dla kobiet z wartościami

środa, kwietnia 10, 2019

Kto nie chce być wolnym?

„Jezus powiedział do Żydów, którzy Mu uwierzyli: Jeżeli będziecie trwać w nauce mojej, będziecie prawdziwie moimi uczniami i poznacie prawdę, a prawda was wyzwoli. Odpowiedzieli Mu: Jesteśmy potomstwem Abrahama i nigdy nie byliśmy poddani w niczyją niewolę. Jakżeż Ty możesz mówić: Wolni będziecie? Odpowiedział im Jezus: Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Każdy, kto popełnia grzech, jest niewolnikiem grzechu. A niewolnik nie przebywa w domu na zawsze, lecz Syn przebywa na zawsze. Jeżeli więc Syn was wyzwoli, wówczas będziecie rzeczywiście wolni. Wiem, że jesteście potomstwem Abrahama, ale wy usiłujecie Mnie zabić, bo nie przyjmujecie mojej nauki. Głoszę to, co widziałem u mego Ojca, wy czynicie to, coście słyszeli od waszego ojca. W odpowiedzi rzekli do Niego: Ojcem naszym jest Abraham. Rzekł do nich Jezus: Gdybyście byli dziećmi Abrahama, to byście pełnili czyny Abrahama. Teraz usiłujecie Mnie zabić, człowieka, który wam powiedział prawdę usłyszaną u Boga. Tego Abraham nie czynił. Wy pełnicie czyny ojca waszego. Rzekli do Niego: Myśmy się nie urodzili z nierządu, jednego mamy Ojca - Boga. Rzekł do nich Jezus: Gdyby Bóg był waszym ojcem, to i Mnie byście miłowali. Ja bowiem od Boga wyszedłem i przychodzę. Nie wyszedłem od siebie, lecz On Mnie posłał.”J 8,31-42

Czytając ten fragment Ewangelii od razu przychodzi mi na myśl św. Jan Paweł II, który często powtarzał te słowa „Poznacie prawdę, a prawda was wyzwoli” J 8,32.

Bóg mówi prawdę. On sam jest Prawdą. Poznać prawdę, to poznać Boga.

Gdyby tak odkryć, że Bóg jest Dobry? Gdyby tak odnaleźć prawdziwy Jego obraz, zatarty w nas przez diabła - ojca kłamstwa? Gdyby tak doświadczyć, że jest się Jego umiłowanym dzieckiem i że ta miłość Stwórcy i Zbawiciela jest autentyczna?

To poznawanie prawdy o Bogu, o Jego nieskończonej dobroci, które dokonuje się przez przebywanie z Nim, przez osobistą i wspólnotową modlitwę, poprzez słuchanie Jego Słowa prowadzi do upragnionej wolności. 


A co to znaczy być wolnym? Czy to oznacza, że mogę robić, co mi się podoba, na co mam ochotę? Nie. Jak pisze Jan Paweł II w Liście Apostolskim do młodych całego świata:  Być prawdziwie wolnym - to znaczy: używać swej wolności dla tego, co jest prawdziwym dobrem.(…) to znaczy: być człowiekiem prawego sumienia, być odpowiedzialnym, być człowiekiem „dla drugich”. Zatem jestem wolna, gdy wybieram dobro. Natomiast decydując się na grzech popadam w niewolę. Staję się niewolnikiem. Nikt z nas tego nie chce.

Dlatego Bóg daje nam przykazania, by nas chronić. Szczęśliwy ten, kto rozpoznał, że Dekalog wcale nie ogranicza człowieka, ale wręcz przeciwnie pozwala mu żyć w pełni wolności.


Czy to nie jest piękne?







Jadwiga Wojtak

czwartek, kwietnia 04, 2019

Najlepsza mama

Każda mama, która kocha swoje dziecko, chce dla niego jak najlepiej. To oczywiste. Jednak każda kobieta, która próbowała wychować takiego małego człowieka, wie jak trudny i wymagający jest to proces. Dla dziecka matka jest praktycznie całym światem. Ono nie ma innego punktu odniesienia. To w mamie szuka ono zaspokojenia swoich potrzeb i od niej czerpie wszystko, co kształtuje jego osobowość. Od tego czy mama jest wystarczająco dojrzała podczas procesu wychowania, będzie zależało w jakim stopniu jej dziecko będzie umiało sobie radzić w dorosłym życiu.

Dojrzała emocjonalnie mama będzie potrafiła wziąć aktywny udział w rozwoju sfery emocjonalnej swojego dziecka. Pomoc mamy jest niezbędna we wszystkich jego etapach. 

1. Utulenie

Małe dziecko nie potrafi radzić sobie z emocjami, które się w nim rodzą. Urastają one w nim do gigantycznych rozmiarów. To co u dorosłego człowieka wywołałoby lekką obawę, u dziecka zmienia się w przerażenie. Ono nie czuje się smutne, ale zrozpaczone, natomiast radość może objawiać się u niego jak ogromna euforia.

Kiedy u dziecka pojawiają się bolesne emocje, czuje się ono wobec nich samotne i bezradne. Zadaniem mamy w takiej sytuacji jest po prostu wziąć dziecko na ręce, przytulić i pocieszyć. Dozna ono wtedy ukojenia. Zrozumie, że jest ktoś, kto nie boi się uczuć, które się w nim rodzą i będzie potrafiło je od siebie oddalić.


2. Potwierdzenie

Czasami, kiedy znajdujemy się w jakiejś trudnej sytuacji, wcale nie potrzebujemy żadnej mądrej rady, a jedynie tego, aby ktoś życzliwy nas wysłuchał i okazał empatię. Dziecko podobnie - potrzebuje zrozumienia i potwierdzenia, że jego emocje są prawdziwe i że ktoś je rozumie.

Bardzo łatwo jest popełnić błąd poprzez bagatelizowanie lub zaprzeczanie uczuciom dziecka. To zdania typu: "Nie przejmuj się tym" albo "Nie myśl o tym, to wszystko wróci do normy". Zamiast tego warto zapewnić dziecko, że je rozumiemy, mówiąc na przykład: "Widzę, że to przez co przechodzisz musi być dla ciebie trudne".

3. Uporządkowanie

Świat dziecka jest czarno-biały. Czasami jakiś średniej wagi problem urasta w jego oczach do wielkiej katastrofy. Rolą mamy jest pomoc dziecku w uporządkowaniu pewnych spraw. Mama uczy je przede wszystkim nazywania swoich emocji. Może ona powiedzieć na przykład: "Widzę, że jesteś smutny/ zły/ rozczarowany". Dziecko potrafi wtedy stanąć jakby z boku i przyjrzeć się sobie.

Ważne, aby i mama była świadoma swoich własnych emocji i brała za nie odpowiedzialność. W przeciwnym razie nie będzie ona sobie z nimi radzić i w destrukcyjny sposób będzie przenosić je na dzieci.

4. Sprowadzanie do właściwych rozmiarów (konfrontacja) 

Czasami może się zdarzyć, że dziecko traci kontrolę nad swoimi emocjami. Potrzeba wtedy konfrontacji z rzeczywistością, która sprawi, że uczucia zostaną sprowadzone do właściwych rozmiarów.
Jeśli przytulenie i uspokajanie dziecka nie pomaga, warto powiedzieć coś takiego: "Przestań już płakać, już jest dobrze". To taki impuls, który ma za zadanie sprowadzić dziecko na ziemię.

Nasze emocje nie są nigdy problemem, a jedynie symptomem problemu, z którym można sobie poradzić. Taka konfrontacja z rzeczywistością pozwala skupić się na problemie, który jest realny.

5. Myślenie

Emocje rodzą się spontanicznie. One są pierwotne, a dopiero później przychodzi myślenie. Kolejnym zadaniem mamy jest pomoc dziecku w rozumieniu jego uczuć i odkrywaniu ich znaczenia. Jeśli dziecko nauczy się rozpoznawać, skąd biorą się w nim takie a nie inne emocje, będzie umiało nimi kierować. Owocem takiego dojrzałego rozumowania będzie także to, że niektóre emocje po prostu się wyciszą.



Życie emocjonalne dziecka to tylko jeden aspekt na który koniecznie trzeba zwrócić uwagę. Pierwsze lata życia dziecka mają ogromny wpływ na to, jakim ono będzie człowiekiem jako dorosła osoba. Mama musi pomóc mu, by uczyło się odpowiedzialności, samodzielności i aby było pewne swojej ogromnej wartości, bez względu na popełniane błędy. Rola matki jest ogromna, dlatego warto pracować nad sobą, aby dać dzieciom najlepszą cząstkę siebie.
Warto dodać jeszcze jedno.

Najlepsza mama, to wcale nie ta, która jest idealna.

Każda z nas popełnia błędy i nie jest dobrze ukrywać tan fakt przed sobą, a tym bardziej przed własnym dzieckiem. Mały człowiek jest świetnym obserwatorem i najlepiej uczy się przez przykład. Jeśli widzi on, że jego mama pracuje nad sobą i mimo słabości potrafi się przyznać do błędu, to najwięcej na tym skorzysta.

Najlepsza mama to ta, która kocha swoje dziecko.





Magdalena Parys
na podstawie: "Mamo, to moje życie", Henry Cloud, John Townsend, wyd. W drodze, 2005

piątek, marca 29, 2019

Sara. Kobieta (nie)idealna

W dzisiejszym felietonie przyjrzyjmy się kolejnej KOBIECIE Starego Testamentu. Jest to Sara, pierwotnie zwana, żona Abrahama i jak później dowiadujemy się również siostra.

Żona Abrahama..

Sara to piękna kobieta, jej urodą zachwycał się nie tylko Abraham, ale również faraon, który nie oparł się jej urokowi osobistemu. Nasza bohaterka, mimo że była piękną kobietą, miała poważny problem - była niepłodną przez bardzo długi czas swojego życia. Jednak w wyniku nieprawdopodobnej interwencji Boga, w podeszłym wieku zaszła w ciążę i została matką Izaaka.

Księga Rodzaju mówi nam o Saraj tak jakby jako dodatek do historii o Abramie, który żył w szczególnej relacji z Bogiem. Bóg wybrał go jako ojca wielu narodów, obiecał mu syna, ziemię oraz błogosławieństwo. Dzięki udziale w perypetiach jakie Jahwe zafunduje tej parze, Abraham i Sara, staną się symbolem posłuszeństwa i wiary. Abram na polecenie Boga zabiera swoją żonę, bratanka i cały dobytek, i wyrusza do Kanaanu.

..a może jego siostra?

Oczywiście nie do końca są tacy niewinni, mimo że wierzą Bogu i wyruszają tam gdzie On chce, mają chwile słabości. Jedną z takich sytuacji jest ich wędrówka do Egiptu. Po pierwsze, idą tam wbrew woli Bożej, po drugie to właśnie przy okazji ich pobytu w Egipcie dowiadujemy się, że Sara jest piękną kobietą, stąd Abraham bojąc się, że z tego powodu będzie musiał zapłacić życiem, wpada na szalony pomysł: ”Wiem, ze jesteś urodziwą kobietą, skoro cię ujrzą Egipcjanie, powiedzą: to jego żona; i zabiją mnie, a ciebie zostawią przy życiu. Mów więc, że jesteś moją siostrą, aby mi się dobrze wiodło ze względu na ciebie, i abym dzięki tobie utrzymał się przy życiu”. (Rdz 12, 11-13)

Bardzo wygodnie to sobie wykombinował tym bardziej, że rzeczywiście Egipcjanie zauważyli, że Saraj jest bardzo piękną kobietą, a przede wszystkim jego żona spodobała się faraonowi. Jak czytamy dalej: „Ujrzawszy ją dostojnicy faraona, chwalili ją także przed faraonem. Toteż zabrano Saraj na dwór faraona, Abramowi zaś wynagrodzono za nią sowicie. Otrzymał bowiem owce i woły, niewolników i niewolnice oraz oślice i wielbłądy." (Rdz 12, 15-16).

Abraham nie tylko, że nie przypłacił życiem za posiadanie tak pięknej kobiety, a jeszcze na tym zarobił! Jednak taka sytuacja nie spodobała się Bogu, który ostrzegł faraona, że jest to pułapka, gdyż za wzięcie cudzej żony czeka go śmierć. Nasza para zostaje więc deportowana z Egiptu z powrotem do Kanaanu. Abraham niewiele się z tego nauczył, ponieważ taka sama sytuacja powtórzy się w Gerarze. Jest to jednak dla nas nauczka, że nie zawsze to rozwiązanie, które sobie sami wymyślamy jest dobre czy zgodne z zamierzeniami Boga wobec nas. 


Niepłodna matka

Taka samo rzecz się miała z potomstwem... Jak wiemy już, Saraj była niepłodna, Bóg jednak obiecał, że z Abrahama wyjdzie potomstwo tak liczne, jak piasek na pustyni. Saraj jednak nie do końca wiedziała jak to ma być, kiedy to ma być, skoro sama już jest dawno po czasie, gdy kobieta zachodzi w ciążę. Zaczęła więc kombinować po swojemu, wpadła na „genialny” pomysł, aby Abraham spłodził potomka z jej niewolnicy Hagar. Abraham posłusznie wykonał polecenie swojej żony i w ten sposób na świecie pojawił się Izmael. W międzyczasie Sara pokłóciła się z Hagar, ponieważ ta widząc, że jest w ciąży zaczęła olewać swoją szefową, co bardzo nie spodobało się Saraj. I jak to prawdziwa kobieta, od razu swoje pretensje skierowała ku mężowi, tak jakby zapomniała, że przecież to był jej pomysł...

Abraham znów wykazuje swoją uległość wobec żony i pozwala jej upokorzyć niewolnicę tak, że aż ucieka. Za niedługo powraca, ale ostatecznie zostaje wygnana po narodzinach Izaaka, syna Sary. W rozdziale siedemnastym Księgi Rodzaju Bóg zwraca się do Abrama mówiąc o Sarze, Bóg zmienia jej imię z Saraj na Sara i zapowiada błogosławieństwo, że stanie się matką, nie tylko jednego syna, ale matką wszystkich ludów.

W osiemnastym rozdziale poznajemy Sarę jako stereotypową kobietę, która nie dość że podsłuchuje, o czym jej mąż rozmawia z gośćmi, to jeszcze szydzi z usłyszanej zapowiedzi o tym, że urodzi dziecko: „O tej porze za rok znów wrócę do ciebie, twoja zaś żona Sara będzie miała wtedy syna”. Sara przysłuchiwała się u wejścia do namiotu, [które było tuz] za Abrahamem. Abraham i Sara byli w bardzo podeszłym wieku. Toteż Sara nie miewała przypadłości właściwej kobietom. Uśmiechnęła się wiec do siebie i pomyślała: ”Teraz, gdy przekwitłam, mam doznawać rozkoszy, i mój mąż starzec?” (Rdz 18, 10-12). Zostaje za to upomniana i zawstydzona.

Jednak po roku faktycznie urodziła syna jako dziewięćdziesięcioletnia kobieta. Rdz 21,06 Sara mówiła: „Powód do śmiechu dał mi Bóg. Każdy, kto się o tym dowie, śmiać się będzie z mej przyczyny”. I dodawała: ”Któż by się ośmielił rzec Abrahamowi: Sara będzie karmiła piersią dzieci, a jednak urodziłam syna mimo podeszłego wieku mego męża” (Rdz 21-6-7). Potem czytamy jeszcze, że Sara zmarła w wieku stu dwudziestu siedmiu lat życia. Abraham oraz Izaak opłakiwali śmierć swojej zmarłej. Izaak bardzo tęsknił za matką, tak że dopiero Rebeka była w stanie pocieszyć go po stracie.

Kobieta z krwi i kości

O naszej dzielnej kobiecie wspomina także Nowy Testament w listach. Święty Paweł przypomina, że Abraham uwierzył nadziei wbrew nadziei mimo „że obumarłe jest łono Sary” Rz 4,19 i nie został zawiedziony. Autor listu do Hebrajczyków napisał że „Przez wiarę także i sama Sara, mimo podeszłego wieku, otrzymała moc poczęcia. Uznała bowiem za godnego wiary Tego, który udzielił obietnicy.”, a święty Piotr w liście pisząc o kobietach, jakie powinny być i o roli posłuszeństwa w życiu kobiety za wzór stawia Sarę, która „była posłuszna Abrahamowi, nazywając go panem. Stałyście się jej dziećmi, gdyż dobrze czynicie i nie obawiacie się żadnego zastraszenia.” 

Zatem widzimy, że Saraj była prawdziwą kobietą z krwi i kości, nie brakowało jej cech wzorowej kobiety, matki, żony, a jednocześnie nie była pozbawiona cech tak charakterystycznie, czy wręcz stereotypowo kobiecych, przez co staje się nam bliższa, nie tylko jako wzór, lekko sztuczny i odległy, ale w wielu sytuacjach dostrzegamy w niej jakby własne odbicie. Też przecież staramy się być jak najlepszymi matkami, żonami, córkami, a mimo to przydarza nam się niejedna wpadka. Dlatego możemy odetchnąć z ulgą, historia nie zatrzymała się tylko na jej upadkach, ale zachowała ją jako kobietę godną naśladowania, wzór posłuszeństwa i wiary. Tak samo my, kobiety, nie zatrzymujmy się na naszych małych wtopach, ale z podniesioną głową zmierzajmy do celu.




Karolina Zgryźniak

środa, marca 13, 2019

Pięknie żyć, to jest sztuka!

 „A gdy tłumy się gromadziły, zaczął mówić: «To plemię jest plemieniem przewrotnym. Żąda znaku, ale żaden znak nie będzie mu dany, prócz znaku Jonasza. Jak bowiem Jonasz stał się znakiem dla mieszkańców Niniwy, tak będzie Syn Człowieczy dla tego plemienia. Królowa z południa powstanie na sądzie przeciw ludziom tego plemienia i potępi ich; ponieważ ona z krańców ziemi przybyła słuchać mądrości Salomona, a oto tu jest coś więcej niż Salomon. Ludzie z Niniwy powstaną na sądzie przeciw temu plemieniu i potępią je; ponieważ oni dzięki nawoływaniu Jonasza się nawrócili, a oto tu jest coś więcej niż Jonasz” 
Łk, 11, 29-32 




Jest w nas pragnienie życia, pięknego życia. I szukamy różnych dróg, sposobów na nasze życie. Chcielibyśmy jakichś nadzwyczajnych znaków, cudów, czegoś co pobudziłoby nas do prawdziwej wiary w Boga.


A ten cud już się stał. Jezus umarł za nas i zmartwychwstał. Jesteśmy zbawieni Jego Krwią. Nie trzeba szukać gdzieś daleko pomocy, bo tu w Kościele Chrystusowym mamy wszystko, co potrzeba, aby dobrze żyć. Możemy korzystać z darów sakramentów, karmić się Ciałem Chrystusa, możemy słuchać Słowa Bożego w liturgii. Tu jest mądrość i światło, którego szukamy.


Warto przyjąć Ewangelię, która jest głoszona w Kościele Świętym i nie odrzucać proroków posyłanych do nas codziennie, którzy mówią: „Porzuć swoje złe postępowanie i zostaw swoje myślenie, a weź prawdę od Boga”.






Jadwiga Wojtak



sobota, lutego 23, 2019

Czy Ty dla siebie żyjesz tylko?

Nie znam statystyk, ale z moich obserwacji wynika, że w dzisiejszym świecie najbardziej promowanym autorytetem jestem JA SAMA. Reklamy proponują mi produkty najlepsze dla MNIE, znajomi mówią mi, żebym zadbała o SIEBIE, pracodawca zapewnia, że w jego firmie będę mogła najlepiej SIĘ realizować. Ze wszystkich stron docierają do mnie sygnały o tym, że jestem wolna, że mam prawa, że powinnam korzystać z życia. Słyszę, że jak coś się zepsuje, to najlepiej kupić nowe, bo nie opłaca się naprawiać, a jeśli ktoś mnie rani, to mogę go zostawić.

Aniela Godecka była Polką z przełomu XIX/XXw. Wychowała się w głębi Rosji, gdzie wyjechali jej rodzice, aby móc ją ochrzcić w wierze katolickiej wbrew ówczesnym zarządzeniom władz. Wcześnie zmarła jej matka. Ojciec wychowywał dzieci jak umiał najlepiej i zaszczepił w Anieli ogromną miłość do Ojczyzny. Młoda dziewczyna z bardzo dobrym wynikiem ukończyła Instytut Mikołajewski w Moskwie i zaczęła pracować jako nauczycielka.

Mimo wkraczania w dorosłość, jedynym jej autorytetem pozostawał jej rodzony ojciec. Można sobie więc wyobrazić, jak wielką tragedią była dla niej wiadomość o śmierci pana Godeckiego. Przez kilka dni płakała tak, jakby runął cały świat. Nie widziała sensu dalszego życia.


Jednak wydarzyło się coś, co odmieniło jej serce.

Któregoś razu, gdy załamana odmawiała pacierz, usłyszała w duszy takie słowa:

„CZY TY DLA SIEBIE ŻYJESZ TYLKO?”

Zrozumiała, że na tym trudnym doświadczeniu, jakim była śmierć jej ojca, świat się nie kończy i to do niej należy zadbać o młodsze rodzeństwo i o sprawy związane z majątkiem rodzinnym.

Anieli Godeckiej dane było pojąć coś wielkiego. Zrozumiała, że życie ma sens wtedy, gdy jest ofiarowane dla INNYCH. Czytając jej Autobiografię, ma się wrażenie, że od tamtej chwili już nigdy nie zmieniła swojej postawy. Poświęcała się dzieciom, które uczyła, stryjowi, którym zajmowała się w chorobie, ludowi fabrycznemu, do którego była posłana, a przede wszystkim Bogu, który tak bardzo ją zachwycił i pociągnął za sobą. 


Ta kobieta o pięknej duszy zachwyca mnie i pobudza do tego, by dbać nie tylko o SIEBIE, ale przede wszystkim o DRUGICH. Moja wolność prowadzi do odpowiedzialności za tych, których daje mi Bóg. Uczę się od Anieli Godeckiej tego, że jeśli ja zadbam o dobro moich braci i sióstr, to o mnie zatroszczy się sam Bóg. Chcę kiedyś tak jak ona móc powiedzieć: „zawsze wracałam do tego jednego, - polecałam się Sercu Jezusowemu i w Nim całą ufność położyłam.”





Magdalena Parys
źródło: Aniela Róża Godecka, "Autobiografia", red. Bogumiła Czemko, wyd. Święty Paweł, 2017
zdjęcia: http://www.honoratki.pl/10,sl-boza-aniela-roza-godecka

wtorek, lutego 19, 2019

LOOK w stylu Tomboy

Gentelwoman, Garconne… po prostu CHŁOPCZYCA?

Jeansy typu boyfriend, bluza sportowa, biała koszula, żakiet o kroju marynarki, sportowe buty, męski t-shirt, parka. Żadnych przesłodzonych, dziewczęcych stylizacji pełnych koronek i falbanek. Ogólne wrażenie - nonszalancja i niedbałość. Tak właśnie postrzegamy styl Tomboy. Słowo tomboy oznacza chłopczycę i jest ono dosyć wymowne jeśli chodzi o styl ubierania. Trudno nawet mówić o konkretnych stylizacjach.

Jednak jak w każdym stylu możemy wybierać jedynie jego elementy lub przełamywać go kobiecymi akcentami: szpilki, kolczyki, czy mocny makijaż. I tak do luźnych jeansów chłopczyce zakładają lakierowane szpilki, a do wieczorowej sukienki męski zegarek. Znanymi kobietami, które czerpią ze stylu tomboy są Kristen Stewart i duńska modelka Freja Beha Erichsen. Pozostaje jednak pierwiastek prostoty i pewnej męskiej nonszalancji.

Strój Tomboy jest mocno inspirowany męską garderobą. To nonszalancja nie tylko w sposobie ubierania się, ale także w sposobie bycia. Luźne oversizowe góry, boyfriendy, koszule, skórzane kurtki, ciężkie buty. To styl, poprzez który można zamanifestować swoją buntowniczą naturę, poszukiwanie wolności, niepodporządkowywanie się ogólnie przyjętym „normom”. Do świata mody styl “garconne” (z francuskiego chłopczyca) wprowadziła Coco Chanel.


Wśród wielu opinii o chłopczycach najczęściej znajdujemy przekonanie, że są to kobiety zbuntowane i nie do końca dojrzałe.  Rzeczywiście, z jednej strony pragnienie, by ubierać się jak mężczyzna, przeplata się tutaj z bardzo agresywną prezentacją swojej płci. Na co dzień męska w ubiorze chłopczyca zakłada na „wyjście” strój bardzo kobiecy i wyzywający zarazem. Stąd wielu komentatorów podkreśla, że styl Tomboy jest manifestacją niezależności od płci przeciwnej. Ubrania są najczęściej luźne, mają za zadanie ukryć różnice między męską, a kobiecą sylwetką. Sportowe fasony i raczej stonowana paleta kolorystyczna pomagają w upodobnieniu się do mężczyzny. Chłopczyce odrzucają więc wyrażające kobiecość spódnice i sukienki, a w zamian za to wybierają spodnie, skórę i luźne jeansy.

Wielu obserwatorów mody dostrzega także pewną zależność między strojem a stylem życia. Chłopczyce, czyli dziewczyny, które ubierają się jak chłopcy, a także interesują się tym, czym interesują się chłopaki, wykonują typowo "męskie" prace. 

Do wizerunku Tomboy najbardziej pasują dżinsy. Najlepsze będą boyfriendy. W tym stylu odpowiednie będą też ogrodniczki, dżinsy z przetarciami i dziurami, dżinsowe szorty oraz spodnie moro. W cieplejsze dni oprócz wcześniej wspomnianych szortów, chłopczyce wybierają męskie Hawajki, a także  dresy lub legginsy. Ponieważ Tomboy nie lubią eksponować swoich kobiecych kształtów, dlatego wybierają raczej luźniejsze ubrania. Z pewnością dla nich są oversizowe T-shirty i koszulki, najlepiej z nadrukami. Akceptowane są też bluzy w nieco większym rozmiarze, oversizowe swetry, kurtki dżinsowe i skórzane oraz parki.

Jak każdy styl, tak i styl tomboy potrzebuje dodatków: zamiast torebki – plecak, czapka z daszkiem.  Biżuteria w tym stylu raczej ogranicza się do minimum, gumowe, skórzane lub mulinowe bransoletki są tu idealne. Także męski zegarki dobrze wpasują się w ten styl. 






Anna Duda

środa, lutego 13, 2019

Zbadaj myśli serca mojego!

Jezus przywołał znowu tłum do siebie i rzekł do niego: «Słuchajcie Mnie, wszyscy, i zrozumcie! Nic nie wchodzi z zewnątrz w człowieka, co mogłoby uczynić go nieczystym; lecz to, co wychodzi z człowieka, to czyni człowieka nieczystym. Kto ma uszy do słuchania, niechaj słucha!» Gdy się oddalił od tłumu i wszedł do domu, uczniowie pytali Go o tę przypowieść. Odpowiedział im: «I wy tak niepojętni jesteście? Nie rozumiecie, że nic z tego, co z zewnątrz wchodzi w człowieka, nie może uczynić go nieczystym; bo nie wchodzi do jego serca, lecz do żołądka, i zostaje wydalone na zewnątrz». Tak uznał wszystkie potrawy za czyste.I mówił dalej: «Co wychodzi z człowieka, to czyni go nieczystym. Z wnętrza bowiem, z serca ludzkiego pochodzą złe myśli, nierząd, kradzieże, zabójstwa, cudzołóstwa, chciwość, przewrotność, podstęp, wyuzdanie, zazdrość, obelgi, pycha, głupota. Całe to zło z wnętrza pochodzi i czyni człowieka nieczystym». Mk 7, 14-23


Co kryje się w moim wnętrzu? Niepoznane jest to dla mnie. Chciałabym tam dotrzeć, zobaczyć, co siedzi we mnie w środku.

„Panie Ty przenikasz i znasz  mnie.” Ps 139, 1
Ty wiesz jakie jest moje serce.


W naszym życiu obecny jest grzech i niestety odpowiedzialność za ten stan bardzo często zrzucamy na innych, na okoliczności zewnętrzne. A to właśnie z nas samych, z naszego wnętrza pochodzi to zło. My możemy wybierać: błogosławieństwo albo przekleństwo, życie albo śmierć, dobro albo zło. Możemy słuchać poleceń Boga lub sprzeciwić się Jemu.

Pytając o zło tego świata musimy uznać,
że my także stoimy po stronie obciążonych winą
za to, co się dzieje.


Ogromnie poruszający był dla mnie film pt. „Ludzie Boga” opowiadający o siedmiu męczennikach – trapistach z klasztoru w Algierii, którzy zostali zamordowani przez muzułmańskich fundamentalistów w 1996 r. W ostatniej scenie tego filmu, gdy zakonnicy prowadzeni są przez swoich oprawców na śmierć, słyszymy głos jednego z mnichów, który w obliczu zbliżającego się końca życia mówi: „Żyję wystarczająco długo, by zrozumieć, że jestem współwinny za zło, które niestety zdaje się rządzić światem, i właśnie to zło na oślep porazi mnie”.



Jesteśmy oszukani. Żyjemy w wewnętrznym zakłamaniu i potrzebujemy, aby ujawniło się, co jest w naszym sercu, potrzebujemy odkryć prawdę. To kim rzeczywiście jesteśmy. Jest to bolesna droga, ale prowadzi do życia.

Bóg poddaje nas różnym próbom, bo wie, że to jedyny sposób, aby wyrwać człowieka z tego kłamstwa, które zalega w nim głęboko. Codziennie musimy się zmieniać, nawracać, dojrzewać, bo mamy w sobie tak wiele nieuporządkowania. Próby i wszelkie trudne doświadczenia, sytuacje są więc dla nas dobrodziejstwem, bo dzięki nim mamy szansę poznawać samych siebie i otworzyć się na Boga. 

Jemu zależy na nas i cały czas kieruje do nas swoje Słowo, które jest jak potężny strumień światła padający na ciemności naszego życia, na nasze myśli przesiąknięte kłamstwami. Prawda Bożego Słowa wyzwala nas. Wyzwala ze złego myślenia, z nienawiści i wszelkiej przewrotności.

„Wybadaj mnie, Boże, i poznaj moje troski,
I zobacz, czy nie podążam drogą nieprawości,
A prowadź mnie drogą odwieczną”
Ps 139, 23-24.




Jadwiga Wojtak

sobota, lutego 09, 2019

Mroźne, ciemne poranki? Dobra rada - jest kawa!


Espresso i americana!



Po konkretnej dawce kofeiny z rana często sięgamy później po kolejną kawę, jednakże już w innej, lżejszej odsłonie. 




Kawy mleczne - 

idealne na spotkania ze znajomymi, 
przy pogawędce 
z przyjaciółką, 
na przerwie w pracy,
podczas randki 
z chłopakiem,
w wolnym czasie 
w domu z rodziną 
i oczywiście…
idealna na modlitwę! 🙂






Idąc za Słowem Bożym,
 aby modlić się nieustannie pozwólmy, aby nasz czas
 był pełny obecności Boga.
Myślę, że wypicie smacznej kawy,
w miłym towarzystwie
 jest bardzo dobrym momentem,
do którego warto zaprosić Jezusa.






Aby napić się dobrze zrobionej kawy mlecznej, wybieramy się do kawiarni, gdzie jest szerokie menu. Jak wiemy, zwykle też tego rodzaju kawa jest dość droga i nie zawsze możemy sobie pozwolić, aby codziennie ową kawę wypić.





Nic straconego,
ponieważ jest wiele sposobów,
aby zrobić taką kawę w domu!



Wystarczy troszeczkę
wiedzy na ten temat, kilka produktów
i gotowe! 🙂





Bardzo lubię, kiedy mam wolne,
spotykam się z bliskimi osobami,
czy też sama w obecności Pana
i mogę pobyć,
odpocząć,
tak po prostu,
trzymając w ręku ciepłą filiżankę
z aromatycznym miodowo - cynamonowym,
lub piernikowym latte.





Oto kilka propozycji na smaczną kawę mleczną.

Zacznę od spienienia mleka, uważam, że to podstawa dobrej kawy… Warto wspomnieć, że do tego rodzaju kawy najlepiej używać espresso z ziaren robusty, ponieważ jej smak lepiej komponuje się z mlekiem. 

W przypadku spieniacza ciśnieniowego:





Jeżeli korzystamy ze spieniacza ręcznego, czy też elektrycznego warto pamiętać o właściwościach mleka…



(kliknij w zdjęcie, aby powiększyć)




Przeglądając tablice
menu znajdziemy 
wiele nazw kawy, 
które na pierwszy
rzut oka niewiele 
nam mówią o tym, 
co jest w ich składzie…






Prezentuję klasyczne rodzaje kawy, 
z którymi możemy się spotkać niemalże w każdej kawiarni. 



(kliknij w zdjęcie, aby powiększyć)










Zachęcam do skomponowania swojego ulubionego, wyjątkowego smaku. 🙂




oprac. Kamila Kruszyńska

wtorek, lutego 05, 2019

Kompletuj swoją szafę w rytmie SLOW!

Kilka słów o minimalizmie w modzie...

Ciekawe i proste zasady slow fashion, czyli trendu znanego także jako minimalizm, decydują coraz bardziej o jego popularności. Jak sama nazwa mówi, styl ten polega raczej na odejmowaniu niż dodawaniu. Minimalizm zakorzenił się nie tylko w modzie, ale także w sztuce i wnętrzach. Stał się sposobem na życie wielu ludzi. Idea slow fashion zakłada zmianę myślenia o sposobie ubierania się. A tych kilka zasad może świetnie uporządkować życie.


1. Zasobna i dobrze skompletowana garderoba to wcale nie ta, z której wysypują się stosy ubrań. Istnieją ponadczasowe i klasyczne ubrania, które dobrze do siebie pasują oraz stanowią bazę dla dalszych modowych eksperymentów. 

2. Kompletując szafę należy o niej myśleć całościowo. Nawet najbardziej efektowna spódnica czy bluzka na nic ci się nie zdadzą, jeśli będą bezczynnie wisieć w szafie przez kolejny sezon, ponieważ nie masz do czego ich dopasować. Kupuj ubrania w taki sposób, by znaleźć dla nich jakiś kontekst pośród posiadanych już ubrań.

3. Stawiaj na jakość, a nie na ilość. Sukienki, spodnie czy żakiety wykonane z dobrych materiałów służą dłużej, niż niskiej jakości ubrania. Zwracaj uwagę na informacje zawarte na metkach ubrań.

4. Wybieraj ubrania z naturalnych materiałów. Wiem, wiem – kaszmirowy sweter czy jedwabna koszula mogą kosztować fortunę. Pamiętaj jednak, że slow fashion to minimalizm. Szukaj okazji, czekaj na przeceny i porównuj oferty.

5. Pamiętaj – moda przemija, styl pozostaje, jak słusznie zauważyła Coco Chanel. Niektóre trendy są bardzo zdradliwe, a ich wielka popularność szybko się kończy. Kompletuj swoją szafę w rytmie slow. Trendy powinny stanowić inspirację, a nie zakupowy wyznacznik.


6. W poszukiwaniu własnego stylu pomaga przegląd fotografii i zasobów już posiadanej szafy. Spokojnie analizuj swoje stylizacje i zwróć uwagę na te, w których szczególnie korzystnie wyglądałaś.

7. W minimalizmie królują naturalne kolory: beże, szarości, biel i czerń. Ten styl idealnie sprawdzi się w sytuacjach biznesowych, na przyjęciach i w okolicznościach wymagających perfekcyjnego wyglądu. 

8. Trzymaj się zasady dwóch, maksymalnie trzech kolorów. Jeśli spódnica jest w dwóch kolorach, staraj się „górę” znaleźć w jednym z kolorów spódnicy.

9. Stawiaj na proste formy i neutralne kolory, stroje bez wzorów i o gładkiej powierzchni - to gwarancja elegancji w każdym wieku.

10. Oszczędnie szafuj dodatkami - jedna broszka, mała gawrożka, dyskretna biżuteria, która ożywi jednolity kostium, będzie pożądanym "smaczkiem".



Minimalizm to wyraz tęsknoty za prostotą i sprzeciw wobec konsumpcjonizmu. Klasyczne fasony nigdy nie poddają się upływającemu czasowi, sprawdzają się i są fundamentem code dress biznesowego, doskonale prezentują się w pracy a także jako stroje wieczorowe. 



Warto?

Warto!





Anna Duda

środa, stycznia 30, 2019

Emocje – wróg czy przyjaciel?

Jak myślicie? Jak to z nami jest? Czy emocje są tak naprawdę nam potrzebne, czy nie? Czy to jest zwykły wybryk, wytwór natury, czy może naprawdę fajna rzecz? Często określamy je mianem pozytywnych bądź negatywnych, choć skłaniałabym się bardziej ku klasyfikacji: przyjemne bądź bolesne.





Emocje: wróg czy przyjaciel? Uważam, że PRZYJACIEL! 
Spróbuję Wam uargumentować, dlaczego tak myślę ;)


Są one nieodłączną częścią nas

Nie jesteśmy w stanie odizolować się od nich, wyłączyć jak wtyczki od radia, aby przestało grać. Wszystko co nas spotyka w życiu, daje oddźwięk emocjonalny. Nie mamy wpływu na ich pojawianie się.




Pełnią funkcję nośnika informacyjnego

Nasze przeżycia często sprawiają nam wiele pozytywnych chwil, ale i nie lada trudności. Ale spójrzmy: gdy wyje alarm z samochodu, to reagujemy i rozum nam podpowiada, że ktoś próbuje włamać się do naszego auta.

Podobnie jest z naszymi emocjami, są jak wspomniany alarm, ale trzeba nam spojrzeć głębiej, co tak naprawdę je wywołuje. Dlatego warto skupić się na tym, co kryje się za daną emocją. Ciągle czujesz agresje? Denerwujesz się permanentnie na pewną sytuację? Jest to dla Ciebie informacja, że sedno sprawy leży gdzieś głębiej. 


Emocje a nasza decyzyjność

Emocje są naszą naturalną reakcją. Nasze przeżycia nie podlegają ocenie moralnej (są obojętne), nie są więc grzechem. Odpowiadamy za nasze myśli, słowa i czyny powstałe na wskutek emocji. 



Jak sobie radzić z emocjami?

Emocje są tylko cząstką nas i możemy być silniejsi od nich. Próba ucieczki od nich na nic nam się nie zda. Powrócą one z podwójną siłą. Warto podjąć wysiłek zdobycia władzy nam nimi. Nie uciekaj od nich!

Daj sobie szansę na świadome przeżywanie tego, co czujesz. Takie przeżywanie emocjonalnego bólu wyjdzie z korzyścią dla Ciebie. „Przetrawienie” emocji sprawi, że będą Ci mniej ciążyć.

Gdy są one bolesne, natrętne i coraz częściej powracają, to pamiętajmy, że nawet najbardziej bolesne emocje, są sygnałem poważnego problemu.

Po co są nam dane emocje? 

Są po to, aby mobilizowały nas do poprawy sytuacji życiowej i rozwoju. Nie ukrywajmy, że Ci, którzy potrafią panować nad swoim życiem, są również w stanie panować nad swoimi emocjami.

Dobrze mieć świadomość, że bolesne emocje są złym doradcą. Nie podejmuj decyzji pod ich wpływem, lecz poczekaj aż się wyciszą, aby kierować się rozsądkiem, a nie złym nastrojem.






Inspirację do napisania artykułu zaczerpnęłam z książki:
„Emocje. Krzyk do zrozumienia”, ks. Marek Dziewiecki, wyd. RTCK, Nowy Sącz 2018


Karolina Wtorek