ukrywa się także w naszej zwyczajnej codzienności. On mówi do nas szeptem, podczas gdy my często oczekujemy głosu trąby. Wielu ludzi pragnie poświęcać się dla Boga i wykazywać się jakimiś heroicznymi czynami, ale kiedy mąż skrytykuje obiad albo dziecko porozrzuca klocki, momentalnie tracą cierpliwość. 
Kto z nas nie chciałby sam sobie wybrać krzyża na swoją miarę? A jednocześnie tak trudno jest nam przyjąć ten krzyż codzienności, który daje nam Bóg!

Takie zwyczajne sytuacje dnia codziennego mogą stać się świetną okazją do zasługi, jeśli tylko przyjmiemy je z miłości do Boga, z wiarą, że to nasza droga do Niego.

Codziennie w modlitwie "Ojcze nasz" wypowiadamy słowa: "bądź wola Twoja". Spróbujmy właśnie w naszym TERAZ zobaczyć wolę Boga, której nie musimy rozumieć, jeśli tylko uwierzymy, że Bóg jest tym, który kocha nas miłością NIESKOŃCZONĄ.





Magdalena Parys

Na podstawie: Sheen F., "W górę serca", wyd. Esprit, Kraków, 2018

czwartek, maja 02, 2019

Kochane RETRO

Moda przemija? To nie do końca prawda. Istnieje duża szansa, że dane trendy znowu powrócą, może w nieco odmienionej i odświeżonej wersji, jednak możemy liczyć na to, że jeszcze kiedyś założymy ubrania, które obecnie przestały być modne. 

ALE można świadomie wybrać styl, zwany stylem retro, którego istotą jest łączenie elementów garderoby, nawiązujących do lat minionych.


Warto śledzić trendy, właściwe dla każdego dziesięciolecia w modzie. A wiek XX był wyjątkowo obfity w ciekawe rozwiązania, fasony, wzory oraz dodatki, które inspirują do dnia dzisiejszego.


I tak lata 20-te to czas eleganckich, długich sukienek z mocno zaznaczoną talią oraz biżuterii z pereł. Co z tego okresu spotykamy dzisiaj? Przede wszystkim sukienki z przedłużoną talią. Nadal modna jest biżuteria z pereł, nawet sztucznych. Z lat 20-tych pozostał nam także cichy sentyment do klasycznych koków oraz zakręconych grzywek. 


Lata 30-te wniosły do współczesnej mody ażurowe rajstopy i buty na wysokim obcasie. Dzisiejsza moda inspiruje się także niektórymi fasonami, które narodziły się w tym okresie. Nadal na topie są damskie garnitury oraz męskie smokingi i fraki, a we fryzjerstwie, nawiązującym do lat 30-tych, preferuje się fale i loki. 


Lata 40-te to okres II wojny światowej, który, co ciekawe, nadal obecny jest we współczesnej modzie. Charakterystyczne były wtedy proste stylizacje: koszulowe bluzki, wąskie, ołówkowe spódnice oraz szykowne dodatki. Panie nosiły futrzane kołnierze oraz torebki-kuferki. 


Lata 50-te przyniosły kobiece, rozkloszowane spódnice, tak modne do tej pory. Powstał styl pin-up girl, dziś przejawiający się przede wszystkim w rozkloszowanych spódnicach w grochy i zestawianiu kolorów: czerwonego, granatowego, białego i czarnego. Ciekawym pomysłem były również krótkie sweterki, zapinane na guziczki, które stały się alternatywą dla prostych żakietów. W tej dekadzie pojawiła się także bluzka z dekoltem typu łódka oraz wąskie spodnie capri. Wiele znanych aktorek lansowało nowe rozwiązania w modzie i tak, dzięki Audrey Hepburn, pojawił się klasyczny trencz oraz mała czarna. Wszystkie te trendy są podstawami stylu retro. 




Szalone lata 60–te czas rock and roll’a i rozkloszowanych sukienek w różne wzory. Najbardziej modne były oczywiście groszki. Kojarzą Ci się z czymś? Oczywiście. Dziś, poza sukienkami, pojawiają się również na bluzkach czy swetrach. Jeśli inspirują nas lata 60-te do takich sukienek powinniśmy nosić płaskie obuwie typu baletki, włosy rozpuszczone, ewentualnie zebrane opaską. Rozkloszowane spódnice lub sukienki skutecznie akcentują zgrabną sylwetkę i tuszują ewentualne niedoskonałości w obrębie ud i pupy. Trendem w makijażu z tej dekady było tak zwane kocie oko, obecnie jeden z najpopularniejszych sposobów na malowanie powiek. 


W latach 50. i 60. noszono także płaszcze pudełkowe, czyli takie, które nie mają wcięcia w talii, proste. Modne były wśród pań o małym biuście, także dziś ten fason noszą kobiety o figurze w typie gruszki bądź tuby.



Z lat 70-tych przetrwały luźne tuniki, kwieciste sukienki oraz dżinsowe kurtki. Nadal popularne są także spodnie typu dzwony, sandały na koturnie oraz kolorowe chusty. Malownicze inspiracje tym okresem możemy podkreślić dodając okulary typu muchy.


Określane mianem kiczowatej dekady, lata 80-te, kojarzą się z plastikową biżuterią, legginsami oraz bluzkami z rękawem typu kimono, które ostatnio znowu wracają do łaski.



Styl retro jest wciąż na topie, głównie dzięki swojej różnorodności i możliwości dawania nowego życia stylizacjom sprzed wielu lat. Komu pasują takie stylizacje? 

W ubraniach retro dobrze będą czuły się panie, które chcą wyglądać elegancko, skromnie, ale jednocześnie ciekawie i atrakcyjnie.





Anna Duda

czwartek, kwietnia 25, 2019

Niepokonana Mama

Poznałyśmy się w wyjątkowym miejscu i w wyjątkowych okolicznościach. Była to Jasna Góra i procesje eucharystyczne. Mama dwóch wspaniałych córek Hani i Dominiki, kobieta pełna energii i życia, która potrafi łączyć dom, pracę, życie religijne. Polska żona, matka i przede wszystkim kobieta i katoliczka, która nie wstydzi się wiary w Jezusa.


1.  Moniko przedstaw się, abyśmy mogli lepiej Ciebie poznać.

Mam na imię Monika. Mieszkam w Częstochowie, niedaleko Jasnej Góry. Z tym miejscem związana jestem też zawodowo. Na co dzień spełniam się jako żona. W związku małżeńskim jestem od 11 lat. Mąż to dla mnie najlepszy przyjaciel. Spełniam się też jako mama dwóch córeczek w wieku 9 i 5 lat. Starsza Dominika chodzi do IV klasy Szkoły Podstawowej, a młodsza Hania do Niepublicznego Przedszkola Sióstr Urszulanek, do którego wcześniej uczęszczała też starsza córka. Przedszkole jest placówką katolicką, której całokształt opiera się na systemie wartości chrześcijańskich. Panuje w nim bardzo domowa, wspólnotowa atmosfera. Jesteśmy w tej placówce już sześć lat. Są to piękne i cenne chwile, które długo pozostaną w naszej pamięci. Chwile te to przede wszystkim comiesięczne msze św., wycieczki, pikniki, występy dzieci, czy też akcje, których celem jest okazanie dobrowolnego aktu miłosierdzia wobec drugiego człowieka.

2. Czy łatwo być w dzisiejszych czasach matką i jednocześnie łączyć karierę zawodową, dom, tak aby nie ucierpiały na tym dzieci?

Myślę, że nie jest to łatwe. Zwłaszcza, gdy wszyscy są zapracowani i zabiegani. Jednak według św. Augustyna  z Hippony ,,Gdzie Bóg na pierwszym miejscu, tam wszystko jest na swoim miejscu".  Motto to jest drogowskazem w naszym życiu. Wspólnie przeżywamy i celebrujemy uroczystości o charakterze religijnym, codziennie wieczorem się modlimy. Na co dzień zaś prowadzimy normalny tryb życia: pracujemy, wykonujemy codzienne obowiązki, a w wolnym czasie spotykamy się ze znajomymi, podróżujemy i czytamy książki.

3. Według Ciebie z czym najbardziej zmagają się polskie rodziny?

Nie ulega wątpliwości, że rodziny zmagają się z wieloma problemami. Większość rodziców skupia się głównie na zaspokojeniu i zabezpieczeniu dziecku możliwie największej ilości dóbr materialnych. Chcą w ten sposób zrekompensować brak czasu. Zapominają przy tym, że jest to najcenniejszy dar, jaki możemy sobie nawzajem ofiarować, a przecież w ten sposób pokazujemy dziecku, co tak naprawdę jest dla nas ważne i o co zabiegamy. Jeśli tego zabraknie, szkodliwie wpływa to na jego rozwój. Stres, agresja, nadpobudliwość, problemy ze snem, uzależnienia to tylko niektóre ze skutków takiego zachowania. Dzieci w dzisiejszych czasach mają zdecydowanie za mało ruchu na świeżym powietrzu, za dużo kontaktu ze światem wirtualnym, a za mało z realnym.


4. Jaką rolę w Twoim życiu odgrywa wiara i obecność tak blisko Jasnej Góry?

W moim życiu wiara odgrywa bardzo ważną rolę. Zarówno ja, jak i mąż wynieśliśmy w tej kwestii dobry fundament z domu rodzinnego. Wspólnie staramy się przekazać te wartości naszym córkom, gdyż wiara i modlitwa cementują rodzinę. Cieszę się, że życie tak się potoczyło, że zamieszkaliśmy blisko Jasnej Góry.  Mieszkam w Częstochowie już prawie 10 lat. Jeszcze jako panna 9 razy pielgrzymowałam do tego świętego miejsca. Zawsze było i jest mi ono bardzo bliskie.


5. Z czym Ci kojarzy się bycie kobietą? Jak Ty realizujesz się w tym powołaniu?

Nie jestem tylko mamą. Jestem też kobietą. Staram się być w  tym szczęśliwa, czego uczę się każdego dnia. Bycie kobietą to też bycie piękną i wrażliwą.

6. A jak realizujesz się w byciu matką? Jakie zasady próbujesz wpoić swoim córkom?

Bycie matką to jedna z moich życiowych ról, tak jak bycie żoną. To z pewnością największe wyróżnienie jakie mnie w życiu spotkało.  W roli matki czuję się doskonale. Od kiedy zostałam mamą więcej widzę i czuję, bardziej doceniam, ale też więcej od siebie wymagam i bardziej się staram. Bycie mamą uczyniło mnie też bardziej odpowiedzialną i cierpliwą.

7. Małżeństwo i zakładanie rodziny? Warto? I dlaczego?

W obecnych czasach młodzi coraz częściej odkładają decyzję o założeniu rodziny. Dzieje się tak, gdyż podważa się wartość, jaką jest małżeństwo i rodzina. Czynią to zwłaszcza środki społecznej komunikacji. Zamiast słowa mąż, żona słyszy się partner, partnerka.  Forma "na zawsze" wydaje się być dziś niemodna. A tak naprawdę prawdziwe szczęście można osiągnąć tylko w małżeństwie. Poprzez ten sakrament stajemy się bezinteresownym darem z siebie dla drugiego człowieka, a im więcej dajemy z siebie, tym stajemy się bogatsi.


8. Jakie jest Twoje przesłanie dla dziewczyn, które zastanawiają się nad zawarciem sakramentu małżeństwa i dla małżeństw przeżywających trudności?

Małżonkowie tworzą układ, którego sami są twórcami. Oni też są odpowiedzialni za jego jakość. Dlatego w poszukiwaniu udanego małżeństwa dwoje ludzi powinno pielęgnować swój związek i zmierzać w kierunku osobistej  dojrzałości. Wiąże się to z tym, że stają się odpowiedzialni za swoje myśli, uczucia i działania. Istotna w związku jest też dobra komunikacja. Jednak nie znaczy ona nic, jeśli za naszymi słowami nie idą czyny i konkretne działania. Nie ma złotej recepty na szczęśliwy związek, ale jeśli będzie oparty na Bogu, na pewno wszystko przetrzyma, nawet największy kryzys. Warto modlić się więc o łaskę, dzięki której sakrament małżeństwa będzie nieustającym źródłem miłości, siły i światła. Osobiście zawsze w trudnych sytuacjach zwracam się do św. Józefa. Jeszcze nigdy mnie nie zawiódł.





Dziękuję za wspólną rozmowę!

Karolina Wtorek

wtorek, kwietnia 16, 2019

Raz, dwa, trzy… gonisz Ty!

Na dworze coraz cieplej, więc warto pokusić się, aby wykorzystać to na „podwórkowe szaleństwo”. Niezależnie w jakim wieku jesteśmy, to ruch dla każdego z nas się przyda.

Pierwszą zaletą przebywania na dworze, jest wytwarzanie w naszym organizmie witaminy D3, która sprzyja prawidłowemu rozwojowi naszego organizmu. Więc odstawmy na bok farmakologię przy niedoborze witaminy i skorzystajmy z naturalnego źródła, którym jest słońce.

No dobra, ale co można robić na dworze? 

Proponuję Ci Nordic Walking. Stosunkowo znana i dość często spotykana forma spędzania wolnego czasu. Do szczęścia potrzebne są nam dwa kijki, które z łatwością kupimy w sklepie sportowym. Jest to sposób przemieszczenia się wraz z kijkami z naprzemianstronną pracą ramion – to najprostsza definicja nornic walking. Dlatego też mogą uprawiać tą dyscyplinę ludzie w różnym wieku.

Zalet jest mnóstwo i możemy kolejno wymieniać: spalanie zbędnych kalorii, poprawa układu krążenia, zmniejszanie nadciśnienia tętniczego, poprawa ruchomości stawów. Przeciwwskazania? Stanowczo brak! Ewentualnie kontuzja.

Zaletami NW są między innymi: 

  • nie wymaga dużych nakładów finansowych, tak naprawdę płacisz za same kije (koszty rzędu kilkudziesięciu złotych za standardowe kije),
  • można uprawiać w każdym terenie i o każdej porze roku,
  • nie nadwyręża aparatu ruchowego i jest łagodny dla organizmu,
  • angażuje ponad 90% mięśni,
  • kije zapewniają bezpieczeństwo i równowagę podczas marszu,
  • spalanie kalorii o 40% intensywniej niż podczas marszu,
  • obciążenie dla stawów i kręgosłupa jest o wiele mniejsze.


Przy zakupie kijków zwróćmy uwagę na sposób mocowania dłoni. Kije do NW różnią się tym od kijów trekingowych czy narciarskich, że mają szerszą rękawiczkę, co umożliwi wygodniejsze poruszanie się, pozwala na swobodny ruch i dłonie się nie męczą.


Jeszcze jedna ważna rzecz praktyczna. Regulacja długości kijów, zależna jest od naszego wzrostu. Na rysunku poniżej przedstawiona jest optymalna długość do danego wzrostu.





Rolki to zapewne jeden z najzdrowszych i najprzyjemniejszych uprawianych sportów. I choć kojarzy się z dziećmi i młodzieżą, to coraz więcej ludzi w średnim wieku korzysta z tej formy spędzania czasu na świeżym powietrzu. Oprócz wzmacniania mięśni nóg i pośladków, również przyśpiesza spalanie tkanki tłuszczowej, poprawia kondycję i zwiększa koordynację ruchową. Kolejną zaletą rolek jest nie obciążanie stawów, dotlenia organizm i jest to bezpieczny sport dla każdego. 


Jazda na rowerze – któż z nas nie pamięta tego z dziecinnych lat? Może warto wyciągnąć zakurzony rower z piwnicy czy garażu i wybrać się na przejażdżkę? Poprawa wydolności, ograniczenie ryzyka chorób układu krążenia, wzmocnienie mięśni, redukcja wagi, oszczędność pieniędzy i często czasu (rower zamiast samochodu czy autobusu w zakorkowanym mieście), wydajniejsza praca po przejażdżce rowerowej (na wskutek dotlenienia organizmu). Czy warto dalej wypisywać zalety? Szkoda marnować czasu, bierz rower i jedź! A sam się przekonasz czy warto.






Spacer również korzystanie wpływa na nasz stan psychiczny i fizyczny. Poprawiamy sobie nastrój, dotleniamy, wzmacniamy serce, chronimy się przed osteoporozą, wspomożemy odchudzanie, odzyskujemy energię oraz poprawiamy nastrój. 








Dla każdego coś się znajdzie,
więc zachęcam do aktywnego spędzania wolnego czasu
na świeżym powietrzu 😊
Gdyż „w zdrowym ciele, zdrowy duch”!





Karolina Wtorek


Korzystałam z:
http://pfnw.eu/poradnik
https://wformie24.poradnikzdrowie.pl/rekreacja/sporty-letnie/dlaczego-warto-jezdzic-na-rolkach-10-zalet-jazdy-na-rolkach-aa-foFX-NXyN-9NqW.html
http://polskanarowery.sport.pl/msrowery/56,105126,17726178,11_zalet_jazdy_na_rowerze.html 
https://wformie24.poradnikzdrowie.pl/rekreacja/sporty-letnie/zalety-spacerowania-czyli-5-powodow-dla-ktorych-warto-isc-na-spacer-aa-XxeR-Epkx-LsZE.html



środa, kwietnia 10, 2019

Kto nie chce być wolnym?

„Jezus powiedział do Żydów, którzy Mu uwierzyli: Jeżeli będziecie trwać w nauce mojej, będziecie prawdziwie moimi uczniami i poznacie prawdę, a prawda was wyzwoli. Odpowiedzieli Mu: Jesteśmy potomstwem Abrahama i nigdy nie byliśmy poddani w niczyją niewolę. Jakżeż Ty możesz mówić: Wolni będziecie? Odpowiedział im Jezus: Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Każdy, kto popełnia grzech, jest niewolnikiem grzechu. A niewolnik nie przebywa w domu na zawsze, lecz Syn przebywa na zawsze. Jeżeli więc Syn was wyzwoli, wówczas będziecie rzeczywiście wolni. Wiem, że jesteście potomstwem Abrahama, ale wy usiłujecie Mnie zabić, bo nie przyjmujecie mojej nauki. Głoszę to, co widziałem u mego Ojca, wy czynicie to, coście słyszeli od waszego ojca. W odpowiedzi rzekli do Niego: Ojcem naszym jest Abraham. Rzekł do nich Jezus: Gdybyście byli dziećmi Abrahama, to byście pełnili czyny Abrahama. Teraz usiłujecie Mnie zabić, człowieka, który wam powiedział prawdę usłyszaną u Boga. Tego Abraham nie czynił. Wy pełnicie czyny ojca waszego. Rzekli do Niego: Myśmy się nie urodzili z nierządu, jednego mamy Ojca - Boga. Rzekł do nich Jezus: Gdyby Bóg był waszym ojcem, to i Mnie byście miłowali. Ja bowiem od Boga wyszedłem i przychodzę. Nie wyszedłem od siebie, lecz On Mnie posłał.”J 8,31-42

Czytając ten fragment Ewangelii od razu przychodzi mi na myśl św. Jan Paweł II, który często powtarzał te słowa „Poznacie prawdę, a prawda was wyzwoli” J 8,32.

Bóg mówi prawdę. On sam jest Prawdą. Poznać prawdę, to poznać Boga.

Gdyby tak odkryć, że Bóg jest Dobry? Gdyby tak odnaleźć prawdziwy Jego obraz, zatarty w nas przez diabła - ojca kłamstwa? Gdyby tak doświadczyć, że jest się Jego umiłowanym dzieckiem i że ta miłość Stwórcy i Zbawiciela jest autentyczna?

To poznawanie prawdy o Bogu, o Jego nieskończonej dobroci, które dokonuje się przez przebywanie z Nim, przez osobistą i wspólnotową modlitwę, poprzez słuchanie Jego Słowa prowadzi do upragnionej wolności. 


A co to znaczy być wolnym? Czy to oznacza, że mogę robić, co mi się podoba, na co mam ochotę? Nie. Jak pisze Jan Paweł II w Liście Apostolskim do młodych całego świata:  Być prawdziwie wolnym - to znaczy: używać swej wolności dla tego, co jest prawdziwym dobrem.(…) to znaczy: być człowiekiem prawego sumienia, być odpowiedzialnym, być człowiekiem „dla drugich”. Zatem jestem wolna, gdy wybieram dobro. Natomiast decydując się na grzech popadam w niewolę. Staję się niewolnikiem. Nikt z nas tego nie chce.

Dlatego Bóg daje nam przykazania, by nas chronić. Szczęśliwy ten, kto rozpoznał, że Dekalog wcale nie ogranicza człowieka, ale wręcz przeciwnie pozwala mu żyć w pełni wolności.


Czy to nie jest piękne?







Jadwiga Wojtak

czwartek, kwietnia 04, 2019

Najlepsza mama

Każda mama, która kocha swoje dziecko, chce dla niego jak najlepiej. To oczywiste. Jednak każda kobieta, która próbowała wychować takiego małego człowieka, wie jak trudny i wymagający jest to proces. Dla dziecka matka jest praktycznie całym światem. Ono nie ma innego punktu odniesienia. To w mamie szuka ono zaspokojenia swoich potrzeb i od niej czerpie wszystko, co kształtuje jego osobowość. Od tego czy mama jest wystarczająco dojrzała podczas procesu wychowania, będzie zależało w jakim stopniu jej dziecko będzie umiało sobie radzić w dorosłym życiu.

Dojrzała emocjonalnie mama będzie potrafiła wziąć aktywny udział w rozwoju sfery emocjonalnej swojego dziecka. Pomoc mamy jest niezbędna we wszystkich jego etapach. 

1. Utulenie

Małe dziecko nie potrafi radzić sobie z emocjami, które się w nim rodzą. Urastają one w nim do gigantycznych rozmiarów. To co u dorosłego człowieka wywołałoby lekką obawę, u dziecka zmienia się w przerażenie. Ono nie czuje się smutne, ale zrozpaczone, natomiast radość może objawiać się u niego jak ogromna euforia.

Kiedy u dziecka pojawiają się bolesne emocje, czuje się ono wobec nich samotne i bezradne. Zadaniem mamy w takiej sytuacji jest po prostu wziąć dziecko na ręce, przytulić i pocieszyć. Dozna ono wtedy ukojenia. Zrozumie, że jest ktoś, kto nie boi się uczuć, które się w nim rodzą i będzie potrafiło je od siebie oddalić.


2. Potwierdzenie

Czasami, kiedy znajdujemy się w jakiejś trudnej sytuacji, wcale nie potrzebujemy żadnej mądrej rady, a jedynie tego, aby ktoś życzliwy nas wysłuchał i okazał empatię. Dziecko podobnie - potrzebuje zrozumienia i potwierdzenia, że jego emocje są prawdziwe i że ktoś je rozumie.

Bardzo łatwo jest popełnić błąd poprzez bagatelizowanie lub zaprzeczanie uczuciom dziecka. To zdania typu: "Nie przejmuj się tym" albo "Nie myśl o tym, to wszystko wróci do normy". Zamiast tego warto zapewnić dziecko, że je rozumiemy, mówiąc na przykład: "Widzę, że to przez co przechodzisz musi być dla ciebie trudne".

3. Uporządkowanie

Świat dziecka jest czarno-biały. Czasami jakiś średniej wagi problem urasta w jego oczach do wielkiej katastrofy. Rolą mamy jest pomoc dziecku w uporządkowaniu pewnych spraw. Mama uczy je przede wszystkim nazywania swoich emocji. Może ona powiedzieć na przykład: "Widzę, że jesteś smutny/ zły/ rozczarowany". Dziecko potrafi wtedy stanąć jakby z boku i przyjrzeć się sobie.

Ważne, aby i mama była świadoma swoich własnych emocji i brała za nie odpowiedzialność. W przeciwnym razie nie będzie ona sobie z nimi radzić i w destrukcyjny sposób będzie przenosić je na dzieci.

4. Sprowadzanie do właściwych rozmiarów (konfrontacja) 

Czasami może się zdarzyć, że dziecko traci kontrolę nad swoimi emocjami. Potrzeba wtedy konfrontacji z rzeczywistością, która sprawi, że uczucia zostaną sprowadzone do właściwych rozmiarów.
Jeśli przytulenie i uspokajanie dziecka nie pomaga, warto powiedzieć coś takiego: "Przestań już płakać, już jest dobrze". To taki impuls, który ma za zadanie sprowadzić dziecko na ziemię.

Nasze emocje nie są nigdy problemem, a jedynie symptomem problemu, z którym można sobie poradzić. Taka konfrontacja z rzeczywistością pozwala skupić się na problemie, który jest realny.

5. Myślenie

Emocje rodzą się spontanicznie. One są pierwotne, a dopiero później przychodzi myślenie. Kolejnym zadaniem mamy jest pomoc dziecku w rozumieniu jego uczuć i odkrywaniu ich znaczenia. Jeśli dziecko nauczy się rozpoznawać, skąd biorą się w nim takie a nie inne emocje, będzie umiało nimi kierować. Owocem takiego dojrzałego rozumowania będzie także to, że niektóre emocje po prostu się wyciszą.



Życie emocjonalne dziecka to tylko jeden aspekt na który koniecznie trzeba zwrócić uwagę. Pierwsze lata życia dziecka mają ogromny wpływ na to, jakim ono będzie człowiekiem jako dorosła osoba. Mama musi pomóc mu, by uczyło się odpowiedzialności, samodzielności i aby było pewne swojej ogromnej wartości, bez względu na popełniane błędy. Rola matki jest ogromna, dlatego warto pracować nad sobą, aby dać dzieciom najlepszą cząstkę siebie.
Warto dodać jeszcze jedno.

Najlepsza mama, to wcale nie ta, która jest idealna.

Każda z nas popełnia błędy i nie jest dobrze ukrywać tan fakt przed sobą, a tym bardziej przed własnym dzieckiem. Mały człowiek jest świetnym obserwatorem i najlepiej uczy się przez przykład. Jeśli widzi on, że jego mama pracuje nad sobą i mimo słabości potrafi się przyznać do błędu, to najwięcej na tym skorzysta.

Najlepsza mama to ta, która kocha swoje dziecko.





Magdalena Parys
na podstawie: "Mamo, to moje życie", Henry Cloud, John Townsend, wyd. W drodze, 2005

piątek, marca 29, 2019

Sara. Kobieta (nie)idealna

W dzisiejszym felietonie przyjrzyjmy się kolejnej KOBIECIE Starego Testamentu. Jest to Sara, pierwotnie zwana, żona Abrahama i jak później dowiadujemy się również siostra.

Żona Abrahama..

Sara to piękna kobieta, jej urodą zachwycał się nie tylko Abraham, ale również faraon, który nie oparł się jej urokowi osobistemu. Nasza bohaterka, mimo że była piękną kobietą, miała poważny problem - była niepłodną przez bardzo długi czas swojego życia. Jednak w wyniku nieprawdopodobnej interwencji Boga, w podeszłym wieku zaszła w ciążę i została matką Izaaka.

Księga Rodzaju mówi nam o Saraj tak jakby jako dodatek do historii o Abramie, który żył w szczególnej relacji z Bogiem. Bóg wybrał go jako ojca wielu narodów, obiecał mu syna, ziemię oraz błogosławieństwo. Dzięki udziale w perypetiach jakie Jahwe zafunduje tej parze, Abraham i Sara, staną się symbolem posłuszeństwa i wiary. Abram na polecenie Boga zabiera swoją żonę, bratanka i cały dobytek, i wyrusza do Kanaanu.

..a może jego siostra?

Oczywiście nie do końca są tacy niewinni, mimo że wierzą Bogu i wyruszają tam gdzie On chce, mają chwile słabości. Jedną z takich sytuacji jest ich wędrówka do Egiptu. Po pierwsze, idą tam wbrew woli Bożej, po drugie to właśnie przy okazji ich pobytu w Egipcie dowiadujemy się, że Sara jest piękną kobietą, stąd Abraham bojąc się, że z tego powodu będzie musiał zapłacić życiem, wpada na szalony pomysł: ”Wiem, ze jesteś urodziwą kobietą, skoro cię ujrzą Egipcjanie, powiedzą: to jego żona; i zabiją mnie, a ciebie zostawią przy życiu. Mów więc, że jesteś moją siostrą, aby mi się dobrze wiodło ze względu na ciebie, i abym dzięki tobie utrzymał się przy życiu”. (Rdz 12, 11-13)

Bardzo wygodnie to sobie wykombinował tym bardziej, że rzeczywiście Egipcjanie zauważyli, że Saraj jest bardzo piękną kobietą, a przede wszystkim jego żona spodobała się faraonowi. Jak czytamy dalej: „Ujrzawszy ją dostojnicy faraona, chwalili ją także przed faraonem. Toteż zabrano Saraj na dwór faraona, Abramowi zaś wynagrodzono za nią sowicie. Otrzymał bowiem owce i woły, niewolników i niewolnice oraz oślice i wielbłądy." (Rdz 12, 15-16).

Abraham nie tylko, że nie przypłacił życiem za posiadanie tak pięknej kobiety, a jeszcze na tym zarobił! Jednak taka sytuacja nie spodobała się Bogu, który ostrzegł faraona, że jest to pułapka, gdyż za wzięcie cudzej żony czeka go śmierć. Nasza para zostaje więc deportowana z Egiptu z powrotem do Kanaanu. Abraham niewiele się z tego nauczył, ponieważ taka sama sytuacja powtórzy się w Gerarze. Jest to jednak dla nas nauczka, że nie zawsze to rozwiązanie, które sobie sami wymyślamy jest dobre czy zgodne z zamierzeniami Boga wobec nas. 


Niepłodna matka

Taka samo rzecz się miała z potomstwem... Jak wiemy już, Saraj była niepłodna, Bóg jednak obiecał, że z Abrahama wyjdzie potomstwo tak liczne, jak piasek na pustyni. Saraj jednak nie do końca wiedziała jak to ma być, kiedy to ma być, skoro sama już jest dawno po czasie, gdy kobieta zachodzi w ciążę. Zaczęła więc kombinować po swojemu, wpadła na „genialny” pomysł, aby Abraham spłodził potomka z jej niewolnicy Hagar. Abraham posłusznie wykonał polecenie swojej żony i w ten sposób na świecie pojawił się Izmael. W międzyczasie Sara pokłóciła się z Hagar, ponieważ ta widząc, że jest w ciąży zaczęła olewać swoją szefową, co bardzo nie spodobało się Saraj. I jak to prawdziwa kobieta, od razu swoje pretensje skierowała ku mężowi, tak jakby zapomniała, że przecież to był jej pomysł...

Abraham znów wykazuje swoją uległość wobec żony i pozwala jej upokorzyć niewolnicę tak, że aż ucieka. Za niedługo powraca, ale ostatecznie zostaje wygnana po narodzinach Izaaka, syna Sary. W rozdziale siedemnastym Księgi Rodzaju Bóg zwraca się do Abrama mówiąc o Sarze, Bóg zmienia jej imię z Saraj na Sara i zapowiada błogosławieństwo, że stanie się matką, nie tylko jednego syna, ale matką wszystkich ludów.

W osiemnastym rozdziale poznajemy Sarę jako stereotypową kobietę, która nie dość że podsłuchuje, o czym jej mąż rozmawia z gośćmi, to jeszcze szydzi z usłyszanej zapowiedzi o tym, że urodzi dziecko: „O tej porze za rok znów wrócę do ciebie, twoja zaś żona Sara będzie miała wtedy syna”. Sara przysłuchiwała się u wejścia do namiotu, [które było tuz] za Abrahamem. Abraham i Sara byli w bardzo podeszłym wieku. Toteż Sara nie miewała przypadłości właściwej kobietom. Uśmiechnęła się wiec do siebie i pomyślała: ”Teraz, gdy przekwitłam, mam doznawać rozkoszy, i mój mąż starzec?” (Rdz 18, 10-12). Zostaje za to upomniana i zawstydzona.

Jednak po roku faktycznie urodziła syna jako dziewięćdziesięcioletnia kobieta. Rdz 21,06 Sara mówiła: „Powód do śmiechu dał mi Bóg. Każdy, kto się o tym dowie, śmiać się będzie z mej przyczyny”. I dodawała: ”Któż by się ośmielił rzec Abrahamowi: Sara będzie karmiła piersią dzieci, a jednak urodziłam syna mimo podeszłego wieku mego męża” (Rdz 21-6-7). Potem czytamy jeszcze, że Sara zmarła w wieku stu dwudziestu siedmiu lat życia. Abraham oraz Izaak opłakiwali śmierć swojej zmarłej. Izaak bardzo tęsknił za matką, tak że dopiero Rebeka była w stanie pocieszyć go po stracie.

Kobieta z krwi i kości

O naszej dzielnej kobiecie wspomina także Nowy Testament w listach. Święty Paweł przypomina, że Abraham uwierzył nadziei wbrew nadziei mimo „że obumarłe jest łono Sary” Rz 4,19 i nie został zawiedziony. Autor listu do Hebrajczyków napisał że „Przez wiarę także i sama Sara, mimo podeszłego wieku, otrzymała moc poczęcia. Uznała bowiem za godnego wiary Tego, który udzielił obietnicy.”, a święty Piotr w liście pisząc o kobietach, jakie powinny być i o roli posłuszeństwa w życiu kobiety za wzór stawia Sarę, która „była posłuszna Abrahamowi, nazywając go panem. Stałyście się jej dziećmi, gdyż dobrze czynicie i nie obawiacie się żadnego zastraszenia.” 

Zatem widzimy, że Saraj była prawdziwą kobietą z krwi i kości, nie brakowało jej cech wzorowej kobiety, matki, żony, a jednocześnie nie była pozbawiona cech tak charakterystycznie, czy wręcz stereotypowo kobiecych, przez co staje się nam bliższa, nie tylko jako wzór, lekko sztuczny i odległy, ale w wielu sytuacjach dostrzegamy w niej jakby własne odbicie. Też przecież staramy się być jak najlepszymi matkami, żonami, córkami, a mimo to przydarza nam się niejedna wpadka. Dlatego możemy odetchnąć z ulgą, historia nie zatrzymała się tylko na jej upadkach, ale zachowała ją jako kobietę godną naśladowania, wzór posłuszeństwa i wiary. Tak samo my, kobiety, nie zatrzymujmy się na naszych małych wtopach, ale z podniesioną głową zmierzajmy do celu.




Karolina Zgryźniak

środa, marca 13, 2019

Pięknie żyć, to jest sztuka!

 „A gdy tłumy się gromadziły, zaczął mówić: «To plemię jest plemieniem przewrotnym. Żąda znaku, ale żaden znak nie będzie mu dany, prócz znaku Jonasza. Jak bowiem Jonasz stał się znakiem dla mieszkańców Niniwy, tak będzie Syn Człowieczy dla tego plemienia. Królowa z południa powstanie na sądzie przeciw ludziom tego plemienia i potępi ich; ponieważ ona z krańców ziemi przybyła słuchać mądrości Salomona, a oto tu jest coś więcej niż Salomon. Ludzie z Niniwy powstaną na sądzie przeciw temu plemieniu i potępią je; ponieważ oni dzięki nawoływaniu Jonasza się nawrócili, a oto tu jest coś więcej niż Jonasz” 
Łk, 11, 29-32 




Jest w nas pragnienie życia, pięknego życia. I szukamy różnych dróg, sposobów na nasze życie. Chcielibyśmy jakichś nadzwyczajnych znaków, cudów, czegoś co pobudziłoby nas do prawdziwej wiary w Boga.


A ten cud już się stał. Jezus umarł za nas i zmartwychwstał. Jesteśmy zbawieni Jego Krwią. Nie trzeba szukać gdzieś daleko pomocy, bo tu w Kościele Chrystusowym mamy wszystko, co potrzeba, aby dobrze żyć. Możemy korzystać z darów sakramentów, karmić się Ciałem Chrystusa, możemy słuchać Słowa Bożego w liturgii. Tu jest mądrość i światło, którego szukamy.


Warto przyjąć Ewangelię, która jest głoszona w Kościele Świętym i nie odrzucać proroków posyłanych do nas codziennie, którzy mówią: „Porzuć swoje złe postępowanie i zostaw swoje myślenie, a weź prawdę od Boga”.






Jadwiga Wojtak